Stara gwardia trzyma się mocno dzięki giełdzie

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-06-18 00:00

Rankingi są pasjonujące. A jeśli dotyczą ogromnych i na dodatek cudzych pieniędzy, robi się naprawdę ciekawie. Nieprzypadkowo sporządzany corocznie przez tygodnik „Wprost” ranking bogaczy zawsze budzi zainteresowanie. Podstawowy wniosek wypływający z tegorocznego rankingu jest taki, że najbogatsi nie tylko utrzymali swoje pozycje, ale też pomnożyli swój majątek — w przypadku lidera rankingu Michała Sołowowa prawie dwukrotnie. Potwierdza to starą zasadę, że pieniądz robi pieniądz. Skład pierwszej dziesiątki pozostał niemal bez zmian, z jednym istotnym wyjątkiem. Wielkim nieobecnym jest lider ubiegłorocznego rankingu Jan Kulczyk, to jednak efekt rozwodu i podziału majątku, a nie plajty.

Najbogatsi w minionym roku zarabiają przede wszystkim na giełdzie — tak pomnożył swój majątek Sołowow, inwestycjom giełdowym zawdzięcza wysoką pozycję Roman Karkosik. Drugim sposobem na utrzymanie miejsca w czołówce była szeroko pojęta branża budowlana. I znajdzie się wielu takich, którzy zarzucą naszym krezusom, że się nie przemęczają, a swój majątek zawdzięczają giełdowym spekulacjom. Nawet gdyby to była prawda (a nie jest), to warto przypomnieć stary kawał o mechaniku, który inkasuje 1 zł za stuknięcie młotkiem i 99 zł za to, że wiedział, gdzie stuknąć. Krezusi doszli do majątku, bo wiedza albo choćby tylko intuicja podpowiedziała im, gdzie stuknąć.