Styczeń nie ukoił nerwów giełdowych inwestorów
W piątek żegnaliśmy się z pierwszym w nowym roku miesiącem na warszawskiej giełdzie. I to pożegnanie wypadło całkiem nieźle. Podobnie zresztą jak i cały styczeń, choć — jak pewne wszyscy dobrze pamiętamy — nie brakowało też sytuacji, które niejednego inwestora mogły przyprawić o zawał serca. Przez cały czas na rynku mieliśmy do czynienia z huśtawką nastrojów, co niestety nie pozwoliło na wyklarowanie się zdecydowanego trendu, zwłaszcza rosnącego, z czym wiązali nadzieje nie tylko akcjonariusze. Początek roku rozpoczął się bardzo ciekawie i jak się szybko okazało, był bardzo podatny na zeszłoroczne, nie rozwiązane problemy. Oczywiście chodzi o kryzys brazylijski, który radykalnie wpłynął na wyhamowanie wzrostowej fali, jaka królowała na giełdach w pierwszych dniach stycznia. Silne wahania na świecie dały także znać i w Polsce. Nawet drastyczna — większa od spodziewanej — obniżka stóp procentowych nie znalazła oczekiwanego odzwierciedlenia w zwyżce kursów. Warszawa w dalszym ciągu pozostawała pod wpływem zagranicy, nie zwracając uwagi na krajowe doniesienia, i „entuzjastycznie” reagowała na wszelkie zmiany koniunktury.
W STYCZNIU mieliśmy także okazję przygotować się na pożegnanie cesarza. KPWiG postanowiła wycofać Universal z obrotu publicznego, karząc w ten sposób spółkę za niedopełnianie obowiązków informacyjnych. Karę jednak ponieśli także zwykli udziałowcy Universalu, gdyż kurs akcji spadł blisko o połowę. Początek roku był też niepomyślny dla Animexu, który musiał się pożegnać z marzeniami o przejęciu Morlin. Cios w plecy, jakim okazała się sprzedaż akcji Morlin będących w dyspozycji udziałowców Animexu, zmusiła spółkę do wycofania swojej oferty. Zresztą sam Animex, podkupywany przez amerykański Smithfield ma w najbliższym czasie szansę pozbycia się polskich korzeni. Piątkowa sesja na GPW przyniosła ogromny wzrost obrotów, co poniekąd było skutkiem odnotowanego wzrostu popytu. Wartość obrotów wszystkich parkietach zbliżyła się do 260 mln zł i była prawie o 60 proc. wyższa niż dzień wcześniej.
W SUMIE na rynku podrożały 142 akcje. Zmianę ceny in minus zanotowało natomiast 27 spółek. Na rynku podstawowym indeks WIG wzrósł o 4,4 proc. i ponownie przekroczył 14,5 tys. punktów. Jeszcze lepiej wypadły spółki o największej kapitalizacji, wchodzące w skład indeksu WIG 20. Wartość ich wskaźnika wyniosła 1347,2 proc., co dało 4,5-proc. wzrost w stosunku do czwartku. Mniej zadowoleni mogli być posiadacze spółek z rynku równoległego. Wskaźnik WIRR podskoczył „tylko” o 1,8 proc., przekraczając granicę 1500 punktów. W skali całego tygodnia najwięcej można było zarobić na papierach Universalu, który na skutek spekulacji zanotował prawie 37-proc. wzrost. Najwięcej stracili natomiast posiadacze walorów Odlewni. Cena akcji spółki spadła w ciągu ostatnich sesji o 16,9 proc.
W PRZEKROJU całego miesiąca najbardziej wartościowymi papierami okazały się akcje Agrosu. W porównaniu z pierwszą styczniową sesją ich cena wzrosła aż o 70 proc. Spektakularny wzrost zanotowały także papiery TP SA (+54 proc.), które po okresie letargu nie tylko wróciły do łask inwestorów, ale należą obecnie do liderów rynku, mając ogromny udział w obrotach giełdy. Negatywnym bohaterem był natomiast Universal, notując 48-proc. przecenę. Spośród giełdowych indeksów, jedynie te z rynku podstawowego miały się czym pochwalić. Indeks WIG wzrósł o 13,9 proc., WIG 20 o 10,3, a MIDWIG o 9,2. Nie najlepiej było za to na rynku równoległym, o czym świadczy ponad 9-proc. przecena WIRR. Podobnie wyglądała sprawa z NFI, które w skali miesiąca doznały 2,7 proc. straty.
Tadeusz Stasiuk