Świtalscy zmieniają czerwone na zielone

Królowie polskiego handlu ruszają z nowym pomysłem — oczywiście handlowym. Pierwszy market z ekożywnością ruszy lada moment w Poznaniu. Ma być zalążkiem sieci

„Supermarket Bio Family specjalizuje się w sprzedaży wysokiej jakości produktów ekologicznych. Naszą misją jest rozwijanie świadomości ekologicznej klientów oraz propagowanie zdrowego stylu życia. Mając w perspektywie rozwój sieci sklepów Bio Family, poszukujemy doświadczonych i kreatywnych osób” — ogłoszenia o takiej treści pojawiły się w zeszłym miesiącu na witrynach internetowych dla szukających pracy w Poznaniu. Zamiesciła je spółka Bio Market Polska, zarejestrowana we wrześniu i kontrolowana przez Mateusza Świtalskiego, syna Mariusza, czyli twórcy największych polskich sieci handlowych. Prezesem spółki jest Krystian Czarnota, wieloletni współpracownik rodziny Świtalskich, w przeszłości kierujący m.in. Żabką.

PRZYGOTOWANIA DO DEBIUTU: Za dwa tygodnie ma być gotowy pierwszy market Bio Family. Poszukiwanie pracowników i prace budowlane w Poznaniu trwają.
Zobacz więcej

PRZYGOTOWANIA DO DEBIUTU: Za dwa tygodnie ma być gotowy pierwszy market Bio Family. Poszukiwanie pracowników i prace budowlane w Poznaniu trwają. Fot. Wojciech Robakowski

Raczkujące markety

Projekt jest znany branży.

— To ma być sieć marketów o powierzchni od 500 mjw. każdy. Biznesmeni zaczynają trochę testowo od rodzinnej Wielkopolski. Ich przedstawiciele od dłuższego czasu chodzą po rynku i nawiązują relacje w ekologicznejczęści branży — mówi jeden z branżowych top menedżerów. Inny zaznacza, że choć Świtalscy mają pomysł na sieć, to decyzji o kolejnych miejscach jeszcze nie ma. Na razie pierwsze Bio Family zaprasza na otwarcie 25 listopada. Do czasu zamknięcia wydania nie udało nam się uzyskać komentarza spółki Bio Market Polska. Sklepy ekologiczne o większych powierzchniach dopiero w Polsce raczkują. Plany w tym zakresie ogłosiła największa sieć ekoplacówek — Organic Farma Zdrowia (czytaj więcej >>). Sprzedaż produktów certyfikowanych notuje w Polsce rokroczny dwucyfrowy wzrost, ale wciąż jest solidnie hamowana przez wysokie ceny. Gracze z rynku konwencjonalnego i ekologicznego wespół z ekspertami zgodnie powtarzają, że to błędne koło. Zakupy o większej skali hamuje cena, a dopóki rynek nie będzie większy i nie spadną w związku z tym koszty logistyki, konsumenci będą musieli płacić więcej. Coraz intensywniej ekologicznym towarom przyglądają się sieci handlowe niewyspecjalizowane w tego typu asortymencie. Na pierwszy kwartał przyszłego roku dużą akcję in-out (czyli bez wprowadzania produktów na stałe) planuje, według rynkowych doniesień, Biedronka.

Handel we krwi

Rodzina Świtalskich ma w polskim handlu całe stadko biznesowych dzieci. Unikający mediów Mariusz Świtalski na przełomie lat 80. i 90. rozkręcił z Wielkopolski potężną grupę, zajmującą się handlem hurtowym. W 1995 r. sprzedał hurtownie Eurocashu (wcześniej działające jako Elektromis) Portugalczykom z Jeronimo Martins. Dwa lata później dorzucił im też około 200 dyskontów Biedronka. Dziś Eurocash, którego właścicielem jest Luis Amaral, wcześniej menedżer w Jeronimo Martins, to największy hurtownik spożywczy w Polsce, a Biedronka, której sieć przez dwie dekady powiększyła się kilkunastokrotnie, to największy detalista. Za pieniądze od Portugalczyków Mariusz Świtalski stworzył Żabkę, sieć sklepów convenience, której rozwój współfinansowały fundusze z grupy AIG i którą w 2007 r. sprzedano czeskiemu funduszowi Penta za około 550 mln zł. Dziś właścicielem Żabki, największej sieci sklepów „za rogiem” w Polsce, jest już trzeci kolejny fundusz (tym razem CVC Partners), który zapłacił za nią około 4 mld zł. Z następnym projektem nie poszło już tak dobrze. Pod koniec 2012 r. na warszawską giełdę weszła kontrolowana przez rodzinę Świtalskich Czerwona Torebka, która za kilka miliardów złotych miała zbudować ogólnopolską sieć prawie 2 tys. małych pasaży handlowych. Debiut się nie udał. W ofercie publicznej zebrano niespełna 20 mln zł, choć nadzieje były dużo większe — liczono nawet na 280 mln zł. Po kilku kwartałach spółka zmieniła strategię, przejęłaod Mateusza Świtalskiego sieć sklepów za rogiem Małpka Express (potem sprzedaną funduszowi PineBridge), a po wygaśnięciu zakazu konkurencji z Biedronką próbowała stworzyć nową sieć dyskontów, która jednak nie utrzymała się na rynku. Czerwona Torebka kupiła też sklep internetowy Merlin.pl, ale wydzierżawiła markę innej firmie. W ubiegłym roku spółka miała 47 mln zł przychodów i 116,5 mln zł straty na poziomie netto, a jej giełdowa kapitalizacja nie przekracza obecnie 50 mln zł. W rezultacie Mariusz Świtalski zniknął z list najbogatszych Polaków, na których jeszcze w pierwszej połowie dekady plasował się w czołowej dwudziestce, z majątkiem wycenianym na prawie 1 mld zł.

Zbuduj, sprzedaj, zbuduj

Rodzina Świtalskich ma na koncie budowę i sprzedaż czterech dużych biznesów handlowych. To niejedyni polscy przedsiębiorcy, którzy weszli do tej samej rzeki, gdy tylko wypoczęli po transakcji lub wygasł im zakaz konkurencji. Zbigniew Grycan rozwinął stworzoną tuż po wojnie markę lodów i lodziarni Zielona Budka, sprzedał ją, a potem szybko rozkręcił podobny biznes już pod własnym nazwiskiem. Jerzy Malek, twórca przetwórczego łososiowego giganta — Morpolu, przeczekał zakaz konkurencji po sprzedaniu biznesu za ponad 0,5 mld zł, zajmując się pstrągami, a potem wrócił do łososi pod szyldem Milarex. Rodzina Kruków po utracie kontroli nad jubilerskim W. Krukiem stworzyła markę biżuterii Ania Kruk. Krzysztof Bajołek, współtwórca Artmana (właściciela marek House i Mohito), po jego sprzedaży założył również odzieżowy Medicine. Jolanta Zwolińska po odejściu z kosmetycznej Sorai, którą współtworzyła, założyła Dermikę, a po jej sprzedaży zabrała się za Yonelle. Do biznesu w tej samej branży wrócili też Artur Chajzer i Janusz Majer, którzy stworzyli górską markę HiMountain po bankructwie Aplinusa.

 

OKIEM EKSPERTA
Efekt niskiej bazy

KRZYSZTOF BADOWSKI, partner w PwC, lider zespołu dóbr konsumenckich i handlu detalicznego na region Europy Środkowo-Wschodniej

Widać rosnące zainteresowanie konsumentów produktami bio i eko, a w niektórych kategoriach wzrost sprzedaży jest dwucyfrowy. Trzeba jednak pamiętać, że wysokie tempo wzrostu to głównie efekt niskiej bazy, a tego rodzaju asortyment jest i — jak się wydaje — pozostanie niszą. Konsumenci mogą robić zakupy bio i eko, ale jako uzupełnienie większego koszyka zakupowego podczas wizyty w zwykłym markecie. Jestem sceptyczny co do tego, czy na polskim rynku jest miejsce na duże, wyspecjalizowane sieci tego typu. W tym modelu biznesowym trudno osiągnąć rentowność: niełatwo zbudować odpowiednią skalę, a klientów trzeba szukać w miejscach w rodzaju galerii handlowych, które są droższe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Świtalscy zmieniają czerwone na zielone