Strajk w kopalni Budryk; MG: żądania są wygórowane

opublikowano: 2007-03-19 19:49

Kolejne zmiany pracowników nie podjęły w poniedziałek po południu pracy w kopalni "Budryk" w Ornontowicach (Śląskie), gdzie rano rozpoczął się strajk na tle płacowym. Według resortu gospodarki, propozycje strony związkowej znacznie przekraczają możliwości finansowe spółki.

Jak w komunikacie, przesłanym PAP, podało ministerstwo gospodarki, do porozumienia płacowego z zarządem nie doszło "ze względu na wygórowane oczekiwania związków zawodowych, dotyczące wzrostu wynagrodzeń".

Podczas spotkań ze związkowcami w piątek i sobotę władze spółki przedstawiły związkowcom propozycje wzrostu wskaźnika wynagrodzeń o 10,3 proc. w 2007 r. oraz dodatkowych świadczeń socjalnych, wynikających z układu zbiorowego pracy.

Roczny koszt tych podwyżek, wraz ze wzrostem nagród jubileuszowych i odpraw emerytalnych, nagrody barbórkowej i czternastej pensji, wyniósłby 12,7 mln zł.

Według resortu gospodarki, strona związkowa nie zgodziła się na proponowane przez zarząd podwyżki i opowiedziała się za etapową podwyżką płac, która doprowadziłaby ostatecznie do wzrostu wynagrodzeń w skali roku o 30 proc.

Według przewodniczącego zakładowej "Solidarności" Andrzeja Powały, porozumienia nie podpisano, bo widząc wolę jego zawarcia ze strony związków, przy redagowaniu tekstu zarząd wprowadził nowe szczegóły, dotyczące m.in. dodatku za dojazdy do pracy oraz terminów wejścia w życie poszczególnych podwyżek. W tej sytuacji związkowcy zdecydowali się na zapowiadany wcześniej strajk.

Za strajkiem w przypadku braku porozumienia, w zorganizowanym 1 marca referendum opowiedziało się ponad 94 proc. głosujących. Protest ma mieć charakter ciągły.

Na razie nie wiadomo, kiedy mogą rozpocząć się rozmowy między stronami. W poniedziałek zarząd nie podjął rozmów ze strajkującymi. "Nastroje załogi są bardzo bojowe" - zaznaczył Powała.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Ornontowicach przedstawiciel załogi w radzie nadzorczej Wiesław Wójtowicz przedstawił informacje na temat nieprawidłowości mających towarzyszyć zlecania przez kopalnię części prac firmom zewnętrznym. Sprawę - jak podał portal tvn24.pl, bada już Centralne Biuro Antykorupcyjne. Nieprawidłowości miały polegać m.in. na wypłacaniu pieniędzy za fikcyjne prace, czy wypłacaniu sum wyższych niż te, na które opiewały faktury.

"W firmie są pieniądze, ale wykorzystuje je las nieuczciwych firm. Prawdopodobnie w ciągu roku straty z tego tytułu mogły sięgać 7-10 mln zł" - powiedział Wójtowicz. (PAP)