Strajk kolejarzy zawiezie całą grupę PKP donikąd

Katarzyna Kozińska
10-11-2003, 00:00

Strajkiem na kolei jej pracownicy podetną gałąź, na której siedzą. Mimo to nie zamierzają z niego zrezygnować.

Specjalnie na życzenie Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Kolejarzy (KPSK) na dziś przesunięto spotkanie kolejowej komisji trójstronnej. Jednak kolejarze nie zamierzają skorzystać z szansy na negocjacje, jaką w tym spotkaniu widzą władze PKP i strona rządowa.

— Nasi przedstawiciele tam będą, ale nie zamierzamy podejmować tematu strajku — informuje Stanisław Kogut, przewodniczący KPSK.

To samobój

Jeśli zgodnie z zapowiedzią komitetu w środową noc staną wszystkie pociągi, będzie to wydarzenie bez precedensu. Nigdy bowiem do tej pory nie było na kolei strajku generalnego. Brak „doświadczeń” w tej materii nie pozwala precyzyjnie oszacować strat, z którymi muszą liczyć się wszystkie największe spółki przewoźnika. Jednak zarządzający nimi są zgodni, że na strajku wyłącznie stracą. Kolejarze strzelą sobie samobójczego gola.

— Nikt do końca nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiego posunięcia. Nie rozumiem, dlaczego związkowcy nie chcą negocjować, zwłaszcza że kilku zasiada w radach nadzorczych spółek PKP i nie powinni działać na ich szkodę. Warunek, że będą rozmawiać wyłącznie z trzema wskazanymi osobami spoza władz PKP i rządu, pachnie szantażem — mówi Adam Wielądek, szef rady nadzorczej PKP.

— Podpisywaliśmy kolejne porozumienia i do dziś nic z nich nie wynika. Dlatego już nie chcemy rozmawiać z rządem — odpowiada Stanisław Kogut.

Niedźwiedzia przysługa

Paradoksalnie — nierentowna spółka Przewozy Regionalne, za którą przede wszystkim ujmują się kolejarze, może stracić na strajku najwięcej. Zmniejszą się dzienne, spadające z roku na rok, przychody wysokości 3,4 mln zł. Pogłębi się strata, która w 2002 r. przekroczyła 1 mld zł.

— Przewoźnik może utracić część klientów, zwłaszcza w transporcie pasażerskim, co będzie już nie do odzyskania, bo lukę, która powstanie, błyskawicznie wypełnią przewoźnicy drogowi — twierdzi Adam Wielądek.

— Przygotowujemy komunikację zastępczą, ale nie jesteśmy w stanie zorganizować jej dla wszystkich połączeń. Powstaje plan awaryjny dla linii, na które wykupiono najwięcej biletów okresowych, czyli dowożących do szkoły i pracy. Nadal jednak zakładamy, że nie wszystkie pociągi przestaną jeździć — mówi Małgorzata Kuczewska z PKP PR.

Bez taryfy ulgowej

Wierzy w to także zarząd PKP Cargo, która nadal kontroluje prawie 90 proc. rynku kolejowych przewozów towarowych. W 2002 r. spółka zarobiła 152,7 mln zł.

— Wystarczy kilka dni straj- ku, żeby przepadł cały roczny zysk spółki — denerwuje się Maciej Leśny, wiceminister infrastruktury.

— Jestem przekonany, że nawet jeśli dojdzie do strajku, to nie obejmie on pociągów towarowych. W ciągu doby obsługujemy 1300 pociągów i przewozimy 600 tys. ton towarów. Ewentualne opóźnienia byłoby bardzo trudno nadrobić, a większości tych towarów nie da się przewieźć ciężarówkami — twierdzi Janusz Mincewicz z PKP Cargo.

Stanisław Kogut rozwiewa resztkę nadziei.

— Jak strajk, to strajk. Wystąpiliśmy do Cargo, żeby się przygotowali i wcześniej usunęli pociągi z ładunkami toksycznymi, spożywczymi — mówi szef komitetu strajkowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Strajk kolejarzy zawiezie całą grupę PKP donikąd