Swoboda wadzi każdej władzy

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-06-27 20:00

Oburzenie Rady Przedsiębiorczości, wyrażone w przytoczonym poniżej oświadczeniu „Brońmy wolnych mediów”, jest całkowicie zasadne. Pomysł władców kraju ze wstawianiem do zarządów czy redakcji niezależnych mediów tzw. asystentów partyjnych, którzy na podobieństwo kościelnego imprimatur mieliby akceptować treści, jest niesłychanym skandalem, ale przecież w Polsce tzw. dobrej zmiany nie może nikogo dziwić.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Zaskakują natomiast dotyczące również mediów pomysły przychodzące do głowy funkcjonariuszom unijnym. Komisja Europejska (KE) wniosła 16 września 2022 r. projekt rozporządzenia ustanawiającego wspólne ramy dla usług medialnych. W Parlamencie Europejskim branżowa Komisja Kultury i Edukacji (CULT) już przyjęła sprawozdanie wstępne, finalne planuje na wrzesień, potem głosowanie plenarne, przejęcie projektu przez Radę UE i wiosną 2024 r. rozporządzenie miałoby wejść w życie. KE nazwała swój produkt wzniośle Europejskim Aktem o Wolności Mediów (EMFA). Teoretycznym szczytnym celem jest zapobieganie ingerencji politycznej w decyzje redakcyjne i zapewnienie przejrzystości własności mediów.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach, które często nie pasują do wzniosłej nazwy. Ukazał się właśnie list otwarty wydawców prasowych, którzy twierdzą, że niektóre zapisy EMFA są sprzeczne z ochroną wolności prasy i pomijają dobre krajowe ramy prawne. Dotyczy to m.in. przepisu, który ingeruje w wewnętrzne funkcjonowanie firm medialnych. Bezprecedensowe włączenie prasy pod nadzór nowej Europejskiej Rady ds. Usług Medialnych stanowiłoby ewidentne zagrożenie dla wolności mediów. Konieczne jest zapewnienie pełnej niezależności nowej rady od KE, czego projekt nie zapewnia. List podpisało wiele redakcji z Belgii, Francji i Niemiec, sygnatariuszem polskim na razie jest Izba Wydawców Prasy. Generalny wniosek jest równie przykry, co oczywisty — położenie ręki na mediach marzy się zawsze każdej władzy w każdym ustroju. Różnica polega tylko na metodzie.

Dla obecnych władców ideałem byłoby wydawanie wszystkich podporządkowanych ideologicznie gazetek i generalne nadzorowanie mediów w Polsce przez Orlen, natomiast eurokraci z Brukseli chcieliby poddać je rygorom nowej Europejskiej Rady ds. Usług Medialnych.
Wlodzimierz Wasyluk / Forum

BROŃMY WOLNYCH MEDIÓW

Rada Przedsiębiorczości, skupiająca dziewięć głównych organizacji biznesowych, z oburzeniem odbiera wstrząsające informacje o naciskach wywieranych na wolne media przez przedstawicieli i wysłanników władz rządowych. Redaktorzy naczelni Onet i Wirtualnej Polski ujawnili, że w ostatnim czasie ich spółki medialne otrzymały propozycje zatrudnienia osób związanych z władzą. Osoby te miałyby kontrolować przekaz i dbać o jego zgodność z polityczną linią rządu i partii rządzącej. Ceną odmowy są administracyjne działania represyjne: nieuzasadnione kontrole, próby wymuszonego przejęcia przez spółki skarbu państwa, czy też absurdalne postępowania UOKiK. Jako obywatele i przedsiębiorcy przypominamy, że rolą wolnych mediów, zarówno publicznych, jak i prywatnych, nie jest prezentowanie perspektywy rządowej, tylko patrzenie władzy na ręce. Każdej władzy i każdemu politykowi niezależnie od opcji politycznej. Zamawiane, sterowane i kontrolowane media przestają być czwartą władzą. Stają się jej tubą propagandową. Porażającą próbką jakości takiego dziennikarstwa jest obecnie skrajnie upartyjniona „publiczna” Telewizja Polska.

Czy zgodnie z wolą rządzących polityków tak mają wyglądać wszystkie media w Polsce? Czy podobnie jak w Moskwie niezależne dziennikarstwo ma stać się działalnością niszową lub dysydencką? Mówimy temu twarde nie! Przypominamy, że w Polsce wciąż obowiązuje prawo i wciąż jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Atak na wolne media łamie standardy, które dla całego wolnego świata pozostają nienaruszalnym fundamentem. To bardzo niepokojący sygnał dla wszystkich – krajowych i zagranicznych partnerów, inwestorów i przedsiębiorców – że w Polsce firmy nie zawsze są chronione przez prawo. To zapowiedź, że w razie konfliktu z aparatem państwa nie tylko stoją one na straconej pozycji, ale też muszą się liczyć z nieczystymi zagraniami. Po raz kolejny atak na portale internetowe opiera się na wykorzystaniu instytucji państwowych oraz kontrolowanych przez nie spółek. Te działania cofają nas do niechlubnych czasów cenzury i partyjnej propagandy. Wzywamy do natychmiastowego zaprzestania wszelkich praktyk, które ograniczają niezależność mediów i manipulują informacjami przekazywanymi społeczeństwu. Wyrażamy solidarność ze wszystkimi redakcjami, dziennikarzami i spółkami medialnymi, które stawiają na pierwszym miejscu misję dostarczania obywatelom rzetelnej informacji o otaczającej nas rzeczywistości.