Stereo.pl ruszyło w stronę parkietu

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 20-10-2008, 00:00

Jest źle. Nawet bardzo źle, ale prezes muzycznego sklepu wierzy, że w maju rynek będzie wyglądał zupełnie inaczej.

Jest źle. Nawet bardzo źle, ale prezes muzycznego sklepu wierzy, że w maju rynek będzie wyglądał zupełnie inaczej.

Wbrew fatalnym nastrojom na rynkach kapitałowych Stereo.pl rozpoczęło przygotowania do oferty publicznej i debiutu giełdowego. Rada nadzorcza spółki zatwierdziła właśnie harmonogram jej upublicznienia.

— Zakładamy, że prospekt emisyjny trafi do Komisji Nadzoru Finansowego w marcu. Oferta jest planowana na maj — mówi Piotr Muranty, prezes firmy.

Zarząd Stereo.pl jest świadom tego, że w obecnych warunkach na giełdzie nowa emisja akcji ma bardzo małe szanse na powodzenie.

— Dlatego daliśmy sobie trochę czasu. Wierzymy, że do maja wszystko się uspokoi i chcemy być wtedy gotowi z ofertą. W razie czego można przecież posterować trochę terminem emisji — wyjaśnia Piotr Muranty.

Tymczasem spółka skupia się na udanym zamknięciu tego roku, bo w odróżnieniu od sfery kapitałowej na poziomie realnego biznesu idzie jej bardzo dobrze.

— Po trzech kwartałach mamy ponad 20 mln zł przychodów i jesteśmy na plusie — twierdzi prezes.

Dla Stereo.pl zdecydowanie najlepszym okresem jest koniec roku. Dlatego Piotr Muranty jest spokojny, że w całym roku spółce uda się podwoić wyniki finansowe osiągnięte w 2007 r. To oznacza sprzedaż o wartości około 36 mln zł i 3 mln zł zysku netto.

Po części jest to skutek akwizycji — grupa Stereo.pl wzbogaciła się m.in. o serwis biletowy Bileteria.pl oraz sklep z profesjonalnym sprzętem fotograficznym Pstryk.pl. Te przejęcia nie wyczerpują apetytu warszawskiej firmy.

— Jesteśmy w trakcie przygotowywania listy spółek, które chcielibyśmy przejąć w przyszłym roku — mówi Piotr Muranty.

Dzięki akwizycjom prezes chce uniezależnić się od sezonowości wyników. Właśnie na przejęcia w głównej mierze mają pójść pieniądze zebrane z oferty publicznej. Na ile liczy Stereo.pl?

— Na razie nie myślimy o tym. W obecnej sytuacji trudno coś precyzyjnie planować — twierdzi prezes.

W zależności od sytuacji na rynku kapitałowym może chodzić o kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt milionów złotych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Kazimierczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu