STS stawia na emigrantów

opublikowano: 08-02-2019, 11:43

Kontrolowana przez rodzinę Juroszków firma bukmacherska uruchamia usługi w kilkunastu krajach europejskich. Celuje w Polaków na emigracji

Gdy ma się połowę udziałów w polskim rynku, na krajowym podwórku może się zrobić za ciasno. Należący do znanej z deweloperskiego Atala rodziny Juroszków STS, który jest zdecydowanym liderem szybko rosnącej polskiej branży bukmacherskiej, postanowił wejść do innych krajów europejskich.

Zobacz więcej

Mateusz Juroszek, prezes STS

Marek Wiśniewski

- Od dziś zaczynamy działać w Europie. To początek naszej ekspansji i pewnie jeden z najważniejszych momentów w mojej życiowej karierze. Stajemy się dostępni w kilkunastu krajach Europy, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Myśleliśmy o tym od kilku lat. Chcieliśmy wejść na rynki, na których jest dużo Polaków, bardzo dobrze znających naszą markę – mówi Mateusz Juroszek, prezes STS.

Dynamiczna ekspansja

Poza Polską oferta STS będzie szersza niż w kraju, gdzie firmę obowiązują obostrzenia ustawy hazardowej, która m.in. dała na wiele usług monopol Totalizatorowi Sportowemu.

- To będą oprócz zakładów bukmacherskich również usługi kasyno, kasyno live, sporty wirtualne i oferta e-sportowa. Chcemy mieć możliwie najszerszą i kompletną ofertę, by skutecznie rywalizować z lokalnymi bukmacherami w krajach, do których wchodzimy – mówi Mateusz Juroszek.

STS będzie opierał ekspansję na przyjmowaniu zakładów w internecie.

- Na razie będziemy realizować tylko zakłady on-line, ale nie wykluczamy otwierania punktów bukmacherskich w miejscach, gdzie są duże skupiska Polaków – mówi Mateusz Juroszek.

Nie wiadomo, ile dokładnie pieniędzy spółka przeznaczy na ekspansję.

- Wydajemy co roku dziesiątki milionów złotych na marketing. Patrzymy długofalowo - w pierwszym roku wydamy na ekspansję kilka milionów euro, w kolejnych chcemy podwajać albo chociaż mocno zwiększać ten budżet, o ile oczywiście wyniki będą to uzasadniać - mówi prezes STS.

Spółka myśli o kolejnych rynkach zagranicznych.

- W planach są Włochy, Hiszpania, myślimy też o Stanach Zjednoczonych, gdzie są olbrzymie skupiska Polonii. Marzymy o firmie globalnej – mówi Mateusz Juroszek.

Rosnąca branża

Ostatnie dwa lata dla polskiej branży bukmacherskiej są bardzo udane. Po nowelizacji ustawy hazardowej z 2017 r., która m.in. wprowadziła możliwość blokowania stron zagranicznych, niepłacących w Polsce podatków operatorów, obroty działających w kraju firm wyraźnie wzrosły. Stowarzyszenie Graj Legalnie szacowało w grudniu ubiegłego roku, że obroty krajowych operatorów w 2018 r. sięgnęły 5,1 mld zł, co oznacza wzrost o 55 proc. wobec 2017 r. To też aż trzy razy więcej, niż w 2016 r.

STS jest na tym rynku wyraźnym liderem - udziały spółki sięgają 47 proc. Dzięki temu spółka, która jeszcze w 2016 r. miała 0,77 mld zł obrotów, w 2017 r. zwiększyła je do 1,6 mld zł, a w ubiegłym roku – do 2,41 mld zł.

- W tym roku celujemy w 3 mld zł. Dalej prowadzimy punkty bukmacherskie, które zwiększają przychody, ale już 80 proc. naszych obrotów pochodzi z rynku on-line, zwłaszcza z rozwiązań mobilnych i aplikacji – mówi Mateusz Juroszek

Nieco ponad jedną trzecią rynku kontroluje czeska Fortuna, a numerem trzy z 7,3-procentowym udziałem jest Totolotek, który należy do greckiej grupy Intralot, ale jest na celowniku niemieckiego Gauselmanna. Niemcy złożyli już pod koniec ubiegłego roku wniosek w sprawie koncentracji do UOKiK.

Legalny rynek w kraju szybko rośnie, ale według STS tempo wzrostu mogłoby być jeszcze większe.

- Ostatnie kilka lat sprawiło, że dostęp do nielegalnych bukmacherów jest mocno ograniczony. Według naszych szacunków rynek nielicencjonowanych bukmacherów to nadal około 40 proc. Liczymy na to, że szara strefa będzie się nadal zmniejszać. Liczymy też na to, że Polacy będą wydawać więcej na rekreacyjne obstawianie - Polak wydaje na to przeciętnie pięć razy mniej niż Włoch, a nie jest od Włocha pięć razy biedniejszy - mówi prezes STS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy