Świat żąda więcej ropy, ale naftowy kartel się waha

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-09-20 00:00

Dziś kraje OPEC mają podjąć decyzję o zwiększeniu wydobycia, być może nawet o 2 mln baryłek dziennie. Spadną ceny?

Szybujące w górę notowania ropy zmusiły świat do wywarcia silniejszej presji na państwa OPEC, by zwiększyły wydobycie. Naftowy kartel rozpoczął wczoraj dyskusję o tym w stolicy Austrii. Dziś ma podjąć decyzję. Na stole leżą opcje zwiększenia wydobycia o 0,5, 1, 1,5 lub 2 mln baryłek dziennie (obecnie OPEC wydobywa 28 mln). Szejk Ahmad al-Sabah, szef OPEC i minister ds. ropy Kuwejtu, twierdzi, że możliwe jest zarówno utrzymanie skali wydobycia, jak i wzrost o 2 mln baryłek.

— Nie zdecydujemy się na podwyżkę, gdyby miało to niekorzystnie wpłynąć na rynki państw należących do kartelu — mówi szejk.

Gordon Brown, kanclerz Wielkiej Brytanii, oskarża kraje kartelu o doprowadzenie do rekordowego wzrostu cen surowca. Choć ostatnio spadły one z 70,85 do 63 USD za baryłkę, to nadal powszechne są obawy o powrót drożyzny.

Kraje OPEC co prawda przyznają, że optymalna cena mogła balansować między 40 a 60 USD, ale ostrzegają przed pojawieniem się na rynku nadwyżek ropy.

Niektórzy członkowie kartelu, np. Wenezuela, wspierają wzrost wydobycia, ale wątpią, by doprowadziło to do spadku cen. Przeszkodą mogą się okazać ograniczone możliwości oczyszczania ropy.

— W listopadzie kilka rafinerii na południu Stanów Zjednoczonych powinno wznowić wydobycie. Decyzję o wzroście produkcji można by podjąć, gdyby zaskoczyła nas ostra zima — konkluduje Ahmad al-Sabah.