Właściciele firmy EMTS udowadniają, że marzenia warto spełniać. Wykorzystując swoje doświadczenie, zrestrukturyzowali podupadającą spółkę
Bez ozdobników.
Stworzyliśmy nowy, czytelny sklep, którego nie chcemy zaśmiecać reklamami i informacjami wprowadzającymi zamęt. Chcemy czystego i prostego przekazu, liczymy na to, że klient przeglądający naszą stronę wejdzie z nami w interakcję, w wyniku której pomożemy mu zaspokoić jego potrzebę — mówi Artur Makowski (na zdjęciu z lewej w towarzystwie Sylwestra Karczmarczyka).
Drogi Artura Makowskiego i Sylwestra Karczmarczyka schodziły się wielokrotnie w ciągu ostatnich lat. Obaj od końca lat 90. są zawodowo związani z branżą IT. Pracowali zarówno u dystrybutorów, jak i producentów. Poznali się, kiedy wspólnymi siłami udało im się doprowadzić do współpracy firm Megabajt i Incom. Porozumienie dotyczyło wprowadzenia na polski rynek produktów marki Tracer. Później pracowali w konkurencyjnych firmach. Sylwester Karczmarczyk zaczął pracę w spółce iiyama, gdzie odpowiadał za sprzedaż monitorów. W tym samym czasie Artur Makowski również zajmował się sprzedażą monitorów, tyle że dla Samsung Electronics. W 2014 r. dowiedzieli się, że firma, do której należy znany im sklep notebooki.pl, jest na sprzedaż. — W zasadzie bez namysłu, po pobieżnej weryfikacji zdecydowaliśmy, że jest to nasza szansa na stworzenie biznesu, o którym marzyliśmy wiele lat wcześniej, jeszcze jako współpracujący ze sobą kontrahenci — mówi Artur Makowski. Po przejęciu podupadającej spółki przyszedł czas na jej restrukturyzację, którą zakończono w połowie 2015 r.
Artur Makowski mówi, że był to moment przełomowy, ponieważ właściciele zdali sobie sprawę, że kierunkiem rozwoju spółki powinien być segment B2B. Właściciele, analizując biznes w poprzednich latach działalności firmy, doszli do wniosku, że kontynuowanie dotychczasowego modelu jest zbyt ryzykowne i nie rokuje większych szans na powodzenie. Giganci z branży e-sprzedaży sprzętu IT, tacy jak X-Kom, Komputronik i inni, praktycznie nie zostawili przestrzeni do zagospodarowania dla mniejszych firm. — Wówczas doszliśmy do wniosku, że domena, którą posiadamy, wymusza na nas koncentrację na notebookach oraz całym niezbędnym biznesowi środowisku dookoła nich. W dzisiejszym świecie konsumenci mają prawo być zagubieni. Oferta produktów jest tak szeroka, że orientacja w niej nawet dla nas, ludzi z branży, jest niemal niemożliwa. Dlatego naszą ideą i misją jest przejrzenie tej oferty i sprowadzenie jej do tego, co uważamy za wartościowe. Nie nastawiamy się na klienta masowego szukającego najtańszego rozwiązania. Chcemy sprzedać klientowi notebooka
dokładnie takiego, jakiego potrzebuje. Dlatego też segment B2B wolę nazywać B4B — wyjaśnia Artur Makowski. Spółka uruchomiła też program notebook+, dzięki któremu bez dodatkowego kosztu firma dokonuje aktualizacji sprzętu, doinstalowania potrzebnego i usunięcia zbędnego oprogramowania oraz optymalizacji działania notebooków. — Stworzyliśmy nowy, czytelny sklep, którego nie chcemy zaśmiecać reklamami i informacjami wprowadzającymi zamęt. Chcemy czystego i prostego przekazu, liczymy na to, że klient przeglądający naszą stronę wejdzie z nami w interakcję, w wyniku której pomożemy mu zaspokoić jego potrzebę — mówi Artur Makowski. EMTS ma ambitne plany. W ciągu trzech lat firma chce stać się czołowym w Polsce sprzedawcą notebooków przeznaczonych dla biznesu oraz użytkowników domowych, którzy mają wysokie wymagania wobec sprzętu i obsługi. Spółka liczy również, że współpraca z producentami sprzętu będzie się rozszerzać, co umożliwi wprowadzenie do jej oferty kolejnych marek. © Ⓟ