W połowie lutego analitycy DM Banku BPS oraz DM BOŚ zalecili zakup akcji Stomil Sanok. Cena docelowa ustalona przez pierwszego z brokerów już została przebita, a do pokonania wyceny z drugiej rekomendacji (65 zł) niewiele brakuje — jeden papier spółki kosztuje na GPW 63,7 zł. — Pomimo dobrego nastawienia do spółki uważam, że obecna cena jest adekwatna. W najbliższym okresie nie spodziewam się korekty notowań, ale raczej wyhamowania dynamiki zwyżek. W dłuższym terminie na notowania wpłynąć mogą nieznane obecnie szczegóły dotyczące przyszłych przejęć — prognozuje Marek Olewiecki, analityk DM Banku BPS.
Wysokie oczekiwania
Możliwość podniesienia swojej ostatniej wyceny, być może już po wynikach za czwarty kwartał, rozważa natomiast Tomasz Rodak, analityk DM BOŚ. Specjalista ujawnia, że w ostatnim raporcie podchodził dosyć konserwatywnie do wyceny spółki. Zaniżony może być m.in. pozytywny wpływ spadku cen surowców.
— Na ten moment wycena spółki jest godziwa. Czekam na wyniki za czwarty kwartał [20 marca — red.] i wtedy podejmę decyzję o ewentualnym podniesieniu rekomendacji. Grupie nadal sprzyjają ceny surowców.Ostatnie tąpnięcie na rynku ropy pociągnęło za sobą spadki cen etylenu, propylenu i butadienu, które są głównymi składnikami kauczuków stosowanych przez Sanok. Powinno się to przyczynić do dalszej poprawy rentowności w każdym segmencie działalności spółki — uważa Tomasz Rodak.
W zeszłym roku grupa powiększyła się o niemiecki Draftex, producenta systemów uszczelnień karoserii samochodów osobowych, który w 2012 r. ogłosił upadłość. Zresztą kupowanie bankrutujących spółek i stawianie ich na nogi to chętnie wykorzystywana strategia Sanoka. Przejęcie Drafteksu, dzięki któremu moce produkcyjne spółki w motoryzacji wzrosną niemal dwukrotnie, jest już uwzględnione w cenie akcji — uważają eksperci.
Na tym jednak plany podboju świata się nie kończą.
— Sanok planuje akwizycje na rynkach chińskim i amerykańskim, będących największymi rynkami motoryzacyjnymi świata. Według ostatnich informacji, o kolejnych przejęciachmożemy usłyszeć jeszcze w pierwszej połowie tego roku. To byłoby solidnym wsparciem dla notowań. Dodatkowo grupa pracuje również nad rozwojem pozostałych segmentów: budownictwa, a także przemysłu i rolnictwa — wylicza Tomasz Rodak.
Prognoza DM BOŚ zakłada, że w 2014 r. Stomil zarobi na czysto 85,8 mln zł przy przychodach na poziomie 773,6 mln zł. Natomiast w 2015 r. zysk netto ma się zwiększyć do 105,4 mln zł, a przychody sięgnąć 929,2 mln zł.
Każda pliszka…
Również zarządzający funduszami zachwalają spółkę. Zwracają co prawda uwagę na spadek przychodów z rynków wschodnich, ale równocześnie dostrzegają solidne fundamenty. Najlepszym dowodem wierności funduszy jest struktura akcjonariatu Stomil Sanok — wspólnie OFE i TFI kontrolują ponad 66 proc. głosów na WZA.
— Notowania spółki mają spory potencjał wzrostu. Wiele jest już uwzględnione w cenie, ale równocześnie spółka wciąż może pozytywnie zaskakiwać rynek — uważa Seweryn Masalski, zarządzający z MM Prime TFI. W 2014 r. notowania Stomilu Sanok wzrosły o 25 proc. O tyle samo podrożały akcje firmy od początku tego roku. Wskaźnik C/Z wynosi 17.
— Stomil Sanok zawsze był drogą spółką. Ale jest to premia za solidne fundamenty, dobrą pozycję gotówkową i ogromny potencjał do zwiększania biznesu. Nie ma w Polsce innej spółki, która dałaby lepszą ekspozycję na branżę motoryzacyjną. Płaci się za jakość — uważa jeden z zarządzających, który chce pozostać anonimowy. Analitycy zwracają uwagę, że topniejące przychody z rynków wschodnich są częściowo zastępowane sprzedażą w Europie Zachodniej. Ostatnie przejęcie francuskiego producenta pasów klinowych Colmant Cuvelier pozwoli na zwiększenie obecności Sanoka na stosunkowo szczelnym rynku francuskim.
— Przejęcie i wykorzystanie aktywów produkcyjnych francuskiej Colmant Cuvelier może podwoić przychody w segmencie przemysłu i rolnictwa na rynku francuskim. Uważamy, że spółka konsolidowana będzie od pierwszego kwartału i wypracuje około 25 mln zł dodatkowych przychodów w 2015 r. Rozwój sprzedaży pasków klinowych na rynku zachodnim stanowić będzie uniezależnienie od trudnego obecnie rynku wschodniego — mówi Marek Olewiecki.