Po zaskakującej sesji w środę, kiedy WIG20 kończył sesję na plusie, choć rano tracił 2 proc., pojawiła się nadzieja na kontynuację odbicia. Wczoraj w znaczniej mierze została ona przekreślona. Do przeceny nie potrzeba było wiele — wystarczyła garść negatywnych plotek, a rynek po raz kolejny ugiął się pod swoim ciężarem.
Gdy w środę pod koniec sesji pojawiła się informacja o wstrzymaniu przez Europejski Bank Centralny finansowania dla wybranych greckich banków, inwestorzy choć zareagowali negatywnie, to nie mieli ochoty wyprzedawać akcje. Wczoraj krótko po neutralnym otwarciu taka chęć się pojawiła. Żadnych nowych szczególnych informacji nie było, powtarzano jedynie wszystkim znane fakty. Doszły jednak spekulacje o tym, że z przeżywającego problemy hiszpańskiego banku Bankia wycofano około 1 mld EUR depozytów. Mimo szybkiego dementi akcje banku silnie traciły na wartości i ciągnęły w dół cały europejski system bankowy.
Bez większego echa przeszły wyniki aukcji hiszpańskich obligacji, których zgodnie z oczekiwaniami sukcesem nazwać nie można. Co prawda sprzedano papiery dłużne zapadające w 2015 oraz 2016 r. za łącznie 2,5 mld EUR, wobec planu z przedziału 1,5-2,5 mld EUR, ale ich oprocentowanie wzrosło. Co ciekawe, popyt dopisał na krótsze obligacje, których okres zapadalności obejmuje czas działalności LTRO, a na dłuższe już tak wielu chętnych nie było. Relacja popytu do podaży spadła do poziomu 2,4, wobec 4,1 poprzednio. Zdecydowanie większym echem od aukcji obligacji odbiła się plotka o tym, że agencja Moody’s może obniżyć rating 21 hiszpańskim bankom. Podobny ruch agencja wykonała w poniedziałek wobec 26 instytucji włoskich, więc o specjalnym zaskoczeniu mowy być nie mogło. Inwestorów ogarnął jednak strach i akcje wyprzedawano.
Publikowane wczoraj dane nie były tak znacznym motywatorem działań jak
siejące zamęt plotki. Warto jednak wspomnieć o gorszej od oczekiwań ilości cotygodniowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. Te dane nie były szczególnie złe i wciąż wpisują się w obraz kontynuacji wzrostu liczby miejsc pracy w USA, co z kolei zapobiega rozszerzeniu przez Rezerwę Federalną programu skupu obligacji. Kolejne publikacje były już jednak gorsze. Szczególnie negatywnie zaskoczył indeks Fedu z Filadelfii, który w maju spadł do -5,8, wobec prognoz wzrostu do 10 pkt. Dane ujemne wskazują na kontrakcję sektora, więc zaskoczenie było spore. Rynek jednak był już na tak niskim poziomie, że po publikacji niewiele spadł i dotknął wczorajsze minimum.
Pod koniec sesji nie mogliśmy nawet liczyć na tradycyjny optymizm Amerykanów, a o negatywnym wydźwięku sesji świadczył nie tylko ostateczny spadek indeksu krajowych blue chipów poniżej minimum ze środy, czyli o prawie 3 proc., ale również spadki indeksów mWIG40 oraz sWIG80 o niemalże 2 proc. Rynek pozostaje więc słaby i podatny na wszelkie negatywne informacje. Sytuacja prezentuje się tak źle, że zaczęto spekulować o skoordynowanej akcji banków centralnych. Gdyby do niej rzeczywiście doszło, obserwowalibyśmy dynamiczne, aczkolwiek krótkotrwałe zwyżki.
Łukasz Bugaj
analityk DM BOŚ