Świeże owoce muszą dotrzeć na czas

Partnerem publikacji jest "Szulc"
opublikowano: 13-01-2023, 15:09
aktualizacja: 13-01-2023, 16:06
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Kochamy wszystko, co świeże. Specjalizujemy się w tym, co trzeba szybko i bezpiecznie dostarczyć do klientów w Europie – mówi o swoim biznesie Przemysław Szulc, który wraz z żoną Małgorzatą oraz bratem Adamem prowadzą PPHU „Szulc”, realizując międzynarodowe dostawy najwyższej jakości owoców miękkich.

Skąd pomysł na założenie firmy specjalizującej się w dostawach owoców miękkich, działającej na skalę europejską?

Przemysław Szulc: Owocami zajmuję się już od pierwszej klasy liceum. Całe moje wykształcenie licealne oraz studia ukierunkowane były na rozwój eksportu tych produktów. Należę do grona nielicznych szczęściarzy, którzy zajmują się tym, co chcieli robić od dziecka. Nasz biznes i praca są tożsame z pasją.

Co — oprócz pasji — zadecydowało o międzynarodowym sukcesie waszego przedsiębiorstwa?

Klucz do sukcesu tkwi we wzajemnym zaufaniu i lojalności partnerów. Działamy w branży, w której uregulowanie współpracy formalnymi umowami jest mało skuteczne, co wynika z dynamiki popytu i podaży oraz zmienności dotyczącej jakości owoców. Zdobyliśmy europejski rynek dzięki naszej rzetelności. Realizujemy zamówienia zgodnie z oczekiwaniami klientów, pod względem zarówno ilościowym, jak i jakościowym. Tylko tak można zyskać uznanie za granicą.

Nawet w najlepszych relacjach biznesowych pojawiają się trudności. Klienci czasami są niezadowoleni. W jaki sposób radzicie sobie z problemami we współpracy?

Dostarczany przez nas towar jest wrażliwy na uszkodzenia i w krótkim czasie może się zepsuć. Dotyczy to zwłaszcza najdelikatniejszych owoców, takich jak maliny, truskawki czy borówki. Na szczęście każdy profesjonalny gracz na tym rynku zdaje sobie z tego sprawę. Dzięki odpowiedzialnemu podejściu do takich sytuacji udało się nam zbudować zaufanie wśród osób, z którymi robimy interesy od lat. Nasi partnerzy mają pewność, że współpraca z PPHU „Szulc” nie wiąże się z ryzykiem utraty pieniędzy. Owszem, zdarza się, że z niezależnych od nas powodów klienci nie osiągają oczekiwanych zysków. Widzimy w tym okazję do wzmocnienia swojej reputacji, pokazania, że umiemy grać fair. Każdą taką sytuację rozpatrujemy indywidualnie i zawsze znajdujemy razem kompromis.

W jaki sposób firma zapewnia najwyższą jakość owoców od momentu ich zbioru aż do dostawy do klienta?

Jakości uczymy się razem z naszymi dostawcami od ponad 20 lat. To gospodarstwa rolne, z którymi zaczęliśmy współpracę jeszcze przed powstaniem naszej firmy. Razem pracujemy na wspólny sukces, co oznacza między innymi nadzorowanie każdego etapu produkcji. Co więcej: aby zminimalizować błędy związane ze zbieraniem owoców, które są w dużej mierze zależne od zatrudnionych przy tym ludzi, każdy towar przechodzi przez nasze wewnętrzne kontrole jakości zgodnie ze ścisłą procedurą. Posiadamy zakład o powierzchni 2 tys. mkw., z infrastrukturą stawiającą go w gronie najnowocześniejszych w Polsce, która została zaprojektowana specjalnie do tego, by zapewniać najwyższą jakość.

Czy PPHU „Szulc” oferuje specjalne programy lojalnościowe dla swoich stałych klientów?

Nie mamy programu lojalnościowego, ale sposób realizacji dostaw i pomoc klientom w przypadku problemów ze sprzedażą naszych produktów sprawia, że rzadko który kontrahent rezygnuje z naszych usług.

Inflacja, rosnące ceny paliwa, niestabilność gospodarcza… Chyba już dawno warunki do prowadzenia działalności w waszej branży nie były tak trudne.

Najgorsze, że zlekceważono sygnały ostrzegawcze i niewiele zrobiono, by uniknąć spełnienia się złych scenariuszy. Obecna sytuacja makroekonomiczna naprawdę nie jest zaskoczeniem. Już rok temu pojawiały się oznaki nadchodzącej inflacji i wiedzieliśmy, że można się spodziewać trudności. Przedsiębiorcy mieli dość czasu, aby przygotować się do gorszych realiów poprzez zgromadzenie zapasów materiałowych i zabezpieczenie się na wszelkie możliwe okoliczności, zebranie poduszki finansowej. Zupełnie inaczej było z wybuchem pandemii COVID-19 – wtedy wszyscy byliśmy zaskoczeni, zdezorientowani i niepewni co do rozwoju sytuacji.

Ile osób zatrudnia PPHU „Szulc”? Jak rozwiązujecie problemy kadrowe? Czy łatwo przyciągnąć odpowiednich pracowników?

Zatrudnialiśmy około 40 osób w ostatnim sezonie, ale w przyszłym planujemy znaczne zwiększenie tej liczby. Nie mamy większych problemów z pozyskaniem pracowników fizycznych, ponieważ możemy uzupełnić braki ludźmi z Ukrainy, ale znalezienie zmotywowanego kierowcy lub kompetentnej księgowej jest już trudniejsze. Zwiększanie zatrudnienia wśród kadry biurowej jest posunięciem wyjątkowo kosztownym. W związku z tym, aby móc dalej się rozwijać, zakupiliśmy dwa systemy rozliczeniowo-magazynowe dostosowane do potrzeb naszej firmy. Wśród kadry, która dotychczas budowała z nami wspólny sukces, wprowadzamy zaś od tego roku IPR, czyli indywidualny plan rozwoju, który w sposób długofalowy ma nas wszystkich motywować do osiągania indywidualnie określonych celów zawodowych, a firmie pozwoli w efektywny sposób sprostać oczekiwaniom wzrostu wynagrodzeń.

Nie dość, że trudno o pracowników, to jeszcze motywacja wielu z nich sporo pozostawia do życzenia — narzekają pracodawcy. Zgadza się pan z tą opinią?

Niestety tak. Pochodzę z pokolenia, które pamięta lata 90. i uważam, że obecna polityka zakupu przychylności społeczeństwa przez rozdawnictwo socjalne doprowadzi nas w niedługim czasie do głębokiego i trudnego do odwrócenia kryzysu motywacji do pracy. Wszyscy widzimy, jak wielki sukces odnieśliśmy jako naród w porównaniu z innymi krajami Europy. Ale jakie na początku transformacji ustrojowej było zaangażowanie młodych ludzi i poszanowanie pracodawcy, a jakie jest teraz? Populizm socjalny oraz dotychczasowa łatwość znalezienia pracy za wynagrodzenie pozwalające dobrze żyć bez jakiegokolwiek zaangażowania spowodowały ogólny brak poszanowania dla pracy i pracodawcy.

Weźmy jako przykład waszą branżę: kiedyś do zbierania owoców rwały się dzieciaki, które skończyły 10 lat, dziś bez względu na wiek chętnych do tej pracy nie ma.

Właśnie. Typowy przedstawiciel pokolenia Z nie planuje wiązania się z daną firmą, nie widzi siebie w niej przez wiele lat, bardziej liczy się wygoda pracy, tzw. balans niż warunki finansowe, a praca ponad osiem godzin dziennie lub w weekendy jest dla niego nie do zaakceptowania, nawet jeśli — tak jak w naszej branży — wymagają tego od czasu do czasu warunki pogodowe. Nic dziwnego, że wielu rolników i przedsiębiorców rezygnuje z działalności z powodu zbyt wysokich kosztów pracowniczych w stosunku do efektywności.

Jak to zmienić?

Zważywszy na wspomnianą politykę państwa, czyli rozdawnictwo społeczne, nie widzę tu skutecznego rozwiązania. To, czy dana firma da radę pozyskać odpowiednich pracowników, w niewielkim stopniu zależy od jej reputacji czy umiejętności rekrutacyjnych. Liczy się raczej szczęście trafienia na właściwą osobę.

Jakie macie plany rozwoju firmy w najbliższym czasie?

W najbliższej przyszłości zamierzamy rozszerzyć naszą obecną linię sortowania borówki, w której skład wchodzi sortownik laserowy +FLUO i sortownik tensometryczny, o sortownik optyczny wyposażony w kilkanaście kamer. Ponadto planujemy zmodernizowanie naszego systemu automatycznego pakowania borówki, abyśmy mogli oferować szerszy zakres opakowań. Dzięki temu zwiększymy nasz potencjał wolumenowy pakowania. Po zrealizowaniu tego celu będziemy mogli rozpocząć drugi etap rozwoju, polegający na poszukiwaniu większego zbytu dla naszych produktów. Maszynowe pakowanie borówki zwiększa nam znacznie potencjał realizacji większych zamówień w krótkim czasie, a patrząc na rosnącą presję płacową na rynku, jest to rozwiązanie w nieznacznym stopniu zwiększające nasze koszty stałe.

Gazela z Wielkopolski

Rodzinna firma PPHU „Szulc” jest czołowym dystrybutorem owoców miękkich, w takich krajach jak Niemcy, Czechy, Austria, Chorwacja, Szwecja. Wśród partnerów wielkopolskiej Gazeli Biznesu są zarówno sieci handlowe i hurtownie owocowo-warzywne, jak i sklepy detaliczne.

Przedsiębiorstwo z miejscowości Poniec w powiecie gostyńskim organizuje transport różnorodny pod względem wielkości, od jednej palety do ładunków całosamochodowych. Dzięki flocie chłodniczych samochodów ciężarowych oraz zapleczu spedycyjno-logistycznemu może także wspomagać klientów w dystrybucji produktów żywnościowych. Jedną ze specjalności firmy jest cross-docking (metoda dystrybucji towaru, która eliminuje w łańcuchu dostaw etap związany z magazynowaniem towaru).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane