Świat norm nie jest jednolity

Dorota Kaczyńska
31-05-2005, 00:00

Stosowanie norm pozwala producentom na eksport ich wyrobów. Jednak muszą liczyć się z obecnością różnych systemów normalizacyjnych.

Z jednej strony Polska w szybkim tempie wprowadza europejskie normy. Z drugiej — akcesja do Unii Europejskiej dała nam możliwość udziału w tworzeniu norm europejskich. Nadal także mamy możliwość tworzenia własnych norm w obszarach nie objętych normalizacją europejską. Janusz Szymański, prezes Polskiego Komitetu Normalizacji, zapewnia, że obecnie różne komitety pracują nad ich projektami.

„Puls Biznesu”: Jak ocenia pan prace PKN dostosowujące polskie normy do europejskich?

Janusz Szymański: Do tej pory wprowadziliśmy blisko 12 tys. norm europejskich. To bardzo dużo. Niestety — w całym tym procesie borykamy się z problemami natury finansowej.

„PB”: Ile kosztuje publikacja normy w języku polskim?

J.S.: Średnio norma zawiera 34 strony, tłumaczenie jednej strony kosztuje 57 zł plus koszta druku, czyli 60-70 zł. Przy czym teksty mają różny stopień trudności — za te o skomplikowanej terminologii musimy oczywiście zapłacić odpowiednio drożej. Udało nam się jednak uzyskać pomoc finansową z Komisji Europejskiej w postaci zwrotu 50 proc. kosztów tłumaczenia za prace tłumaczeniowe dotyczące norm zharmonizowanych z dyrektywami nowego podejścia, wykonane w 2003 i 2004 r.

Oczywiście mamy uproszczoną procedurę przyjęcia normy w drodze uznania. Możemy więc wydać ją w oryginalnym języku, ale nawiązując do ustawy w języku polskim, tylko normy przetłumaczone na nasz język mogą być powołane w przepisach prawa.

Przyjęliśmy, że w pierwszej kolejności tłumaczymy normy zharmonizowane, których jest kilka tysięcy. Normy zharmonizowane wspomagają dyrektywy nowego podejścia. Nie są one wprawdzie obligatoryjne, ale stanowią pomoc w określeniu wymagań zasadniczych dotyczących bezpieczeństwa danego produktu — wymaganych przez prawo. Jeśli jednak producent zastosuje inne rozwiązania i udowodni ich rację, nie musi oczywiście korzystać z tych norm.

„PB”: Co Polacy myślą o normach?

J.S.: Normalizacja jest tym ważnym narzędziem, które znosi bariery handlu. Umożliwia producentom wysyłanie swoich wyrobów na rynki całego świata, o ile jego wyrób spełnia wymagania norm. Można zauważyć, że coraz więcej polskich przedsiębiorstw jest świadomych tego faktu.

„PB”: A co z polskimi normami?

J.S.: System europejski dopuszcza tworzenie norm własnych przez poszczególne państwa, wymaga jednak notyfikacji ich projektów. Dlatego zaraz po naszej akcesji, w celu zwiększenia konkurencyjności polskich producentów, notyfikowaliśmy ponad 150 zagadnień, które powinny zakończyć się opracowaniem normy na polskie produkty. Obecnie odpowiednie komitety techniczne przygotowują projekty tych norm. Z jednej strony więc doganiamy Europę, a z drugiej notyfikujemy nowe projekty.

„PB”: Działalność PKN na tle innych krajowych jednostek normalizacyjnych prezentuje się...

J.S.: Nie najgorzej, gdyż istniejemy już 80 lat. Mamy więc długą historię, choć oczywiście nie taką jak tradycje angielskiego BSI czy niemieckiego DIN. Ale dla porównania np. na Łotwie nasz odpowiednik istnieje dopiero 6 lat, na Litwie — 15 lat... Te jednostki praktycznie są na początku drogi. W gronie 10 państw przyjętych ostatnio do UE z pewnością stanowimy bardzo mocny filar. Organizacje z krajów starej Unii oczywiście znajdują się na uprzywilejowanej pozycji — po pierwsze od dawna uczestniczą w pracach Europejskiego Komitetu Normalizacyjnego CEN, podczas gdy my mamy do tego prawo dopiero od 1 maja 2004 r. Ponadto komitety niemiecki, angielski i francuski mają ułatwione zadanie podczas wydawania norm, gdyż każda europejska norma opracowywana jest właśnie w tych trzech językach. Odpada więc kwestia ich tłumaczenia. Co ciekawe, np. w państwach skandynawskich w ogóle nie tłumaczy się norm z języka angielskiego — są stosowane w językach oryginału.

„PB”: Norma normie nierówna...

J.S.: Nie trzeba szukać daleko — w Rosji, na Ukrainie i Białorusi mamy do czynienia z lokalnym obligatoryjnym systemem normalizacji. I chociaż duża grup norm obowiązujących np. w Federacji Rosyjskiej ma podobną treść do norm europejskich, ciągle jednak normy rosyjskie i europejskie rywalizują ze sobą.

Taka sama rywalizacja toczy się między normami japońskimi, amerykańskimi i europejskimi.

Na przykład Chińczycy mogą uznać, że amerykański system normalizacyjny dla nich jest atrakcyjniejszy, wówczas dostęp dla towarów europejskich będzie znacznie trudniejszy. I taka jest obecnie tendencja w krajach Dalekiego Wschodu.

Świat norm jest więc podzielony — nie tylko geograficznie, ale także politycznie — np. własne organizacje mają państwa poradzieckie, do jednego systemu normalizacji należy UE i kraje EFTA, natomiast w Afryce, w oddzielnym systemie funkcjonują kraje arabskie.

Z drugiej strony, można znaleźć wiele wspólnych punktów w różnych systemach. W pewnych branżach dąży się do przyjęcia podobnych rozwiązań. Na przykład w sektorze paliwowym europejski system normalizacyjny naśladuje wzorce amerykańskie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Świat norm nie jest jednolity