Strach i nadzieja

  • Przemysław Kwiecień
24-03-2016, 22:00

To, w jaki sposób ułożył się pierwszy kwartał, jest jednak na swój sposób wyjątkowe.

Wahania na rynkach finansowych nie są niczym nowym, natomiast to, w jaki sposób ułożył się pierwszy kwartał, jest jednak na swój sposób wyjątkowe. W kolejnych trzech miesiącach jest szansa na weryfikację tego, która odsłona była prawdziwa: zimowy strach czy wiosenna nadzieja.

Pierwszy kwartał tego roku wygląda niczym odbita piłeczka kauczukowa — mocny spadek i równie mocne odbicie. Dotyczy to nie tylko rynków akcji, ale również wielu surowców, takich jak ropa czy miedź, oraz podatnych na koniunkturę walut. Co więcej, wiele rynków, w tym amerykański S&P500, wygląda niemal jak lustrzane odbicie jesieni 2015 r., kiedy najpierw po dewaluacji juana mieliśmy falę strachu, zaś następnie władzom i bankom centralnym udało się uspokoić sytuację i doprowadzić indeks niemal na szczyt. Styczniowa przecena również rozpoczęła się od obaw o dalszą dewaluację juana. Obecnie nie jest ona bezpośrednim zagrożeniem, ale tylko dlatego, że relatywnie słaby jest dolar amerykański.

Władze w Pekinie mydlą rynkom oczy, a dalszy wzrost zapasów surowców wydaje się jedynie potwierdzać taką tezę. Warto jednak zwrócić uwagę, że Chinom sprzyja szczęście — dolar został wyraźnie przeceniony, a ponieważ juan jest powiązany z „zielonym”, zatem mocny dolar to mocny juan wobec innych walut. Patrząc na kurs juana ważony koszykiem handlowym, Ludowy Bank Chin zmieniał kurs, gdy mocny dolar ciążył juanowi. Obecnie w tym ujęciu juan jest najsłabszy od jesieni 2014 r., zatem bank może spać spokojnie, a nawet demonstracyjnie (i śladowo zarazem) umacniać juana wobec dolara, pokazując, że jest spokojny o koniunkturę i nie zamierza prowadzić wojny walutowej.

O ile jest to faktycznie korzystna sytuacja dla Pekinu, relatywna słabość dolara może być przejściowa. Dolar wyglądał na lekko wyprzedanego jeszcze przed posiedzeniem Fedu, zaś reakcja na samo posiedzenie była zdecydowanie przesadzona. Kurs dolara w średnim terminie zależy głównie od oczekiwań na ruchy Fedu. Sytuacja z ostatnich dwóch miesięcy, gdy globalne nastroje ulegały zdecydowanej poprawie, a jednocześnie dolar tracił na wartości, wydaje się nie do utrzymania. Aby wiosenna hossa mogła trwać, musi rosnąć wiara w koniunkturę na świecie, a to będzie sprzyjało dolarowi i — koniec końców — może znów nakręcić spekulację na dewaluację juana, którą wiele ośrodków badawczych uważa za główny czynnik ryzyka w tym roku.

W mojej ocenie marcowe odreagowanie na rynkach przeniosło nas już ze stanu przesadnej paniki do stanu pewnego rodzaju nonszalancji i kolejne trzy miesiące powinny to zweryfikować. Choć warto tu przywołać rok 2008, kiedy po uratowaniu banku Bear Stearns w marcu drugi kwartał upłynął w świetnych nastrojach, a wszyscy wiemy, jak zakończyła się ta historia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA X-Trade Brokers DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Strach i nadzieja