Świąteczny zawał Poczty Polskiej

PAP
opublikowano: 27-12-2007, 08:25

Nie doszły paczki z prezentami ani życzenia, list z Łowicza (80 km od Warszawy) wlecze się do stolicy 26 dni. "Pełne worki poleconych leżą nieposortowane od wielu dni" - opowiada "Gazecie Wyborczej" pracownik Poczty Polskiej.

Co się dzieje? Poczta mówi, że zaskoczył ją ruch. Rosnąca popularność sklepów internetowych powoduje, że co roku wysyłamy średnio o jedną czwartą paczek więcej. Szczyt jest przed Bożym Narodzeniem. Tym razem przesyłek było dziesięć razy więcej niż zazwyczaj.

Poczta na to jest nieprzygotowana. W sortowni w Pruszczu Gdańskim 10 tys. paczek dziennie rozdzielano ręcznie, bo wciąż nie ma tu maszyn. W całym kraju brakuje kilku tysięcy pracowników, w tym 700 listonoszy.

Według Urzędu Komunikacji Elektronicznej gwiazdkowy korek to nie wyjątek, a Poczta ma "utrzymujące się problemy w terminowym opracowywaniu, przemieszczaniu i doręczaniu przesyłek". Według najnowszego badania urzędu tylko niecałe 60 proc. paczek priorytetowych trafia do odbiorców na czas.

Nieszczęśliwych klientów, którzy nie dostali prezentów ani życzeń, pocieszyć może informacja, że Poczcie - zgodnie z niedawną decyzją Unii - wyrośnie oficjalna konkurencja. Ale - przypomina "Gazeta Wyborcza" - dopiero za pięć lat. Wtedy monopolista straci wyłączność na przesyłanie najpopularniejszych listów - ważących do 50 g. (PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świąteczny zawał Poczty Polskiej