Strzeliste łagodne fale

Karolina Guzińska
opublikowano: 2003-06-20 00:00

Aby tu z Polski dojechać, trzeba pokonać około 1100 km. Warto, bo każdy znajdzie kurort w swoim guście. Rodziny z dziećmi — rojne plaże. Długie, szerokie, piaszczyste. I barwne, nadmorskie bulwary. Gwarne, zatłoczone, zapchane restauracjami, sklepami, lodziarniami... Na miłośników spokoju czekają ciche zatoczki, otoczone wyrastającymi z morza skałami, pokrytymi śródziemnomorską roślinnością. Prawdziwe fiordy na południu Europy! I senne miasteczka przyklejone do wysokich gór nad samym brzegiem morza.

— Czarnogórskie wybrzeże Adriatyku — od Dubrownika do granicy Albanii — liczy prawie 260 km. To malownicza symbioza gór i morza, choć można wyodrębnić trzy różne krajobrazy — mówi Marek Kosioł z firmy Turinter, polskiego przedstawiciela biura Pol-Adria.

Tuż za chorwackim Dubrownikiem kamieniste brzegi gór schodzą prosto w morze. Bajeczne widoki — gwarantowane zwłaszcza w zatoce kotorskiej.

— Warto polecić dwie miejscowości: Kotor, wpisany na listę dziedzictwa kulturalnego i naturalnego UNESCO oraz Hercegnovi — uzdrowisko, gdzie leczy się schorzenia reumatyczne. Kurort rozsławiła Błękitna Jaskinia — najpiękniejsza jaskinia morska Adriatyku. Krystaliczna woda i załamania światła nadają jej niezwykły kolor — opowiada Marek Kosioł.

Z kolei Budvańska Riwiera to, według niego, połączenie Sopotu z Zakopanem. Modne miejscowości, w których po prostu trzeba bywać. Zjeżdża tu elita dawnej Jugosławii, odbywają się imprezy kulturalne — m.in. festiwal filmowy.

— Widoki? Morze otoczone zielonymi górami, mnóstwo hoteli. Najsłynniejszą miejscowością jest licząca 2,5 tys. lat Budva. To piękne stare miasto zniszczyło trzęsienie ziemi w 1979 r. Ale odbudowano je. Znany jest także Święty Stefan — rybacka wysepka przekształcona w 1963 r. w wyspę-hotel. Gościła Sofię Loren i Claudię Schiffer, w tym roku wakacje spędzi na niej Al Gore. Króluje tu podzwrotnikowa roślinność i piaszczyste plaże, co po tej stronie Adriatyku zdarza się rzadko — kontynuuje Marek Kosioł.

Nad trzecim odcinkiem czarnogórskiej linii brzegowej dominują Bar i Ulcinj.

— Bar to główny port morski kraju — siostrzane miasto włoskiego Bari. Jego symbol to drzewo oliwne. Zgodnie z legendą, żaden mieszkaniec Baru nie może wziąć ślubu, jeśli nie zasadzi co najmniej 10 drzew oliwnych... Tradycja ta sięga ponoć 2 tys. lat — ciągnie Marek Kosioł.

Ulcinj ma najbardziej orientalny charakter ze wszystkich miast czarnogórskich. Mieszka tu wielu Albańczyków, nad miastem górują meczety. Słynie z Wielkiej Plaży — najdłuższej (13 km) po tej stronie Adriatyku. Ciągnie się ona wzdłuż granicy albańskiej u ujścia rzeki Bojana. Góry widać tylko z oddali.

— W delcie rzeki Bojana powstała sztuczna wyspa Ada Bojana. Wielki rezerwat ptaków, mekka windsurfingowców i naturystów. W XIX w., w czasie burzy, ugrzązł tu na mieliźnie statek Merito — między dwiema małymi wyspami. Przez lata rzeczne osady osiadały wokół kadłuba statku i obu wysp, kształtując piaszczystą ławicę i późniejszą wyspę. Niestety, jej dziki i odludny charakter odchodzi w przeszłość. Wykupili ją Amerykanie, stawiają hotele, budują lotnisko — ubolewa Marek Kosioł.

Druga strona Atlantyku. Włochy. Szerokie, długie plaże z przyjemnym piaskiem. Zazwyczaj schodzą łagodnie do morza, tworząc bezpieczne dla dzieci kąpieliska.

— Rodzinom polecamy kąpieliska wokół Rawenny. Przez całą dobę profesjonalni ratownicy czuwają nad dziećmi. A pobliskiej Rawenny — z jej zabytkami, jak grób Teodoryka Wielkiego czy bizantyjskie mozaiki — nie trzeba dodatkowo zachwalać — twierdzi Andrzej Wasiluk z TUI Polska.

Najbardziej chyba znana miejscowość wakacyjna we Włoszech to Lido di Jesolo.

— Kurort, prawie 30 km od Wenecji. Setki leżaków i parasoli. Hotele, apartamenty i restauracje ciągną się kilka kilometrów wzdłuż wybrzeża. Główna ulica — zamykana dla ruchu kołowego — przeistacza się wieczorami w deptak i centrum życia nocnego. Atrakcją Lido jest też Aqualandia — park wodny — mówi Grzegorz Galant ze Scan Holiday.

Dodaje, że miło wspomina miejsce różniące się od typowych włoskich kurortów.

— Położone z dala od tłumu, zgiełku i turystycznych rozrywek. Do najbliższego sklepu czy pizzerii idzie się 2 km! To Barricata na wyspie Donzella, na granicy chronionego obszaru przyrodniczego Delta Padu. Trudno tę maleńką miejscowość — wioskę prawie — znaleźć na mapie... Nie ma tu wielkich hoteli, tylko domki kempingowe i bungalowy. Długa i piaszczysta plaża przypomina nieco bałtycką, bo wznoszą się na niej wydmy — opowiada Grzegorz Galant.

Okolice Rimini (kąpieliska Rivazzura, Miramare, Riccione) kuszą turystów bliskością — niespełna 20 km — republiki San Marino. Ludzie, którzy lubią zwiedzanie, wybierają raczej region Friuli (tam mamy najbliżej jadąc z Polski), a zwłaszcza położone pośród lagun miejscowości Grado i Lignano. Grado — historyczne miasto z zabytkowym centrum — na wyspie, do której prowadzi długa grobla, Lignano zaś — wybudowane od podstaw kąpielisko — na mierzei oddzielającej Lagunę di Marano od Adriatyku.

— Grado to romantyczne, weneckie miasteczko z krętymi uliczkami, bazyliką Sant’ Eufemia i niewielkim portem. Lignano zaś dzieli się na spokojniejsze dzielnice Pineta i Riviera oraz tętniącą życiem Sabbia d’Oro. Obie miejscowości szczycą się pięknymi, piaszczystymi plażami — wyjaśnia Andrzej Wasiluk.

Poleca też Caorle, malowniczą, położoną przy lagunie miejscowość, która zachowała charakter wioski rybackiej. Warto tu zobaczyć port i starówkę.

I z powrotem na słowiański brzeg... Do Chorwacji. 5835 km linii brzegowej. Morze wdziera się w ląd zalewami, zatokami, plażami. Śródziemnomorska część Chorwacji to 5 parków narodowych i tyleż parków przyrody. Nigdzie nie ma tylu wysp, co przy wschodnim wybrzeżu Adriatyku: 1185, z czego tylko 67 stale zamieszkałych. Można zaszyć się w zupełnej głuszy...

— W Chorwacji rozwija się nowa forma turystyki: robinsonada. Turyści wsiadają na statki, przewożące ich na jedną z wysp archipelagu Kornati. Tam są zostawiani sami sobie... Mieszkają w przerobionych na wille dawnych siedzibach rolników, a co dwa dni zawija do nich statek sklep. Równie niebanalny jest urlop w latarniach morskich, rozsianych na cyplach i wyspach — począwszy od Istrii aż po południową Dalmację. Idealne miejsce dla szukających samotności — zachęca Monika Marcinkiewicz, konsultant Narodowego Ośrodka Informacji Turystycznej Republiki Chorwacji.

Czy ten raj ma jakieś minusy? Niektórym przeszkadza brak piaszczystych plaż — w Chorwacji dominują żwirowe albo skalne półki. Choć ma to swoje uroki: morze trwa w symbiozie z górami, a dzięki kamienistemu dnu więcej przyjemności sprawia nurkowanie. Ale wiele hoteli zadbało o lubiące grzebać się w piasku maluchy. I stworzyło sztuczne, wysypane piaskiem plaże. Chorwaci stawiają też na turystykę aktywną. Ścianki wspinaczkowe na plażach, żeglarstwo, nurkowanie, rafting i canyoning na przedzierających się przez skały i wpadających do morza rwących górskich rzekach. Jest też co zwiedzać: chorwackie wybrzeże zdobią miasta perły, pamiętające rzymskie galery i weneckich dożów. Dla nich czas zatrzymał się w średniowieczu, renesansie... Wielka atrakcja turystyczna to Dubrownik, ciekawe są miasteczka Hum, Plomin, Grožjan i Motovun w Istrii, Vrbnik na wyspie Krk, Lubenice na wyspie Cres. Znany jest Hvar, Zadar, Korčula, Split...

— Na całym chorwackim wybrzeżu widać silne wpływy włoskie i rzymskie, zwłaszcza w architekturze. Polaków dziwi czasem dwujęzyczność mieszkańców Istrii. Ale te ziemie przyznano byłej Jugosławii dopiero po II wojnie światowej — przypomina Monika Marcinkiewicz.

Możesz zainteresować się również: