Stawki w dół, podatek w górę

Piotr Żarski
opublikowano: 2005-09-27 00:00

Przed wyborami pojawiało się wiele pomysłów na naprawę polskiego systemu podatkowego. Dyskusja była burzliwa, obietnice wyborcze ponętne. Niestety, brakowało konkretów. Królowała szermierka na stawki podatkowe. A przecież nie warto wierzyć w stawki. Ważna jest konstrukcja podatku.

Jeżeli chcesz wiedzieć, ile naprawdę zapłacisz, musisz wiedzieć, od czego podatek ma być płacony, czyli jaka jest podstawa opodatkowania. Niższa stawka wcale jeszcze nie gwarantuje niższego podatku. Wszystko zależy od definicji podstawy opodatkowania. A ta, jak mi się zdaje, zostanie „zreformowana” dopiero teraz, po wyborach, w zaciszu ministerialnych gabinetów, z twardymi liczbami w ręku, aby uwzględnić realne potrzeby budżetu. A wtedy pewnie się okaże, że stawka nominalna podatku (czytaj „stawka wyborcza”) istotnie odbiega od stawki efektywnie płaconej przez podatników.

Dobrym przykładem jest obecnie obowiązujący 19-procentowy podatek od dochodów z działalności gospodarczej. Okazuje się, że niełatwo znaleźć podmiot, który rzeczywiście płaci 19 proc. wypracowanego dochodu. W praktyce efektywna stopa procentowa waha się między 23 a 26 proc., a w niektórych branżach potrafi dojść nawet do poziomu 30 proc. Dzieje się tak dlatego, że „dochód podatkowy”, od którego płacimy podatek, niewiele ma wspólnego z wykazanym zyskiem. Przepisy obowiązującej ustawy CIT definiują aż 65 kategorii wydatków, które nie stanowią kosztu podatkowego. Ustawa PIT zna 60 takich pozycji. Po wyłączeniu tych kosztów z podstawy opodatkowania okazuje się, że ostatecznie płacimy znacznie więcej, niż wynikałoby z prostego zestawienia obowiązującej stawki podatku i zysku.

Jedynie głębsze spojrzenie na konstrukcję podatku, w szczególności na definicję podstawy opodatkowania, pozwala ocenić, ile efektywnie przyjdzie nam ostatecznie oddać fiskusowi. W debacie przedwyborczej poznaliśmy już stawki podatków, jakie chciałyby wprowadzić poszczególne ugrupowania polityczne. Teraz proponuję z wielką uwagą śledzić, jak nowa koalicja rządowa „zreformuje” definicje podstawy opodatkowania. I oby nie było tak, że zgodnie z obietnicami stawki podatkowe pójdą w dół, a podatnicy zapłacą tyle co dotychczas lub nawet więcej. Czego sobie i państwu nie życzę.

Piotr Żarski, radca prawny partner, Deloitte