Strach powstrzymuje przed kupowaniem akcji

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 13-01-2009, 00:00

Na warszawskim parkiecie drugi tydzień stycznia nie rozpoczął się tak efektownie jak pierwszy. Podstawowe indeksy WIG i WIG20 tylko przez moment, i to na początku sesji, dźwignęły się nad kreskę. Później pogrążyły się w przecenie, kończąc go ponad 1-procentową stratą. Siły sprzedających nie potwierdzają obroty. Były niskie. Nie przekroczyły 800 mln zł.

Słabość naszego rynku wynikała głównie ze spadających notowań banków oraz spółek surowcowych. W centrum uwagi był PKO BP. Jego akcje traciły 3,9 proc. przy wysokich obrotach. Inne banki też znalazły się pod presją podaży. Stąd wyraźny spadek subindeksu WIG-Banki. Słabą sesję zaliczyły inne tuzy giełdowe: Orlen, Lotos i KGHM. W przypadku dwóch pierwszych spółek do przeceny ich kursu mógł się przyczynić wyraźny poniedziałkowy spadek cen ropy. Inwestorzy obawiają się, że popyt na ropę będzie się zmniejszał wraz z pogarszającą się kondycją światowej gospodarki.

Na spadającym rynku można było jednak nieźle zarobić. Wśród liderów wzrostów, i to z dwucyfrową stopą zwrotu, znalazł się Famur, Petrolinvest oraz austriacki Immoeast. Czyżby inwestorzy zasugerowali się poniedziałkowym tekstem "PB" pod tytułem "Ostatni mogą być pierwszymi". Analitycy wytypowali w nim siedem spółek, które w tym roku, po silnej przecenie w 2008 r., stać będzie na większe odbicie. W wąskim gronie znalazły się właśnie wspomniane trzy spółki.

Wśród blue chipów najlepiej radziło sobie PGNiG, którego akcje otrzymały rekomendację "kupuj" od DM DnB Nord. W sumie tylko trzy spółki z WIG20 znalazły się w poniedziałek na plusie.

WIG20 bez większych problemów przełamał wsparcie na 1800 pkt. Od razu pojawiły się sugestie maklerów, że jeszcze w tym tygodniu wskaźnik blue chipów może testować poziom 1750 pkt. Prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza rośnie, bo nasz rynek śladem innych staje się znowu coraz bardziej wrażliwy na złe doniesienia opisujące koniunkturę w gospodarce. Wczoraj też trudno było o optymizm. Okazało się, że odczyt wskaźników wyprzedzających koniunkturę dla krajów OECD (najbardziej uprzemysłowionych państw świata) sugeruje dalsze pogłębienie się kryzysu gospodarczego. Powagę sytuacji dostrzega prezes Europejskiego Banku Centralnego. Jean-Claude Trichet przyznał, że światowa gospodarka wyjdzie z kryzysu gospodarczego dopiero w przyszłym roku.

Maciej

Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu