Stalownia pauzuje, została walcownia

Barbara Warpechowska
opublikowano: 08-11-2013, 00:00

Po drastycznych cięciach zatrudnienia Huta Częstochowa ma szanse na osiągnięcie rentowności.

Ukraiński koncern ISD wszedł do zagrożonej likwidacją huty w 2005 roku. Zobowiązał się wówczas do zainwestowania 44 mln zł i utrzymania zatrudnienia przez kolejne 10 lat. Początkowo wszystko się układało dobrze. Rosły inwestycje, zatrudnienie i płace. Stocznia Gdańska, poważny odbiorca częstochowskich blach, także trafiła w ręce spółki kontrolowanej przez właścicieli ISD.

Zobacz więcej

PRACUJE TO, CO ZARABIA: W nowej strukturze huty została walcownia blach grubych, która według zarządu jest rentowna i ma klientów na swoje produkty. Nieczynna stalownia będzie czekać na rozwój sytuacji. [FOT. W.BARCZYŃSKI]

Kryzys namieszał

Jednak kilka lat później kryzys pogrzebał projekty wzrostu produkcji do 1,2 mln ton. Zamiast dalszych inwestycji koncern szukał kontrahentów i pozbywał się kolejnych części huty. W 2009 r. wydzielono koksownię, działającą dziś jako Koksownia Częstochowa Nowa, a rok później Zakład Produkcji Rur sprzedano Alchemii.

Obecnie z huty została tylko walcownia. Stalownia nie działa. Produkowanie wsadu w Polsce stało się dla ISD nieopłacalne. Nawet po doliczeniu kosztów transportu wsad z ukraińskiej huty ISD w Alczewsku był tańszy o 300 zł na tonie. Nowi właściciele hutniczych części przejmowali jedynie niektórych pracowników, głównie produkcyjnych. Pozostali zostawali w hucie, chociaż tam także nie było dla nich zajęcia. Przerost zatrudnienia stawał się coraz bardziej uciążliwy i ciągnął wyniki firmy w dół. Związkowcy nie chcieli rozmawiać o koniecznej restrukturyzacji, ponieważ przyjęty w 2005 r. pakiet socjalny gwarantował zatrudnienie i wysokość pensji.

Odejścia albo upadłość

Kilka miesięcy temu Huta Częstochowa zatrudniająca 3050 pracowników poinformowała, że planuje zwolnić około 1,5 tys. osób. W maju ogłoszono program dobrowolnych odejść. Odchodzący pracownicy mogliby otrzymać 100-125 tys. zł, jednak chętnych nie było. Zmieniła to dopiero informacja koncernu, że jeżeli nie uda się zmniejszyć zatrudnienia, to w sierpniu zakład zostanie postawiony w stan likwidacji.

Wtedy wzięłyby w łeb wszystkie kalkulacje związane z pakietem socjalnym. W sumie z programu dobrowolnych odejść skorzystało około 1250 pracowników. To mniej niż planowano. Dlatego pod koniec września zdecydowano o rozpoczęciu zwolnień grupowych. Mają objąć 250-300 osób, przeważnie pracowników administracji.

Zwolnienia grupowe zostaną przeprowadzone — jak informował Jacek Łęski, rzecznik polskich spółek ISD — na podstawie podpisanego na początku sierpnia aneksu do obowiązującego od października 2005 r. pakietu socjalnego zarejestrowanego przez Państwową Inspekcję Pracy. Każdy zwolniony otrzyma dziesięciokrotność pensji jako odszkodowanie za zwolnienie z pracy i pięciokrotną odprawę, której wysokość będzie malała z każdym miesiącem.

Pomoc dla hutników

Pracownicy, którzy stracili lub stracą pracę w hucie, będą mogli skorzystać ze wsparcia w ramach programu „Pomoc dla hutników” realizowanego przez Powiatowy Urząd Pracy w Częstochowie. Przewiduje on szkolenia, staże, a także dotacje na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej oraz zatrudnienie na refundowanych stanowiskach pracy. Samorząd Częstochowy dostał na ten cel około 4,2 mln zł z Funduszu Pracy. Pieniądze przeznaczone na program mają wystarczyć na różne formy pomocy dla 270 osób.

Dotąd zgłosiło się 211 osób, z czego największa grupa zainteresowana jest szkoleniami, m.in. z zakresu programowania obrabiarek CNC, obsługi koparko-ładowarki. Wielu chętnych chce uczestniczyć w kursie prawa jazdy kat. C i D. Pojedyncze osoby zainteresowane są kursami języków obcych oraz grafiki komputerowej. Od początku sierpnia w urzędzie zarejestrowało się 843 byłych hutników i 69 osób z firm kooperujących z hutą. Stopa bezrobocia w województwie śląskim wynosi 11,2 proc. W Częstochowie — 13,2 proc., a w powiecie częstochowskim — 20,2 proc.

Stalownia czeka

W nowej strukturze huty została walcownia blach grubych, która według zarządu jest obecnie rentowna. Nieczynna i zabezpieczona stalownia będzie czekać na rozwój sytuacji. Według Jacka Łęskiego, walcownia ma klientów na swoje produkty.

— Prognozy na najbliższy rok są dobre — nie będzie łatwo, ale nie powinno być żadnych strat. Mówimy, że perspektywa jest stabilna, bo plany są oparte na partnerach, z którymi współpracujemy od lat, ale sytuacja jest dynamiczna i wszystko może się zmienić — mówi Jacek Łęski. Przypomina, że obecnie praktycznie nikt nie zawiera kontraktów długoterminowych, ale stara się ograniczyć je do kwartału, a nawet miesiąca. Nie wiadomo, co się stanie ze stalownią.

Właściciele zamierzali ją sprzedać, ale rozmowy utknęły. Możliwe, że na impas miały wpływ zapowiedzi o możliwości ogłoszenia upadłości huty. Gdyby to nastąpiło, cena, jaką musiałby za stalownię zapłacić nabywca, byłaby pewnie znacznie niższa. Jest więc prawdopodobne, że po redukcji zatrudnienia i ustabilizowaniu działalności firmy w nowej strukturze negocjacje zostaną wznowione.

Zarząd Huty Częstochowa nie wyklucza nawet powtórnego uruchomienia stalowni, gdyby znalazła partnera do wznowienia produkcji lub sytuacja gospodarcza poprawiła się na tyle, że byłoby to znowu opłacalne.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Huty / Stalownia pauzuje, została walcownia