Stoczniowcy oczekują rządowych gwarancji

Cezary Pytlos
opublikowano: 24-12-2001, 00:00

Związek Pracodawców Forum Okrętowe alarmuje: kryzys w przemyśle stoczniowym sprawił, że producenci statków i ich kooperanci balansują na krawędzi płynności finansowej. W 2001 r. tylko przez wahania kursowe stoczniowcy zarobili o 300 mln zł mniej niż zakładali. I dlatego błagają rząd o pomoc.

Krajowy przemysł okrętowy, który — teoretycznie — spokojnie może konkurować z firmami z UE, ma coraz większe problemy.

— Jeśli branża ma w przyszłości w gospodarce zajmować znaczące stanowisko (a może), jest konieczne, by krajowe regulacje prawno-finansowe odpowiadały unijnym — czytamy w informacji Związku Pracodawców Forum Okrętowe (FO) o aktualnej sytuacji polskiego przemysłu stoczniowego. Podpisy pod tym dokumentem złożyli m.in. prof. Jerzy Doerfer, prezes FO oraz czterej wiceprezesi — Krzysztof Piotrowski, Piotr Soyka, Janusz Szlanta i Eugeniusz Skrzymowski.

Forum Okrętowe postuluje zatem uruchomienie działań wspomagających ze strony rządu oraz samorządów terytorialnych. W pierwszej kolejności chodzi o zmodyfikowanie ustawy z 1997 roku o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa w taki sposób, aby możliwe było wystawianie gwarancji SP dla banków finansujących kapitał obrotowy stoczni budujących i przebudowujących statki. Stoczniowcy dopuszczają też możliwość wprowadzenia „nowych mechanizmów wyrównujących szanse polskich stoczni” z konkurentami z UE.

Przykład dała sama Bruksela. 25 października 2001 roku Komitet Spraw Gospodarczych i Monetarnych Parlamentu Europejskiego wnioskował do Rady Unii o czasowe przywrócenie subsydiów bezpośrednich wysokości 14 proc. ich ceny do nowo kontraktowanych statków — jako mechanizmu obronnego w stosunku do konkurencji wschodnioazjatyckiej. Nic dziwnego, że Forum Okrętowe popiera wystąpienie prezesa zarządu Stoczni Gdynia w sprawie pomocy dla stoczni, skierowane do ministra finansów oraz ministra spraw zagranicznych.

Czynnikiem dodatkowo pogłębiającym trudności naszych stoczni jest utrzymująca się wysoka wartość kursu złotego wobec dolara. Stocznie zawierają kontrakty z reguły w tej walucie, zaś koszty w zdecydowanej przewadze są ponoszone w złotych. Ocenia się, że w tym roku przychody stoczni produkcyjnych będą o ponad 300 mln zł niższe od prognozowanych na podstawie kursu założonego w ustawie budżetowej na 2001 rok. W efekcie zbliżają się one do granicy utraty płynności finansowej, a ich trudności przenoszą się na łańcuch dostawców i kooperantów.

Niemniej autorzy raportu uznają krajowy przemysł okrętowy budowy i remontu statków za przykład pomyślnej transformacji i restrukturyzacji, która uczyniła z niego branżę „ekonomicznie efektywną i skutecznie konkurencyjną na bardzo trudnym rynku światowym”. Stocznie eksportują wyroby i usługi o wartości 1 mld USD rocznie i mają zawrotne kontrakty na budowę statków na kolejne 2,5 — 3 lata.

— Niestety, dotychczasowy trend poprawy efektywności załamał się w 2000 roku, a w 2001 roku sytuacja uległa pogorszeniu. Podstawowe przyczyny są niezależne od działań stoczni i wynikają ze splotu niekorzystnych tendencji cenowych na rynkach międzynarodowych oraz krajowej polityki monetarnej — zgodnie twierdzą Jerzy Doerfer, Krzysztof Piotrowski, Piotr Soyka, Janusz Szlanta i Eugeniusz Skrzymowski.

W ostatnich latach światowe ceny statków obniżyły się o 20-25 proc. To efekt ostrej konkurencji stoczni wschodnioazjatyckich, głównie koreańskich, oferujących statki po cenach uznawanych w Europie za dumpingowe. W efekcie Unia Europejska wszczęła z Koreą oficjalny spór handlowy w sprawie przemysłu okrętowego, który ma być rozsądzony przez Światową Organizację Handlu (WTO).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Cezary Pytlos

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu