Stocznia Ustka utrzyma laminaty
Około 100 pracowników, a nie 200, jak wcześniej zakładano, obejmą zwolnienia w stoczni w Ustce. Właściciel zakładu — Stocznia Szczecin — przyjął nowy program restrukturyzacji zakładu, który zakłada utrzymanie wydziału laminatów.
Stocznia Ustka zamierza w najbliższym czasie zwolnić około 100 pracowników administracji. 50 osobom w poniedziałek wręczono wypowiedzenia. To według właściciela, Stoczni Szczecin, warunek powodzenia nowego programu restrukturyzacji, który został opracowany w ostatnich dniach. Już w tym tygodniu Witold Nykiel, prezes Stoczni Ustka, zamierza rozmawiać z Powiatowym Urzędem Pracy w Słupsku o ewentualnym dokonaniu zwolnień w przyspieszonym tempie.
Nowa koncepcja
Początkowo program restrukturyzacji firmy zakładał, że powstaną dwie spółki, które przejmą produkcję wydziałów kadłubowego oraz wyposażenia łódek ratunkowych. Natomiast stocznia zrezygnuje z produkcji łodzi laminatowych.
Według wstępnych zapowiedzi Witolda Nykiela, w związku z tym z zakładu miało odejść 200 z 450 pracowników. Nowy program zakłada jednak, że wydział laminatów zostanie.
— Wydział laminatów nie zostanie zlikwidowany. Właściciel chce go utrzymać, ale będziemy pracować nad koncepcją przeniesienia produkcji do mniej kosztownego budynku — mówi prezes Nykiel.
Podtrzymano natomiast koncepcję przejęcia dotychczasowej działalności firmy przez dwie nowe spółki. Zamówienia wydziału kadłubowego przejmie spółka Centro-Ustka.
— Gdy ustalimy szczegóły zamówień i rozliczeń, spółka rozpocznie działalność — twierdzi Witold Nykiel.
Marian Iwankiewicz, prezes Centro-Ustka, zapowiada, że firma zatrudni 160 osób.
Zarejestrowana jest już druga spółka, która ma przejąć produkcję wydziału aluminium oraz wyposażenia jachtów. W tym przypadku jednak termin rozpoczęcia działalności będzie zależał od portfela zamówień.
Wypłaty właściciela
Stocznia Ustka, której udziałami należącymi do Stoczni Szczecin zarządza gdański Centromor, przeżywa kryzys. Od kilku miesięcy firma spóźnia się z wypłatami wynagrodzeń, bo na czas nie otrzymuje pieniędzy za wykonane roboty na rzecz właściciela. Jej zadłużenie, wynoszące około 40 mln zł, pogłębia także to, że właściciel po spłacie kredytu ciążącego na usteckiej stoczni zaczął jej naliczać dodatkowe odsetki. W sierpniu zdeterminowani pracownicy ogłosili pogotowie strajkowe, a później strajk ostrzegawczy. Związkowcy protestowali przeciw opóźnieniom w wypłatach wynagrodzeń oraz planowanym zwolnieniom.
Pieniądze mieli dostać w minioną środę, jednak otrzymali je dopiero w poniedziałek.
— Wypłata wszystkiego nie rozwiązała, bo już się zbliża termin następnej i znowu może być problem. Prezes zapewnia, że Stocznia Szczecin jest nam winna pieniądze, które wystarczą do wypłaty wynagrodzeń — mówi Janina Pawelczyk, wiceprezewodnicząca Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej w Stoczni-Ustka.
Związki zawodowe popierają nową koncepcję restrukturyzacji firmy.