Start-upy odważyły się przekroczyć granicę

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2021-11-01 20:00

Sukces w świecie technologicznego biznesu rozpatruje się dziś już nie w kategoriach lokalnych, ale globalnych. A na tej płaszczyźnie konkurencja jest gigantyczna.

Przeczytaj i dowiedz się:

  • dlaczego zdaniem Stefana Batorego, prezesa Booksy, międzynarodowy sukces startupu to walka na śmierć i życie,
  • jak radzą sobie polskie firmy za granicą,
  • czy są bardziej otwarte na wychodzenie poza kraj niż jeszcze kilka lat temu.

Zwycięzca weźmie wszystko! - taka dewiza przyświeca międzynarodowej działalności Booksy, spółki rozwijającej aplikację do rezerwacji usług, jednego z najlepiej dokapitalizowanych przez inwestorów venture capital polskich start-upów.

– Na rynku, na którym działamy, toczy się walka na śmierć i życie. Szacuję, że w najbliższych latach z kilkuset naszych międzynarodowych konkurentów pozostanie tylko kilku – podkreślił Stefan Batory, współzałożyciel i prezes Booksy, podczas panelu dyskusyjnego „Przyszłość technologii cyfrowych. Jak radzą sobie polskie firmy na świecie?” na kongresie Impact.

Globalne wyzwania
Globalne wyzwania
Jak radzą sobie polskie firmy na świecie - o tym podczas konferencji Impact opowiadali (od prawej) Stefany Batory (Booksy), Jędrzej Iwaszkiewicz (The Heart), Max Salamonowicz (Systemy ACR) i Olena Kolikhova (EY). Dyskusję moderował Tomasz Snażyk (Startup Polska).
wojciech robakowski

Przyspieszony rozwój

Stefan Batory o własnej firmie myśli już wyłącznie w kategoriach biznesu międzynarodowego. Booksy działa na wielu krajowych rynkach, w wielu strefach czasowych, ma międzynarodowy zespół itd.

- Gdy zakładaliśmy Booksy siedem lat temu, wiele się o mówiło o korzyściach z wychodzenia przez start-upy poza kraj. Wówczas jednak niewiele firm w Polsce decydowało się na taki krok. Zmiany nastąpiły dwa, trzy lata temu. Dziś, obserwując rozwój firm technologicznych z kraju, zauważam, że ich tempo wzrostu, m.in. za sprawą ekspansji zagranicznej, jest większe niż nasze, gdy byliśmy na podobnym etapie – zaznaczył przedsiębiorca.

Jego zdaniem obecnie nie ma już dużego znaczenia to, skąd się wywodzi firma technologiczna, bariery globalnego biznesu się zacierają. Warunkiem międzynarodowego sukcesu jest jednak pozyskanie najlepszych specjalistów ze świata. Niestety w dobie pandemii firmy podobne do Booksy muszą o nich rywalizować z dużymi korporacjami, które otworzyły się na zdalną pracę, a tym samym na pracowników spoza regionów, w których mają siedziby. Z punktu widzenia start-upu walka nie jest równa.

- Start-upy zawsze miały ambicję wchodzenia na rynki międzynarodowe, czasem jednak brakowało im bodźca do działania. W czasie pandemii natomiast wiele spółek zdało sobie sprawę z tego, że krajowy rynek jest za mały dla firm technologicznych. Spółki, które dopiero powstają, są bardziej otwarte na ekspansję – stwierdziła Olena Kolikhova, która w EY odpowiada za współpracę z innowacyjnymi spółkami i funduszami venture capital.

Wymiana doświadczeń

Jędrzej Iwaszkiewicz, partner zarządzający The Heart, kolejny z panelistów, zwrócił uwagę na wzrost kompetencji przedstawicieli rodzimego środowiska startupowego i częstsze zakładanie przez Polaków spółek za granicą. Przykład: polsko-brytyjska Uncapped, która zamyka coraz to wyższe rundy finansowania.

– Nadal pozostaje oczywiście kwestia postrzegania polskich przedsiębiorców poza Polską, np. przez inwestorów. Podejście może zmienić zacieśnianie współpracy polskiego i zagranicznych środowisk startupowych - zaznaczył przedstawiciel The Heart.

Potwierdził to Max Salamonowicz, prezes ACR Systems, mający doświadczenie w pracy w międzynarodowym zespole.

– Im więcej wzorców, takich jak np. Booksy, tym większe będzie odwaga polskich start-upów w wychodzeniu z biznesem poza kraj - powiedział szef ACR Systems.

A jaką strategię ekspansji zagranicznej obrać?

- Dla polskiego ekosystemu startupowego Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia to najbardziej bezpieczne kierunki rozwoju, m.in. ze względu na budowany przez lata networking i kulturową bliskość. Kusić mogą także rynki azjatyckie, ale wejść na nie jest trudniej. Booksy, zaczynając ekspansję od Azji, poniosło porażkę. Chcemy podjąć jeszcze jedną próbę, ale musimy się dużo lepiej przygotować – zaznaczył Stefan Batory.