Straciłem firmę. Nie odebrano mi jednak kreatywności

Marta Prus
opublikowano: 2024-10-31 14:00
zaktualizowano: 2024-10-31 15:30

Po utracie pierwszej marki modowej, którą stworzył, rozchwytywany wcześniej projektant Marcell Pustul znów się znalazł na początku drogi. Dziś nową, prężnie działającą firmą udowadnia, że można się podnieść nawet po największej porażce.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Inspiracja do tworzenia mody przyszła wcześnie – ma włoskie korzenie, wychowywał się w Katowicach w domu bez ojca, otoczony przez babcie i ciotki. Jego babcia i ciocia były krawcowymi. Obserwował, jak babcia ręcznie szyła ubrania dla niego i jego rodzeństwa, co zaszczepiło w nim fascynację modą. Strój szybko stał się dla niego wyrazem artystycznej wolności.

– Nasza kultura też mocno na mnie wpłynęła. W święto trzeba się przecież ładnie ubrać. Byłem zachwycony, obserwując, jak w niedzielę rano mama układa sobie włosy i wybiera ulubiony strój, by wyjść na obiad do rodziny czy do kościoła – wspomina Marcell Pustul, twórca marki modowej Marcell.

Miał 17 lat, kiedy opuścił Polskę. Wyjechał na studia w renomowanej Parsons School of Design w Nowym Jorku. Zaczął od womenswear design, czyli mody damskiej, potem zapisał się też na studia zaoczne z marketingu i couture, czyli wykwintnego krawiectwa, szycia luksusowych ubrań na zamówienie.

– Ten czas był intensywny, ale też mnie ukształtował. Dzięki temu wiem, że tylko ciężką pracą można osiągnąć sukces. To nie jest tak, że wstaję rano, pstryknę palcami i powiem, że dzisiaj zrobię sukienkę, którą założy Beyoncé i wszyscy będą chcieli ją mieć – przyznaje projektant.

Pierwsza firma

Staże w Parsons pozwoliły mu zdobywać doświadczenie u boku ikon – pracując dla Michaela Korsa, zgłębiał projektowanie mody i budowanie biznesu, praktyka u Donny Karan w DKNY nauczyła go projektowania dla młodszego pokolenia. Czerpał też inspiracje od Alexandra McQueena.

Zdawał sobie sprawę z ogromnej konkurencji w Stanach Zjednoczonych, więc po ukończeniu studiów w 2011 r. wrócił do Europy. Rok później założył markę Marcell von Berlin. Miał 25 lat.

Początkowo pracował sam – rysował, projektował, a szycie zlecał firmom zewnętrznym. Z czasem jego zespół się rozrósł. W 2015 r. otworzył pierwszy concept store oferujący nie tylko jego projekty, lecz także produkty innych marek. Uruchomił też stronę internetową, co pozwoliło na szybszy rozwój firmy i dotarcie do szerszej grupy odbiorców.

W 2018 r. w życiu Marcella Pustula pojawił się Rainer Schaller, założyciel i dyrektor generalny Grupy RSG, właściciela klubów fitness John Reed i Gold’s Gym. Zainwestował w Marcell von Berlin ponad 20 mln EUR, przejmując 70 proc. udziałów w firmie. Ten zastrzyk kapitału pozwolił na ekspansję marki na skalę międzynarodową – razem otworzyli flagowy butik w Berlinie i kolejny w Los Angeles.

Niestety w trakcie tej ekspansji, pod koniec 2022 r., doszło do tragedii – niespodziewana śmierć głównego inwestora, który był nie tylko wsparciem finansowym, lecz także bliskim współpracownikiem Marcella Pustula, doprowadziła do zmiany struktury właścicielskiej spółki. Nowe osoby u władzy zdecydowały o zmianach, które zakończyły się zwolnieniem projektanta z jego własnej firmy – bez uprzedzenia. Informację o zwolnieniu otrzymał pocztą.

Narodziny nowej marki

To była nie tylko strata biznesowa – zniknęła część jego życia, marzeń i wysiłków, które wkładał w markę od lat. Początkowo było mu ciężko i nie umiał się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Szybko jednak znalazł kogoś, kto mu pomógł.

– Powiedziałem sobie, że weekend przeleżę na kanapie, wycziluję i potem zajmę się planowaniem. Odpaliłem jakieś amerykańskie show i w pewnej scenie pojawiła się trenerka, która weszła i zaczęła coachować uczestników. Kiedy to zobaczyłem, zrozumiałem, że właśnie takiej osoby potrzebuję. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to właśnie ona mi pomogła w przemianie z ofiary w zwycięzcę – wspomina Marcell Pustul.

Napisał do niej i zaczęli co tydzień prowadzić coaching biznesowy. Razem ustalali kroki, które projektant powinien wykonać, by wrócić do biznesu, a przede wszystkim stanąć na nogi.

Na początku 2023 r. otworzył nową firmę – Marcell. Pół roku później znalazł pierwszych partnerów biznesowych. W międzyczasie zaczął uczęszczać na jogę i rozwijać się duchowo przez udział w warsztatach.

W przeciwieństwie do poprzedniczki ta marka modowa opiera się na zrównoważonym rozwoju i minimalizmie – zamiast kilku sezonowych kolekcji Marcell Pustul tworzy jedną ponadczasową i trwałą kolekcję rocznie, niepodporządkowaną zmieniającym się trendom. Szyje z materiałów wysokiej jakości pozyskiwanych od europejskich, certyfikowanych dostawców. Nawiązał też współpracę z markami mody męskiej, od których odkupuje deadstocki – nadwyżki produkcji, które nie trafiły do sprzedaży. Następnie przerabia te elementy na modę damską. Przykładem jest kolekcja męskich garniturów pozyskanych ze Szwajcarii, które przekształcił w damskie.

– Marcell to marka dla poszukiwaczy ponadczasowej elegancji i jakości. Chcę tworzyć rzeczy, które mają wartość. Nie zależy mi na szybkim obrocie, lecz na tym, by każda sztuka odzieży była przemyślana i trwała – tłumaczy projektant.

Marcell von Berlin przyciągał uwagę odważnymi kolorami i formami, Marcell jest bardziej wyciszony i skoncentrowany na detalu. Projektant przyznaje, że różnica między markami tkwi w podejściu – podczas gdy Marcell von Berlin często odpowiadał na potrzeby rynku i wymagania inwestorów, Marcell to projekt autorski, który odzwierciedla jego osobiste wartości i estetykę. Marcell Pustul skupia się na rozbudowie firmy w taki sposób, by generowała duże zyski przy niskich kosztach stałych, dlatego np. liczba pracowników niezbędnych do tworzenia i rozwoju marki jest stała, natomiast projektowo firma współpracuje z utalentowanymi freelancerami.

– Mimo tragedii ostatnie dwa lata były najlepsze w moim życiu – komentuje projektant.

Ma powody do zadowolenia – biura i atelier jego nowej marki znajdują się w Warszawie i Los Angeles, a jego projekty, dostępne w prestiżowych butikach, np. H Lorenzo i Breuninger, wybierają Beyoncé, Madonna, Miley Cyrus, Kelly Rowland i Lady Gaga.

Wspieranie polskiego rzemiosła

Na razie firma rozwija się małymi krokami i nadal jest na etapie pozyskiwania dodatkowych inwestorów i partnerów strategicznych. Aktualnie Marcell Pustul z zespołem pracuje nad aplikacją z funkcją marketplace’u, gdzie klienci będą mogli wymieniać się i sprzedawać produkty marki. Aplikacja ma też oferować usługi dodatkowe – od warsztatów online z zakresu mody przez podcasty po serwis naprawy produktów.

– Chcemy, by klienci wiedzieli, że kupując nasze rzeczy, mają zapewniona wieloletnią obsługę i są dla nas ważni, bo każdy z nich jest częścią naszego sukcesu – deklaruje Marcell Pustul.

Snuje wiele planów. Pracuje np. nad projektem wsparcia polskiego rynku rzemieślniczego, w szczególności szwalni, które borykają się z brakiem kadry. Szwalnie często zatrudniają doświadczone osoby, głównie kobiety po pięćdziesiątce, podczas gdy młodsze pokolenie unika tej branży. Projektant zamierza uzyskać dla swojej inicjatywy rangę programu państwowego, zachęcającego młodzież do podjęcia pracy w sektorze mody.

– Chcę po prostu podziękować ludziom, którzy naprawdę są ze mną i ciężko pracują na rozwój mojej marki – wyjaśnia Marcell Pustul.

Zamierza też opracować platformę wspierającą polskie szwalnie i zakłady produkcyjne w pozyskiwaniu klientów, szczególnie w kontekście międzynarodowym. Zdaje sobie sprawę, że wiele firm rzemieślniczych działa od dziesięcioleci i nie zawsze dysponuje wiedzą i zasobami niezbędnymi do nawiązywania kontaktów biznesowych na rynkach zagranicznych. Ma wizję polskiej grupy marek modowych, która mogłaby konkurować z największymi światowymi graczami, takimi jak Kering czy LVMH. Wierzy, że jego wieloletnie doświadczenie w wielu krajach na różnych kontynentach – w tym w Stanach Zjednoczonych i Niemczech – pozwala mu na podjęcie tego wyzwania. Jego ambicją jest ukazanie światu, że Polacy potrafią tworzyć modę równie wysokiej jakości jak Włosi czy Francuzi.

– Chcę motywować ludzi, by wierzyli w siebie, byli dumni ze swoich osiągnięć i ciężkiej pracy, jaką włożyli w swój sukces. Mam nadzieję, że nasze projekty pokażą światu, że Polacy mogą być równie dobrzy, jeśli nie lepsi od innych w branży mody – podkreśla projektant.

W wolnym czasie uprawia sport. Regularna aktywność na świeżym powietrzu pozwala mu na reset umysłu, a inspirację czerpie z natury. Poszukuje też wyciszenia – joga i medytacja stały się jego priorytetem. Zamiast zakupów, które go wcześniej relaksowały, wolny czas poświęca na gotowanie. Kocha to robić i ma własne, sprawdzone przepisy. Podkreśla, że dla niego to coś więcej niż przygotowywanie posiłków – nie tylko w modzie, lecz także w kuchni może wyrazić swoją kreatywność. Rozważa nawet otwarcie w przyszłości własnej restauracji.

– Pasja do mody dała mi wolność. Odkryłem, że dzięki niej mogę uzewnętrznić emocje i pokazać, kim naprawdę jestem. Uwolniło to we mnie taką bezkompromisowość, że po prostu wiem, że wszystko zależy od nas samych – konkluduje Marcell Pustul.