Okres przedświątecznych zakupów wkracza w decydującą fazę. Tradycyjne firmy handlowe muszą się mocno starać, by sprzedać więcej niż w zeszłym roku. Największe powody do zadowolenia powinni mieć dystrybutorzy działający w sieci. Ten kanał cały czas rozwija się dynamicznie. Polacy szukają niższych cen w internecie.
Z prognoz Money.pl wynika, że w 2009 r. wartość rynku e-commerce w Polsce wyniesie 13,2 mld zł. Byłoby to 2,2 mld zł więcej niż w ubiegłym roku. Udział internetu ma przekroczyć 2 procent w całym handlu detalicznym w Polsce. Z kolei z badań D-Link Technology Trend wynika, że prezenty świąteczne w sieci zamierza kupić blisko 2 mln Polaków — 14 proc. dorosłych internautów. Badania wskazują na podobną liczbę kupujących gwiazdowe prezenty w sieci jak rok temu. Jednak obroty powinny być wyższe. W granicach 100 złotych zamierza wydać w sieci co dziesiąty klient. W zeszłym roku taką kwotę deklarował co piaty. Z 14 do 20 proc. wzrósł odsetek osób chcących wydać od 300 do 500 zł. O połowę wzrosła też grupa chcąca wydać od 500 do 1000 złotych. Teraz taką sumę deklaruje 15 proc. internetowych klientów.
W sieci najczęściej kupimy kosmetyki, odzież, płyty CD, zabawki, książki, filmy. Coraz częściej także żywność.
— Motorem wzrostu powinien być segment spożywczy. Dlatego takie spółki jak Alma i Bomi rozwijają ten kanał internetowy i chwalą się dużą dynamiką sprzedaży. Sprzedaż internetowa ma bardzo dobre perspektywy. Spółki będą inwestować w ten segment — mówi Tomasz Manowiec, analityk BM BGŻ.
Zadowolone ze świątecznego popytu są także spółki, których dystrybucja internetowa jest głównym źródłem przychodów. Przykładem jest sklep internetowy InBook.pl notowany na NewConnect.
— U nas przedświąteczna dynamika zakupów może wynnieść nawet 20 proc. IV kwartał powinien przynieść nam spore zyski. Dzięki temu możemy zamknąć cały rok na plusie — mówi Jakub Dębski, wiceprezes InBook.
Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu.