Budryk nie chce połączenia z JSW. 17 grudnia może stanąć. Rząd nie wie, co zrobi, a Mittal ostrzy sobie zęby na kopalnię.
8 grudnia trzy z dziewięciu działających w kopalni Budryk związków (Kadra, Sierpień i Jedność Pracowników Budryka) zorganizowały referendum w sprawie warunków, na jakich ma dojść do przyłączenia kopalni do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Chodzi głównie o kwestie płacowe. Według Grzegorza Bednarskiego, przewodniczącego Kadry, ponad 86 proc. uczestniczących w głosowaniu (frekwencja przekroczyła 50 proc.) opowiedziało się przeciwko połączeniu na zaproponowanych warunkach. Organizatorzy referendum wysłali wczoraj listy w tej sprawie do premiera Donalda Tuska i wicepremiera Waldemara Pawlaka.
Potrzebny inwestor
W kopalni ogłoszono w poniedziałek pogotowie strajkowe. Na 17 grudnia związkowcy szykują wstrzymanie wydobycia węgla.
— Strona społeczna domaga się rozmów z zarządem JSW — mówi Grzegorz Bednarski.
Jarosław Zagórowski, prezes JSW, mówi wprost: możemy prowadzić dialog, ale ze wszystkimi organizacjami związkowymi.
Sprawa ma jednak drugie dno.
— Kopalnia potrzebuje inwestora — mówi szef Kadry.
Na pytanie, czy chodzi o Mittala, denerwuje się i uchyla od odpowiedzi. Eksperci przyznają, że Budryk byłby łakomym kąskiem dla stalowego giganta.
— W ostatnim czasie wzrosło zainteresowanie Mittala kopalnią, ponieważ należąca do grupy koksownia Zdzieszowice, w której zrealizowano duże inwestycje, ma kłopoty z zakupem węgla koksowego — mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Lakshmi Mittal, główny akcjonariusz koncernu ArcelorMittal, największy gracz na stalowym rynku, nigdy nie ukrywał, że chce kupić polskie kopalnie produkujące węgiel koksujący, niezbędny dla koksowni i stalowni. Chodziło o JSW i Budryka, które posiadają duże złoża poszukiwanego na świecie surowca.
Decyzji nie ma
Jakie będą dalsze losy kopalni Budryk — zdecyduje rząd. Zgodnie ze strategią branży na lata 2007-15, kopalnia ma być wniesiona aportem na podwyższenie kapitału JSW, a skarb państwa obejmie akcje nowej emisji. Powinno to nastąpić po 20 grudnia, ale przed Nowym Rokiem. Do zakończenia trwających ponad rok przygotowań potrzebna jest uchwała walnego Budryka, czyli ministra gospodarki. Rząd jeszcze nie wie, co zrobi.
— Analizujemy wszelkie aspekty sprawy, ale jeszcze nie podjęliśmy decyzji — mówi Eugeniusz Postolski, wiceminister gospodarki.