Ustka. Stocznia Ustka, należąca do Holdingu Stoczni Szczecin, zakończyła działalność. Powołani przez właściciela likwidatorzy — prezes stoczni Witold Nykiel oraz gdański prawnik — zwolnili już ostatnich pracowników. Właściciele stoczni podjęli taką decyzję po tym, jak Sąd Gospodarczy w Słupsku z powodu braku kapitału odrzucił ich wniosek o ogłoszenie upadłości firmy.
— Firma miała 40 mln zł długu i była niewypłacalna. Wtedy zaczęliśmy rozmowy z właścicielami stoczni, którzy zapewniali, że będą odbierać część produkcji. Jednak płatności nie wpływały regularnie. Nie mieliśmy więc szans na utrzymanie płynności — mówi Witold Nykiel.
Jesienią 2001 r. z firmy wydzielono spółkę Centro-Ustka, która przejęła część produkcji. Nie wiadomo, czy wierzyciele zgodzą się na wydzierżawienie części nieruchomości stoczni zainteresowanym firmom zewnętrznym — Laminopolowi ze Słupska i Famie z Głowna.
Pracownicy natomiast czekają na wypłatę zaległych świadczeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Tymczasem prokuratura w Słupsku na wniosek starosty słupskiego bada, czy właściciele stoczni nie działali na jej niekorzyść.