Stocznia: budujemy bez opóźnień

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2002-01-29 00:00

Ryszard Kwidziński, nowy prezes Stoczni Szczecińskiej zapewnia, że nie dojdzie, do opóźnień w realizacji kontraktów spółki. Znalazły się już pieniądze na zaległe pensje dla pracowników.

Stocznia Szczecińska zaczęła regulować zaległości wobec pracowników.

— Po uzyskaniu gwarancji Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych jeden z niemieckich banków przelał nam środki, które z kolei trafiły na rachunki pracowników. Przed piątkowymi wydarzeniami na koncie znajdowało się około 450 mln zł. Wszystkie wypłaty będziemy realizować zgodnie z przyjętym harmonogramem, uzgodnionym ze związkami zawodowymi — zapewnia Ryszard Kwidziński, prezes Stoczni Szczecińskiej.

Po rezygnacji zastąpił on 25 stycznia Arkadiusza Goja.

Stocznia Szczecińska w tym roku chce zbudować 14 statków.

— Realizujemy kontrakty zgodnie z planem. Nie możemy sobie pozwolić na opóźnienia. W 2000 r. na kursie złotego straciliśmy ponad 160 mln zł, a płace i ZUS kosztowały nas 210 mln zł. W ubiegłym roku było podobnie — twierdzi prezes Kwidziński.

Zła sytuacja stoczni to — według ekspertów — efekt błędów zarządu i niekorzystnych okoliczności.

— Szefom stoczni wydawało się, że mają opanowaną technologię budowy chemikaliowców, bo 20 lat temu tego typu jednostki powstawały dla norweskiego armatora. Jednak sposób wykonania statków zmienił się. W efekcie mamy jednoroczne opóźnienie w oddaniu jednostki i to wpłynęło na terminy sprzedaży kolejnych. Utworzyły się zatory płatnicze, zabrakło pieniędzy dla pracowników — komentuje Jerzy Doerffer, prezes Związku Pracodawców Forum Okrętowe.

Sytuację pogorszyły problemy, które dotknęły niemal wszystkie firmy branży. Z powodu mniejszego zainteresowania odbiorców i wprowadzenia przez stocznie azjatyckie cen dumpingowych w ostatnich latach znacznie spadły ceny statków. W kraju nałożył się na to wysoki kurs dolara.

Choć sytuacja Stoczni Szczecińskiej jest nie do pozazdroszczenia, w ciągu kilku miesięcy może się zmienić. W maju zostanie oddany pierwszy chemikaliowiec, pojawią się zatem pieniądze.