Światowe Inwestycje, czyli przepychanka

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 2009-04-16 00:00

Założyciel deweloperskiej firmy nie czuje się winny, jej byli pracownicy też. Właśnie założyli podobny biznes.

Do prokuratury napływają kolejne zgłoszenia oszukanych klientów

Założyciel deweloperskiej firmy nie czuje się winny, jej byli pracownicy też. Właśnie założyli podobny biznes.

Dwa miesiące temu opisaliśmy na łamach "PB" przypadek dewelopersko-budowlanej firmy Światowe Inwestycje (ŚI), która — wziąwszy od klientów zaliczki w wysokości zwykle kilkudziesięciu tysięcy złotych — zapadła się pod ziemię. Poszkodowanych było wówczas 57 osób fizycznych i firm podwykonawczych. Zgłoszeń przybywa.

— W tej chwili liczba poszkodowanych wynosi 88 i można się spodziewać, że jeszcze wzrośnie. Na razie prowadzimy postępowanie "w sprawie", a nie przeciwko konkretnym osobom — informuje prokurator Marta Białobrzeska, szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola.

Policja, która zbiera zgłoszenia od oszukanych klientów i współpracowników ŚI, oszacowała na razie łączną stratę na 5,17 mln zł.

Odbijanie piłeczki

Poszkodowani przez firmę, którzy zgłaszali się do nas, winy upatrują w działalności Ryszarda Cerana, założyciela, prezesa i przez kilka miesięcy jedynego wspólnika ŚI. Ten jednak nie czuje się winny zaistniałej sytuacji.

— Prowadziłem firmę ŚI przez ponad 1,5 roku. Za mojej prezesury wszystkie faktury za materiały i wykonawców były płacone na czas. Część udziałów sprzedałem firmie amerykańskiej, gdy zaczął się kryzys w nieruchomościach. Niestety, nie miałem już wtedy tyle czasu, by pilnować wszystkiego — wyjaśnia Ryszard Ceran.

Jego zdaniem, problemy firmy zaczęły się, gdy klienci celowo zaczęli zrywać umowy.

— Również niektórzy wykonawcy wykorzystali zmianę zarządu i namawiali klientów do rozwiązywania umów, aby ich przejąć bezpośrednio. To wszystko sprawiło, że stwierdziłem, iż chcę sprzedać resztę udziałów i zrobiłem to w połowie grudnia. Firmę przejęła nowa prezes wraz z kluczami do biur, dokumentami i pieniędzmi z kasy w znacznej kwocie — mówi Ryszard Ceran.

W KRS jako właściciel i prezes figuruje Tatsiana Filippava. Nie ma z nią żadnego kontaktu.

Karawana jedzie dalej

Zdaniem Ryszarda Cerana, do problemów Światowych Inwestycji mogli przyczynić się byli pracownicy.

— Dzisiaj można to nazwać zbiegiem okoliczności, ale pan Kamil Schmidt założył firmę razem z Olgierdem Błażejewskim — także byłym pracownikiem — i to oni wielu naszym klientom proponowali swoje usługi, a wcześniej zrywanie umów bez wpłacenia należnej transzy — informuje Ryszard Ceran.

Założyciele firmy budowlanej Setkom odpierają jednak zarzuty byłego pracodawcy.

— W trakcie współpracy z ŚI nigdy i nikomu nie proponowałem żadnych usług, ani w swoim, ani w niczyim imieniu. Nie namawiałem także klientów do rozwiązywania umów, a tym bardziej do unikania wpłat — stanowczo zaprzecza Kamil Schmidt.

Dlaczego zdecydował się na uruchomienie firmy budowlanej po nieudanej przygodzie z ŚI?

— Z rynkiem budowlanym i nieruchomości jestem związany od kilkunastu lat. Decyzję o tym, żeby wznowić własną działalność i założyć własną spółkę, podjąłem po formalnym rozwiązaniu współpracy z ŚI — informuje Kamil Schmidt.

Poszkodowany wspólnik

— Założyłem nową firmę działającą w tej samej branży, bo znam się na tym. Nie mam nic do ukrycia i nie czuję się winny. Chcę prowadzić normalny biznes i normalnie zarabiać — mówi Olgierd Błażejewski, wspólnik Kamila Schmidta.

Dodaje, że sam jest poszkodowany przez ŚI.

— Spółka nie rozliczyła się ze mną. Ponadto z powodów formalnych [brak kontaktu z właścicielem — red.] nie mogę wycofać się ze spółki Światowe Inwestycje Development, co rodzi kolejne problemy. Zgłosiłem sprawę policji i byłem już kilkakrotnie przesłuchiwany w sprawie ŚI w charakterze świadka — tłumaczy Olgierd Błażejewski.

Katarzyna Sadowska