Stocznia Gdynia dostała rządowe gwarancje

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2002-09-25 00:00

Rada Ministrów przyznała Stoczni Gdynia 53 mln USD gwarancji na kredyty potrzebne do finansowania budowy statków. Wsparcie spółki będzie jednak możliwe wówczas, gdy firma wycofa pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Stocznia domaga się od MSP 106 mln zł odszkodowania.

Rząd wczoraj zdecydował się wspomóc Stocznię Gdynia, która ma problemy z pozyskaniem kredytów na budowę statków. Rada Ministrów udzieliła spółce 53 mln USD (218,9 mln zł) gwarancji kredytowych. Przypomnijmy jednak, że w lipcu Jacek Piechota, minister gospodarki, zapowiedział, że Grupa Stoczni Gdynia otrzyma budżetowe poręczenie na kwotę 150 mln USD (ponad 600 mln zł).

Dziś już jednak wiadomo, że firma, by liczyć na wsparcie budżetowe, musi spełnić kilka warunków.

— Nie może być takiej sytuacji, że spółka prywatna chce otrzymać gwarancje Skarbu Państwa i jednocześnie przeciwko temu Skarbowi Państwa wysuwa w sądzie oskarżenia. Skoro minister finansów zgodził się udzielić Stoczni Gdynia gwarancji, to spodziewam się, że spółka już wycofała pozew — mówi Jacek Piechota, minister gospodarki.

Spółka domaga się od Skarbu Państwa 106 mln zł odszkodowania.

Maciej Chojnacki z biura prasowego MSP potwierdza, że szef resortu zgodę na poręczenie uwarunkował tym, że stocznia ma zaprzestać sądowej batalii z ministerstwem.

— Nie znam szczegółów sprawy, nie mogę się więc wypowiadać na ten temat — mówi Mirosław Piotrowski, rzecznik Stoczni Gdynia.

Ksawery Łukawski, reprezentujący stocznię w sporze z MSP odmawia natomiast komentarza, ponieważ nie porozumiał się z klientem.

W listopadzie 2001 roku przedstawiciele gdyńskiej spółki skierowali do Sądu Okręgowego w Warszawie oskarżenie przeciwko Skarbowi Państwa, zarzucając mu zawyżenie kapitału akcyjnego spółki w momencie jej prywatyzacji (Stocznia Gdynia została sprzedana w 1991 r.)

— Nie oznaczałoby to jednak długu państwa tej wysokości, ponieważ ten problem można rozwiązać na różne sposoby. Chcemy się stać spółką publiczną. Oznacza to bardzo wysokie wymagania w kwestiach związanych z kapitałem akcyjnym, dlatego musimy tę sprawę roszczygnąć — mówił wówczas Janusz Szlanta, prezes Stoczni Gdynia.

Trudno przewidzieć, czy rezygnacja stoczni z sądowej batalii z MSP definitywnie zniweczy plany jej upublicznienia. Zanim bowiem spółka ponownie zacznie myśleć o giełdzie, musi wyjść z finansowego dołka — a to bez pomocy państwa może się nie udać.

Kolejnym warunkiem, który stocznia musi spełnić, aby otryzmać pomoc rządu jest wyklreślenie zapisow z jej statutu dyskryminujących Skarb Państwa jako jej akcjonariusza.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface