Rząd nie zajmie się na razie przyszłością sektora wielkiej syntezy chemicznej. Urzędnicy żądają danych o efektywności propozycji.
Na przełomie lipca i sierpnia przygotowana przez Naftę Polską (NP) strategia dla sektora wielkiej syntezy chemicznej (WSCh) miała trafić pod obrady rządu. Ale tak się nie stanie. Dlaczego? Podczas piątkowego spotkania zespołu przedstawicieli resortów skarbu, gospodarki, ochrony środowiska i finansów okazało się, że mają oni uwagi do programu.
Szlifują i szlifują....
NP podkreśla, że to tylko kosmetyka. Czy tylko? Krzysztof Żyndul, prezes Nafty Polskiej, oszczędza słowa.
— Mamy uzupełnić dane o efektywności poszczególnych projektów oraz o ich kształcie w przyszłości. Przedstawicieli rządu interesuje też, jak przekształcenia sektora chemicznego wpłyną na ochronę środowiska — mówi szef Nafty Polskiej.
Kolejne posiedzenie zespołu za twa tygodnie. Branża chemiczna musi więc poczekać na swój program. Tymczasem na rynku trwa dobra koniunktura. Chemiczni potentaci liczą zyski, więc poślizg programu im nie zaszkodzi. Z jednym wyjątkiem: długi firm wynoszą już 2,3 mld zł (dane NP na koniec pierwszego kwartału 2004 r.). Procenty rosną, zjadają zyski, więc szybka restrukturyzacja jest konieczna.
....a czas ucieka
Dopóki rząd nie przyjmie programu, NP nie może przedstawić wierzycielom propozycji konwersji długu na akcje.
— Zakładamy, że będzie ona dotyczyła wierzytelności zarówno Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, jak i banków — mówi Krzysztof Żyndul.
Obok PGNiG w planach prywatyzacji chemii kluczową rolę odgrywa PKN Orlen i należący do niego Anwil. Miałyby one kupić Zakłady Azotowe Tarnów i Kędzierzyn. Z kolei Police, połączone z gdańskimi Fosforami, miałyby utworzyć koncern, w którym Ciech objąłby 51 proc. akcji. Dla zachodniopomorskiej spółki i Puław przewidziano giełdową ścieżkę prywatyzacji. Sarzyna i Zachem zostaną sprzedane w całości.