Starcie na parkiecie

  • Jagoda Fryc
05-04-2012, 00:00

Przed ostateczną walką o zwycięstwo nastroje są dobre. Pozycja warszawskiej GPW jest znacznie silniejsza niż praskiej.

Rynek akcji w Pradze jest dużo mniejszy niż w Warszawie. W zależności od dnia obroty stanowią na nim od 1/4 do 1/8 warszawskich. — Giełda praska od wielu lat pozostaje w stagnacji. Spadające obroty oraz brak ofert pierwotnych sprawiają, że traci na znaczeniu. Aktywność inwestorów koncentruje sie na 3-4 dużych spółkach, z których część jest notowana także na innych parkietach (np. CEZ) — mówi Marek Buczak.

Średni wskaźnik cena/zysk dla spółek z czeskiego indeksu PX wynosi 32, dla polskiego WIG20 to jedynie 12. Problem stanowi też duża koncentracja praskiego wskaźnika. Zaledwie 5 spółek stanowi ponad 82 proc. udziału w indeksie PX. W polskim WIG20 pięć największych pozycji to niecałe 50 proc.

— Efektem przejęcia praskiej giełdy przez parkiet w Wiedniu jest jej wyraźna marginalizacja. System notowań jest stary i właściwie uniemożliwia efektywne przeprowadzanie transakcji przez mniejszych inwestorów indywidualnych przyzwyczajonych do obowiązujących światowych standardów. Trudno również mówić o szybkiej spekulacji większymi pakietami akcji. Po prostu brakujepłynności, oferty na rynku są niewielkie, a obroty śladowe — uważa Łukasz Wardyn, dyrektor zarządzający City Index.

Jego zdaniem, do aktywnego inwestowania nadają się tylko akcje CEZ i Komercni Banka. Oferta praskiej giełdy jest bardzo uboga. Na tamtejszym parkiecie notowanych jest zaledwie 26 spółek i brakuje nowych emisji.

— Pod każdym względem liczby notowanych spółek, obrotów,kapitalizacji, możliwości inwestycyjnych czeski parkiet wyraźnie przegrywa z giełdą w Warszawie. Nie widać również zmiany w postrzeganiu inwestycji giełdowych przez Czechów, którzy pozostają konserwatywni i niechętni giełdzie. Fakt, że lokalna giełda nie promuje inwestowania i jednocześnie zdobywania kapitału poprzez nowe emisje publiczne, nie nastraja optymistycznie — dodaje Łukasz Wardyn.

Podobnego zdania jest Marcin Szortyka, zarządzający funduszami ING TFI, który uważa, że czeski rynek akcji jest wyjątkowo defensywny. Wynika to z rodzaju spółek na nim notowanych, gdzie dominują podmioty energetyczne, telekomunikacyjne i finansowe.

— Spośród pięciu największych spółek dwie — Erste Bank i Vienna Insurance — to spółki z Austrii. Osobnym problemem jest relatywnie niewielka płynność tego rynku, co istotnie zmniejsza jego atrakcyjność dla inwestorów instytucjonalnych. Ten stan rzeczy zapewne nie zmieni się, ponieważ najważniejsze spółki są również notowane na innych parkietach, gdzie łatwiej znaleźć drugą stronę transakcji — uważa Marcin Szortyka.

Jego zdaniem, szanse rozwoju czeskiej giełdy, jak również wzrostu zainteresowania tym rynkiem, są niewielkie.

— Ma on dwóch silnych konkurentów z Warszawy i Wiednia, i to na te parkiety kierują się przede wszystkim zainteresowani debiutem na rynkach giełdowych — dodaje Marcin Szortyka.

Wynik po drugiej połowie meczu: Polska — Czechy 4:1. Polska otrzymała dodatkowe dwie bramki za wielkość giełdy, płynność, możliwości inwestycyjne i duży potencjał zysku, a także dostępność i łatwość zawierania transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Starcie na parkiecie