Oficjalnie to dobro spółki, brak komunikacji i wyniki finansowe były przyczynami konfliktu między akcjonariuszami eCardu. Taka jest wersja przedstawicieli Smart Capital, który ma 25,37 proc. udziałów w spółce. Konflikt rozgorzał do tego stopnia, że na październikowe posiedzenie rady nadzorczej przyszli w towarzystwie przedstawicieli kancelarii prawnej i agencji ochrony. Podjęto próbę zawieszenia prezesa i od tamtej pory osoby związane z Capital Partners – drugim udziałowcem (23,98 proc.) – nie mają wstępu do siedziby firmy. Paweł Bala (prezes CP i wiceprzewodniczący rady) oraz Adam Chełchowski (wiceprezes CP i przewodniczący rady, nieuznawany przez Smart Capital) uważają, że powody podawane przez Smart Capital nie są prawdziwe. Ich zdaniem może chodzić o wymuszenie sprzedaży udziałów w eCardzie lub przejęcie kontroli w inny sposób.
- W ubiegłym roku Smart Capital szukał finansowania, by wziąć udział w kolejnej emisji eCardu. Za pośrednictwem IDM SA wyemitował obligacje, których zabezpieczeniem były papiery eCardu. Jednak ich cena została zweryfikowana przez bessę. Wierzyciele mogą domagać się spłacenia długu i może to mieć związek z ostatnimi wydarzeniami – podpowiada Paweł Bala.
Maciej Giżyński, prezes Smart Capital, zapewnia, że wszystkie obligacje zostały spłacone w terminie wraz z odsetkami. IDM SA nie chce być postrzegany jako strona konfliktu.
- Organizowaliśmy emisję obligacji dla Smart Capital. Jednak nie jesteśmy akcjonariuszem eCardu i nie chcę komentować sytuacji w tej spółce – mówi Grzegorz Leszczyński, prezes IDM SA.
Według Pawła Bali, eCardem interesowało się co najmniej dwóch poważnych inwestorów – polski i zagraniczny. Kolejni chętni na zakup eCardu pojawili się na krótko przed październikową radą nadzorczą.
- Rozmawialiśmy o ewentualnej sprzedaży w przypadku ogłoszenia przez inwestora wezwania. Niestety nie doszło jednak do uzgodnienia szczegółów. Zamiast tego doszło do próby zawieszenia prezesa Konrada Korobowicza i nielegalnego wprowadzenia do spółki Agencji Ochrony 909 – mówi Adam Chełchowski.
Szefowie Capital Partners obawiają się wrogiego przejęcia jak w Optimusie lub konfliktu, jaki miał miejsce w ADS.
- To tylko nasze czarne scenariusze i mamy nadzieję że się nie sprawdzą, aczkolwiek działania takie jak zamknięcie wejścia do siedziby eCardu na łańcuch budzą naszą obawy. Pamiętajmy, że statut eCardu przewiduje możliwość podniesienia kapitału przez zarząd, bez konieczności zwoływania zgromadzenia akcjonariuszy (w ramach kapitału docelowego). Obawiamy się, że może zostać podjęta próba nieprzejrzystego wykorzystania tego rozwiązania w celu zdobycia dodatkowych 27 proc. głosów w spółce – mówią przedstawiciele Capital Partners.
Więcej w dzisiejszym „PB”