Nie często możemy usłyszeć nowe rewelacje z pierwszej ręki na temat tego, jak pracowało się w Apple Steve Jobsa, czytamy na portalu Entrepreneur.com. Teraz mamy taką okazję.

Allison Johnson, była wiceprezes Apple ds. marketingu zdradziła w wywiadzie dla strony 99u.com, że Steve Jobs, charyzmatyczny prezes Apple, który zmarł w 2011 r., nienawidził dwóch słów: branding i marketing.
Brzmi to dość zaskakująco, bo Apple jest traktowane jako wzór budowania wartości marki i prowadzenia działań marketingowych.
Menedżerka wspomina, że Steve Jobs traktował słowo „marka” jako termin, który ludzie kojarzą z reklamami telewizyjnymi i sztucznymi rzeczami. Najważniejszą sprawą dla niego była relacja człowieka z produktem.
A słowo „marketing”? Marketing polega na sprzedawaniu czegoś ludziom, a ze słów Johnson wynika, że Jobs w swojej filozofii podkreślał, że firma powinna dostarczać jakąś wartość i edukować ludzi na temat produktów. Menedżerka wyjaśnia, że zespół marketingowy znajdował się tuż obok zespołów odpowiedzialnych za inżynierię oraz rozwój produktu i miał rozumieć wszystko, co było ważne na temat danego gadżetu.
Johnson w latach 2005-2011 była jedną z niewielu osób w Apple, która miała bezpośrednią linię komunikacyjną z Jobsem.
