Sukces i porażka

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-02-27 00:00

Jacek Zalewski o wydarzeniach miesiąca

Sukces: Sław imię polskiego stoczniowca i kajakarza

W standardowej formule matki chrzestne statków wypowiadają na końcu „i marynarza”. Tytuł dotyczy jednak wodowania wyjątkowego — kajaka „Olo”, którym 68-letni Aleksander Doba samotnie przepłynął Atlantyk z Lizbony przez Bermudy na Florydę. Za hart ducha i ciała został uhonorowany tytułem „Podróżnika Roku 2014” przez czytelników amerykańskiej edycji „National Geographic”. Szanując wyczyn podróżnika, wyciągamy z cienia projektanta i producenta kosmicznego kajaka. To Andrzej Armiński, właściciel stoczni jachtowej w Szczecinie. Na 7-metrowej łupince zmyślnie rozwiązał problem przestrzeni życiowej i miejsca na zapasy. Pomieścił panel słoneczny ładujący akumulator, pod kokpitem schował zbiornik na słodką wodę z odsalarki. Kadłub wykonał z przekładkowego laminatu węglowo-aramidowego.

Stateczność na oceanicznych falach zapewniły kajakowi specjalne pałąki, a bezpieczeństwo — pięć przedziałów wodoszczelnych, w tym dwa wypełnione materiałem wypornościowym. Satelitarny lokalizator podawał pozycję kajaka co 10 minut. Wszystko to potwierdza, że polski przemysł stoczniowy produkujący jachty i inne pływające jednostki mikro to światowa ekstraklasa.

Porażka: Mieszkańcom stolicy pozostaje bezsilny wstyd

Powtórzony po 40 latach, ale tym razem wywołujący skutki znacznie gorsze niż w 1975 r., kuriozalny pożar Mostu Łazienkowskiego w Warszawie dopełnił czary goryczy mieszkańców. Oszczędzenie kilku tysięcy złotych na monitoringu obiektu strategicznego dla miasta spowodowało konieczność wydania na naprawę setek milionów. Ale bezsilnych warszawiaków jeszcze bardziej poniża rozciągająca się na długie miesiące procedura odbioru sześciu stacji na drugiej linii metra. W Polsce spóźnianie się inwestycji jest standardem, przypomnijmy choćby odcinki autostrad lub Stadion Narodowy.

Nieczynne metro bije jednak rekordy irytacji społeczeństwa przechodzącego codziennie koło gotowych wejść zasłoniętych dyktą. W przeddzień wyborów w listopadzie 2014 r. przejechały się nowym metrem nieodebranym przez nadzór budowlany, czyli niezgodnie z prawem, władczynie Platformy Obywatelskiej — Hanna Gronkiewicz-Waltz przewiozła Ewę Kopacz. Jako żywo była to kopia obrazka z Phenianu, gdzie od czasów Kim Ir Sena goście specjalni wysiadają z limuzyn na stacji metra, przejeżdżają jeden udostępniony odcinek i ponownie wsiadają do wozów, które przejechały ten sam odcinek górą.