Skandynawski bank mocno zaangażowany w region bałtycki, który zebrał cięgi z powodu globalnego kryzysu finansowego, zanotował w III kw. stratę. To skutek odpisów na kredytach udzielonych w Estonii, na Litwie oraz Łotwie. Strata netto sięgnęła 483 mln USD. To gorszy wynik, niż spodziewali się analitycy, którzy prognozowali tylko 300 mln USD straty. W tym samym okresie ubiegłego roku miał 355 mln USD, ale powyżej kreski.
— Liczba złych kredytów była w trzecim kwartale dużo mniejsza niż w drugim — mówi Michael Wolf, szef Swedbanku.
Po informacji kurs spółki wzrósł w Sztokholmie o ponad 6 proc.