Stalprodukt wisi na Arcelorze Mittalu

Spółka z Bochni czeka na inwestycję akcjonariusza, który sprzedaje akcje. Jeśli do niej nie dojdzie, jej przyszłość nie wygląda różowo

W ostatnich kilku dniach analitycy wydali dwie rekomendacje dla Stalproduktu z cenami docelowymi przynajmniej 15 proc. przekraczającymi kurs giełdowy i zaleceniem „kupuj” lub „akumuluj”.

— Zwracamy uwagę na bardzo dobrą sytuację płynnościową grupy na koniec 2015 r., co wyróżnia Stalprodukt na tle innych firm z branży. Ten aspekt istotnie zwiększa bezpieczeństwo inwestycyjne, szczególnie w okresie dość sporych zawirowań rynkowych dotykających działalność głównych segmentów grupy — napisał w swojej rekomendacji Maciej Bobrowski, dyrektor wydziału analiz i informacji DM BDM, wyceniając jedną akcję na 315,80 zł. Spółka osiąga niezłe przepływy gotówkowe i nie może narzekać na wyniki czwartego kwartału 2015 r.

— Czwarty kwartał był jednym z najlepszym w historii spółki — zaznacza Tomasz Kuciński, analityk Pekao Investment Banking, wyceniający Stalprodukt na 373 zł. W segmencie blach elektrotechnicznych spadek sprzedaży udało się nadrobić podwyżkami cen. W rezultacie przychody z tej działalności wzrosły o 36 proc., a wynik o 170 proc., czyli 34 mln zł. Nie tak spektakularnie, ale poprawił się też wynik segmentu cynkowego, który jest najważniejszym działem biznesowym spółki.

Wzrost kursu dolara zrekompensował w tym przypadku spadek cen cynku i ołowiu. Jedynie segment profili wykazał stratę na poziomie 1,1 mln zł. To jednak niewiele, biorąc pod uwagę, że dwa pozostałe zarobiły ponad 123 mln zł, a na poziomie netto wynik dla akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 51,8 mln zł. W całym 2015 r. było to 220 mln zł wobec 91,1 mln zł rok wcześniej.

Skup akcji i kopalnia

Spółka regularnie dzieli się zyskiem, ale czasy 8-12 zł dywidendy na akcję minęły kilka lat temu. Maciej Bobrowski zakłada, że w 2016 r. będzie to 2,40 zł, a rok później 7,6 zł. Przy obecnej wycenie daje to stopę dywidendy 0,9 i 2,8 proc. Tomasz Kuciński zakłada, że najbliższe dywidendy będą podobne do wypłacanych w latach 2013-15.

— Gotówki netto w spółce jest bardzo dużo. Zdolność do wypracowywania gotówki jest bardzo wysoka. Zaabsorbuje ją jednak skup akcji własnych i koniec cyklu życia kopalni. Do tego czasu spółka może być sceptycznie nastawiona do wypłaty większychdywidend — podkreśla Tomasz Kuciński.

— Ostatni kwartał był całkiem dobry. Ale co z tego, że są dobre wyniki, skoro rok 2016 będzie słabszy. Mamy niższe rok do roku ceny cynku, będą niskie ceny blach transformatorowych, a złoża w kopalni cynku wyczerpią się za dwa lata. Zakładam, że spółka pozyska wsad do huty z innych źródeł, ale w segmencie cynku trzeba mieć oczekiwania zupełnie inne od dotychczasowych — mówi Tomasz Duda, analityk Erste Securities Polska, wyceniający jedną akcję na 251 zł. Skup akcji własnych bywa uważany za substytut dywidendy.

Ale w przypadku Stalproduktu jest specyficzny. Dotyczy aż 17 proc. akcji, tyle że serii, którymi dysponuje menedżment i ArcelorMittal, największy na świecie koncern stalowy. Tylko w lutym 2016 r. ten ostatni pozbył się ponad 5 proc. akcji spółki. Kopalnia cynku Olkusz-Pomorzany może prowadzić wydobycie do końca 2017 r. Analitycy sugerują, że Stalprodukt może jeszcze prowadzić małe projekty górniczew bliskim sąsiedztwie złóż obecnie eksploatowanych, ale nie przedłużą one raczej życia kopalni poza rok 2020. Może to istotnie wpłynąć na segment cynkowy, korzystający obecnie na koncentracji pionowej.

— Wydobycie własne zaspokaja 40 proc. zapotrzebowania huty Bolesław na rudę cynku. Spółka dysponuje niezłym inżynieryjnym know-how i ma pomysł, jak obejść wyczerpywanie się złoża. Chce np. odzyskiwać cynk ze szlamów poflotacyjnych, których dotychczas nie wykorzystywała. To alternatywne źródło cynku, które może jej wystarczyć na 30 lat — komentuje Tomasz Kuciński.

Czekanie na giganta

Kluczem do dobrych wycen jest wiara w uruchomienie produkcji blach o wysokiej przenikalności magnetycznej (HiB). Inwestycję w tym zakresie Stalprodukt już zrealizował. — Różnica w cenie między blachami standardowymi a HiB wynosi około 500 EUR na tonie. Moce produkcyjne Stalproduktu wynoszą 100 tys. ton, z czego obecnie 60 proc. przystosowane jest do produkcji tego gatunku.

Prosty rachunek pokazuje, jaka byłaby skala tej zmiany — wylicza Andrzej Kubacki, analityk ING Securities. Byłaby, bo skonsumowanie inwestycji Stalproduktu wymaga inwestycji po stronie ArceloraMittala, który Stalproduktowi dostarcza blachy do dalszego przetworzenia.

— Blachy HiB są bardzo cienkie. Z punktu widzenia linii technologicznej pracującej obecnie w krakowskiej hucie ArceloraMittala jest to wartość skrajna. Z tego powodu wsad, jaki Stalprodukt dostaje od koncernu, jest niestabilny i sam Stalprodukt nie jest w stanie zagwarantować swoim klientom jakości swoich produktów w podwyższonym standardzie. By to się zmieniło, ArcelorMittal musi zainwestować kilkadziesiąt milionów euro, więc z punktu widzenia całego swojego budżetu inwestycyjnego niewiele. A zwróci mu się to zarówno ze względu na popyt ze strony Stalproduktu, jak i w wyniku tego, że jest jego akcjonariuszem. Zakładam bowiem, że nie sprzeda wszystkich akcji Stalproduktu — tłumaczy Andrzej Kubacki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Samorządy / Stalprodukt wisi na Arcelorze Mittalu