Start-up stworzył abonament na myjnie

opublikowano: 08-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Multiwash znalazł rynkową niszę na rynku zarządzania flotami samochodowymi i skonsolidował rozproszoną ofertę myjni ręcznych. Teraz szuka kapitału na ekspansję zagraniczną.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki jest model biznesowy Multiwash i jak spółka przekonała do siebie właścicieli myjni samochodowych
  • jakie są wyniki Multiwash i jakie nowe usługi chce wprowadzać startup
  • kiedy spółka może ruszyć po nowe finansowanie i za jakimi inwestorami się rozgląda

Klienci biznesowi rządzą na polskim rynku motoryzacyjnym. W pierwszym półroczu 2022 r., jak podaje IBRM Samar, kupili 149,5 tys. nowych samochodów, co przekłada się na 70-procentowy udział w rynku. To mniej niż rok wcześniej, co wynika m.in. z pandemicznych perturbacji i problemów z dostępnością pojazdów.

Na usługach finansowych, ubezpieczeniowych czy serwisowych dla flot zarabia szerokie grono firm. Na myciu i sprzątaniu tych aut postanowił zarobić start-up Multiwash. Pod koniec 2016 r. założyli go Tomasz Czerniejewski i Natalia Gajkowska, oboje wywodzący się z branży leasingowej.

- Na rynku flotowym niemal wszystkie usługi były sprofesjonalizowane: dążono do ograniczenia liczby dostawców paliwa, usług serwisowych czy wymiany opon. Tymczasem z czyszczeniem firmowych pojazdów był duży problem – nie istnieli ogólnopolscy dostawcy, z którymi dałoby się podpisać kontrakt na kompleksowe mycie i sprzątanie firmowej floty, więc użytkownicy samochodów robili to samodzielnie, a potem znosili setki faktur do księgowości. Dostrzegliśmy w tym miejscu biznesową niszę i uznaliśmy, że możemy ją wypełnić - tłumaczy Natalia Gajkowska, współtwórczyni Multiwash.

Rozpędzanie biznesu:
Rozpędzanie biznesu:
Multiwash, założony przez Natalię Gajkowską i Tomasza Czerniejewskiego, na początku finansował się z pieniędzy założycieli. Potem dołączyli aniołowie biznesu i trzy fundusze venture. Łącznie wyłożyli ok. 1 mln EUR, ale kolejna runda finansowania powinna być znacznie większa - start-up szacuje, że na start ekspansji zagranicznej potrzebuje co najmniej 10 mln EUR.
MAREK WISNIEWSKI

Aplikacja do mycia

Tak powstała aplikacja Multiwash, w ramach której w zamian za miesięczną opłatę subskrypcyjną można raz lub kilka razy w miesiącu myć samochód w myjniach ręcznych.

- Byliśmy pionierem na tym rynku, dopiero rok po nas powstał w USA start-up Everwash, który ostatnio pozyskał 11 mln USD finansowania. Fundamentem naszej usługi jest prosta aplikacja, która pozwala na znalezienie najbliższej myjni, szybkie umówienie terminu i bezgotówkową płatność kodem podobnym do BLIKa. Stopniowo rozszerzamy jej funkcjonalność. Chcemy być jak Glovo lub Booksy dla samochodów. Nasz model biznesowy to klasyczny marketplace, zbliżony do usług wynajmu pojazdów, ubezpieczeń komunikacyjnych czy abonamentów medycznych, zarobek pojawia się wraz ze wzrostem efektu skali - tłumaczy Tomasz Czerniejewski.

Początki biznesu były trudne.

- Przede wszystkim trzeba było przekonać do współpracy właścicieli myjni, a to był i nadal jest bardzo rozproszony rynek. W Polsce działa około tysiąc profesjonalnych myjni ręcznych, a w rękach sieci są dosłownie pojedyncze placówki. Wszystkich musieliśmy stopniowo przekonywać do naszego modelu biznesowego i tłumaczyć, że nie działamy jak firmy z branży zakupów grupowych, które kiedyś zachęcały ich do kooperacji i wymagały dużych rabatów. Samodzielnie przekonałam właścicieli pierwszych dwustu myjni, potem – gdy zaczęło nam przybywać klientów flotowych – myjnie zaczęły zgłaszać się same – opowiada Natalia Gajkowska.

Start-upowy rozwój

Dziś Multiwash oferuje dostęp do ponad 740 myjni w całej Polsce, z czego 100 punktów mieści się w Warszawie. Z jego usług korzysta ponad 130 flot firmowych, co przekłada się na 26 tys. pojazdów. Wśród klientów start-upu są m.in. Orange, PepsiCo, UPC, DPD, Rossmann czy kilka dużych banków i firm farmaceutycznych. Multiwash przekonuje do siebie korporacje m.in. wyliczeniami na temat tego, jakie oszczędności wody daje korzystane z myjni ręcznych w porównaniu do automatycznych lub bezdotykowych.

- Przez pięć lat od startu firma urosła 150 razy, a ten rok powinniśmy zamknąć 10 mln zł przychodów. Spółka co prawda nie jest jeszcze rentowna, ale to dlatego, że wszystkie środki inwestujemy w rozwój aplikacji i skalowanie biznesu. Stworzyliśmy między innymi darmowe oprogramowanie dla właścicieli myjni, które udostępnia klientom kalendarz online i pomaga rozliczać wizyty, co wpływa na łatwiejsze zarządzanie biznesem – mówi Tomasz Czerniejewski.

Rozwoju firmy nie zahamowała nawet pandemia. Początkowo floty firmowe zostały uziemione, ale do pracy szybko wróciły firmy kurierskie, spożywcze i farmaceutyczne. Pojazdy oprócz mycia zaczęły wymagać dezynfekcji czy ozonowania.

Poznaj program konferencji “Research & Innovation Forum”, 20 września 2022, Warszawa >>

- W okresie pandemii firma urosła o 100 proc., zachowujący znakomitą większość kontraktów flotowych, co jest chyba najlepszą weryfikacją modelu biznesowego i tego, że odpowiadamy na potrzeby rynku. Teraz naszym celem jest stworzenie platformy usług car mobility dla wszystkich pojazdów – nie tylko dla klientów korporacyjnych. Chcemy wprowadzać kolejne funkcjonalności związane z mobilnością kierowców i stać się realną alternatywą dla przestarzałych kart paliwowych. Wkrótce w aplikacji pojawi się możliwość ładowania pojazdów elektrycznych, a później dołączą do tego płatności za autostrady. Udało nam się też wdrożyć na myjniach usługę szybkiej weryfikacji stanu pojazdów, wyszukującej i klasyfikującej drobne szkody – mówi Natalia Gajkowska.

Okiem eksperta
Im prościej, tym lepiej
Wojciech Drzewiecki
prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar

Samochód firmowy prędzej czy później każdy musi umyć, zwłaszcza jeśli to auto oklejone logotypem firmy, które ją reprezentuje i reklamuje. Oczywiste więc jest, że na tego rodzaju usługi znajdzie się popyt, zwłaszcza jeśli dzięki subskrypcji można oszczędzić pieniądze, bo na rynku flotowym w obecnych warunkach wszyscy tych oszczędności szukają. Na pewno jest też miejsce na dostawcę szerszego pakietu usług dla flot w formie aplikacji, bo realnym problemem jest mnogość rozwiązań i brak jednolitych systemów, co przekłada się na liczbę plastikowych kart w portfelach użytkowników samochodów służbowych. Im prościej, tym lepiej, ale jednocześnie wątpię, by producenci paliw czy właściciele ładowarek do aut elektrycznych byli chętni do oddawania takich rzeczy zewnętrznym dostawcom oprogramowania. Na razie wśród największych graczy dominuje raczej przekonanie, że wszystko należy robić samodzielnie.

Szukanie inwestora

W pierwszych latach działalności start-up finansowany był z oszczędności jego twórców. Potem na pokładzie pojawili się aniołowie biznesu, a następnie fundusze venture capital.

- Najpierw zainwestował w nas Xevin i Protos, a w ubiegłym roku dołączył KnowledgeHub Starter, dysponujący pieniędzmi z PFR. W dwóch rundach seed pozyskaliśmy łącznie ok. 1 mln EUR. To na razie wystarcza nam na finansowanie rozwoju, ale w przyszłości nie wykluczamy, że możemy znów pójść po kapitał – tym razem około 10 mln EUR, które miałoby pozwolić nam na ekspansję na kluczowych europejskich rynkach, jak Wielka Brytania, Francja czy Niemcy, gdzie nie ma jeszcze silnych graczy – mówi Tomasz Czerniejewski.

Start-up zaczął też przyciągać uwagę inwestorów strategicznych z branży finansowej, CFM (zarządzanie flotami samochodowymi), motoryzacyjnej i paliwowej.

- Mieliśmy kilka propozycji inwestycji. Ostatecznie to wejście inwestora strategicznego może okazać się preferowanym przez nas rozwiązaniem – zależy nam na dalszym rozwoju i pozyskaniu know-how, a nie tylko pieniędzy. Priorytetem jest jednak dla nas stabilne skalowanie biznesu, najpierw musimy umocnić pozycję na rodzimym rynku i poszerzyć bazę klientów oraz rozwinąć kolejne usługi. Wtedy będziemy stopniowo wchodzić do kolejnych krajów, do czego będziemy już potrzebowali silnego partnera – mówi Natalia Gajkowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane