Czytasz dzięki

Subwencja nie dla przystawek

opublikowano: 22-09-2020, 22:00

Ogłoszenie przez Jarosława Kaczyńskiego wyroku w sprawie losów tzw. Zjednoczonej Prawicy nastąpi w „stosownym czasie”, czyli być może po kolejnym posiedzeniu politbiura PiS w środę.

Przed wyrokiem najwyższy sędzia osobiście przeprowadził rozmowy ostatniej szansy z obwinionymi przywódcami przystawek, czyli krnąbrnym Zbigniewem Ziobrą oraz hamletyzującym Jarosławem Gowinem. Spory dotyczą nie tylko zmniejszenia liczby stołków, przyznanych przystawkom w odchudzanym rządzie, wybiegają nawet perspektywicznie do konstrukcji list wyborczych w roku… 2023. Istnieje jeszcze jedno pole starcia, niesłusznie traktowane jako poboczne i sytuowane gdzieś w tle. Jego przedmiot jest bardzo przyziemny — kasa, misiu, kasa.

Włodzimierz Czarzasty podzielić się pieniędzmi z Robertem Biedroniem i Adrianem Zandbergiem nie może – i nie chce…
Zobacz więcej

Włodzimierz Czarzasty podzielić się pieniędzmi z Robertem Biedroniem i Adrianem Zandbergiem nie może – i nie chce… ASW - ArtService - Forum

Ustawa o partiach politycznych preferuje finansowo podmioty startujące w wyborach samodzielnie. Subwencja z budżetu państwa przysługuje partii za uzyskanie co najmniej 3 proc. ważnych głosów do Sejmu (to mniej niż próg 5 proc. wymagany dla zdobycia mandatów), a także udziałowcom koalicji, która uzyskała co najmniej 6 proc., przy czym konieczne jest zarejestrowanie przed wyborami umowy precyzującej późniejszy podział pieniędzy. Notabene subwencja całkowicie pomija wybory do Senatu, widocznie klasa polityczna uznała, że ich wyniki są przybliżoną projekcją sejmowych.

Zgodnie z wyliczeniem Państwowej Komisji Wyborczej w kadencji 2020-23 partie wyciągną corocznie od państwa ponad 70,4 mln zł. Co ważne, algorytm subwencję spłaszcza, zatem najmniejsze kluby dostają w przeliczeniu na posła najwięcej. Cztery partie startujące w 2019 r. pod własnymi szyldami otrzymują corocznie kwoty (w mln zł po zaokrągleniu): Prawo i Sprawiedliwość — 23,5, Sojusz Lewicy Demokratycznej — 11,5, Polskie Stronnictwo Ludowe — ponad 8,3, Konfederacja Wolność i Niepodległość — prawie 6,9. Koalicji Obywatelskiej należy się 20,2, przy czym kwota ta dzielona jest następująco: Platforma Obywatelska — 19,8, Zieloni — 0,3, Inicjatywa Polska — 0,1. Czwarty udziałowiec KO to Nowoczesna, ale jej nie przysługuje nic, w sensie budżetowym to partyjka już upadła. Ani grosza za swój jeden mandat nie otrzymuje Mniejszość Niemiecka. Ale smakiem muszą obyć się także wszelkie inne sejmowe byty, zarówno zarejestrowane, jak też istniejące głównie medialnie — Zjednoczona Prawica, Solidarna Polska, Porozumienie, Lewica, Wiosna, Razem, Koalicja Polska, Kukiz’15.

Pozbawienie dostępu do państwowej kasy wywołuje stres kanap, które wwiozły się do Sejmu na listach partii wiodących. Beneficjent subwencji nie ma prawa podzielić się z przystawkami ani groszem. W rządzącej ekipie tzw. dobrej zmiany za jeden mandat poselski należy się rocznie 100 tys. zł, dlatego Solidarnej Polsce zamarzyło się za 19 miejsc blisko 1,9 mln zł, zaś Porozumieniu odpowiednio 1,8 mln zł za 18 foteli. Wymagałoby to jednak nowelizacji ustawy o partiach, najlepiej wstecznie od 1 stycznia 2020 r. We wstępnej fazie rozmów o rekonstrukcji rządu temat podzielenia się przez PiS pieniędzmi z przystawkami znajdował się na stole. Naturalnie nastawiły od razu uszy także zainteresowane zmianą Wiosna i Razem, którym skapnęłoby coś z konta SLD. Konfrontacyjny zwrot wewnątrz obozu władzy podpowiada jednak, że jeśli koalicja PiS z obiema przystawkami przetrwa, to w formule już nie kompromisu, lecz dyktatu. W takich okolicznościach podzielenie się subwencją z niewdzięcznikami nie miałoby sensu. No, chyba że dla załagodzenia konfliktu zostałaby ustawowo podniesiona jej wysokość…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane