Strach o inflację ma wielkie oczy

DI, NBP
opublikowano: 2009-06-05 00:00

Czy nowy pieniądz nie przyniesie wzrostu cen i inflacji? — pytają Czytelnicy dodatku "Z euro w portfelu".

Codzienne małe zakupy dokonywane za gotówkę określają nasze postrzeganie inflacji w większym stopniu niż rzadsze zakupy, np. komputera, sprzętu muzycznego czy ubezpieczenia. Ich wpływ na koszt naszego życia jest jednak mniejszy.

Jaki poziom inflacji jest dla gospodarek strefy euro i Polski najbardziej pożądany?

Europejski Bank Centralny określa docelową optymalną stopę inflacji obszaru euro na około 2 proc. Niska inflacja gwarantująca stabilność cen jest dla nas bardzo ważna, ponieważ zachęca do długoterminowych inwestycji stymulujących wzrost gospodarczy. Zabezpiecza również przed materialnym rozwarstwieniem społeczeństwa. Z tego powodu Traktat Unii Europejskiej określa utrzymanie stabilności cen jako kluczowy cel Unii Gospodarczej i Walutowej (UGW).

Dlaczego wysoka inflacja jest szkodliwa dla gospodarki?

Wysoka inflacja zmniejsza skłonność do oszczędzania, podraża kredyt, zwiększa ryzyko inwestycji długoterminowych i fałszuje parametry gospodarcze. W dłuższym okresie redukuje tempo wzrostu.

Czy po wprowadzeniu euro życie będzie droższe?

Takie obawy ma czterech na dziesięciu Polaków, według badań Komisji Europejskiej. Skokowy wzrost cen jednak nam nie grozi — uspokajają eksperci NBP. W najgorszym razie ceny mogą pójść w górę o 2,5 proc. W optymizmie utwierdzają nas również doświadczenia Słowacji, która do unii monetarnej dołączyła z początkiem bieżącego roku. Nowy pieniądz podniósł tam ceny zaledwie o 0,15 punktu procentowego. To znaczy, że przeciętny produkt kosztujący 10 euro podrożał o 1,5 centa.

Kiedy polskie ceny dogonią ceny państw Europy Zachodniej?

Z pewnością nie w momencie wejścia Polski do strefy euro, lecz w miarę jak nasza gospodarka będzie coraz silniej związana z gospodarkami zachodnimi i coraz bardziej do nich podobna. Wymiana złotych na euro nie zmieni ilości pieniędzy w posiadaniu Polaków, czyli podaży pieniądza na naszym rynku. A więc mechanizmy ekonomiczne, które ustalają poziom cen, nie zostaną zachwiane i masowego wzrostu cen nie będzie.

O ile wzrosły ceny w krajach zachodnich, które pierwsze wprowadziły wspólny pieniądz?

W 2002 r., kiedy euro zaczęło funkcjonować w obiegu gotówkowym, średnia wartość inflacji cen wynosiła 2,3 proc. (dane Eurostatu). Oznacza to, że duży koszyk produktów, za który w 2001 r. trzeba było zapłacić 100 euro, w 2002 r. kosztowałby 102,3 euro. Średni wzrost cen konsumpcyjnych spowodowany pojawieniem się euro wyniósł tylko od 0,1 do 0,3 proc. Jeśli średni wzrost w koszyku za 100 euro wyniósł 2,3 euro, to nie więcej niż 30 eurocentów było efektem nowej waluty. Pozostałą część wzrostu spowodowały wyższe ceny importowanej ropy, wyższe podatki na tytoń, niekorzystny wpływ pogody i alarmy dotyczącechorób wśród zwierząt.

Dlaczego wielu Europejczyków jest przekonanych o inflacyjnych konsekwencjach wprowadzenia nowej waluty?

W 2006 r. aż 93 proc. obywateli strefy uważało, że euro przyniosło drożyznę. Ale wzrost cen był nieznaczny. Jest to tzw. efekt cappuccino. Chodzi o to, że poziom inflacji oceniamy przez pryzmat produktów najtańszych i najczęściej kupowanych. A te podrożały najbardziej, m.in. przez drobnych detalistów, dla których zmiana waluty była pretekstem do zaokrąglenia cen w górę.

Jakie towary po zmianie waluty mogą stanieć?

Prawdopodobnie spadną ceny sprzętu RTV i AGD. Obniżek nie wykluczają m.in. duże sieci handlowe. Tak postępowały np. niektóre hipermarkety francuskie —przy przechodzeniu z franka na euro zaokrąglenia dokonywano często w dół, jeśli przeliczenie było na niekorzyść klienta.