Stan(moto)świata, vol. 4

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2014-09-04 14:25

Zawiązałem supeł. Żeby pamiętać. No i pamiętam o supełku. Ale nie pamiętam, o czym miał mi przypomnieć. Głupi sposób.

Wracałem do domu. Wczoraj (w środę znaczy). Samochodem. W umiarkowanym korku. Pas zmieniałem akurat (z prawego na lewy) i upewniwszy się, że zdążę wjechać przed sunącą lewym pasem Fiestą, wykonałem manewr. Jakież było moje zdziwienie, gdy owa Fiesta okazała się nie być Fiestą. Okazała się (okazał raczej) być nowym Mitsubishi Space Star. Za kierownicą kolega po fachu. O rany!

No zapomniałem! Dzisiaj (czyli wczoraj) odbywała się polska premiera tego auta. A ja (mimo przypomnień organizatora i mojego nieopatrznie wyciszonego smartfona) najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałem. Zgoda, Mitsubishi to (przynajmniej w Polsce) niszowa marka, a rzeczony Space Star raczej nie zdominuje tabel sprzedaży w segmencie B. Niemniej wstyd i pąsy na policzkach. Co prawda Polacy też trochę zapomnieli o autach spod znaku trzech diamentów, ale z pewnością dostrzegli, że Mitsubishi intensywnie pracuje nad tym, by sobie o nim przypomnieli. A ja zapomniałem…

W czasach swojej świetności Mitsubishi sprzedawało w Polsce ponad 10 tys. samochodów rocznie. Potem przyszedł kryzys, kurs jena skoczył (o około 40 proc.!). Do tego oferta Mistubishi nie była aż tak atrakcyjna, by Kowalski z Malinowskim zaakceptowali bardzo wysokie ceny w salonach. Sprzedaż spadała, by w „dołku” osiągnąć poziom około 4 tys. samochodów rocznie. Teraz się odbija (sprzedaż, nie mnie). Powody? Nowe modele i nowa polityka cenowa (ceny niższe i to sporo). Jednym z tych „nowych” jest zapomniany przeze mnie Space Star. Mitsubishi nie liczy na to, że zdominuje on sprzedaż w Polsce (dominantem pozostanie ASX), ale że pomoże przypomnieć sobie Polakom, że ta marka ma przyjemne auta. I że nie muszą kosztować kroci.

Do wyboru są dwa trzycylindrowe silniki o pojemności 1 i 1,2 litra i mocach 71 i 80 KM. Standardowo współpracują z 5-biegowymi manualnymi skrzyniami, ale jest też automat. Konkretnie przekładnia bezstopniowa (tylko z mocniejszym silnikiem). Ceny? Zaczynają się od 38 990 zł (litrowy motorek i podstawowy pakiet wyposażenia - Inform). Najdroższy w cenniku jest 80-konny Space Star z „automatem” i najbogatszym wyposażeniem (Intense). Kosztuje niespełna 48 tys. zł. Co w zamian? Możecie ocenić w specyfikacji. 

Czy wart jest tych pieniędzy? Jeszcze nie wiem… zapomniałem o prezentacji. Na szczęście za kilka dni będę miał kolejną okazję na spotkanie z tym modelem. Śledźcie czwartkowe wydania "Pulsu Biznesu". Na razie kilka zdjęć:

Możesz zainteresować się również: