UE i Rosja miały jutro podpisać porozumienie o zniesieniu opłat za przelot nad Syberią. Wszystko wskazuje, że jednak trzeba będzie płacić.
Przez Syberię wiedzie najkrótsza trasa lotnicza z Europy do Azji Południowo-Wschodniej. Rosja nie gardzi groszem, pobiera więc opłaty za przelot nad swoim terytorium. Zarabia na tym 300 mln euro rocznie. Większość trafia do kasy rosyjskiego przewoźnika narodowego — Aerofłotu.
O likwidacji tych opłat mówiono podczas szczytu UE — Rosja w Helsinkach w listopadzie 2006 r. Po szczycie Komisja Europejska ogłosiła, że udało się zakończyć dwudziestoletni konflikt o opłaty od zagranicznych przewoźników. Jednak te zapowiedzi były zbyt optymistyczne.
Zgodnie z helsińskimi ustaleniami, Rosja miała do maja 2007 roku zawrzeć z krajami członkowskimi UE odpowiednie umowy dwustronne. Ostateczne porozumienie Unia — Rosja, przewidujące całkowite zniesienie opłat najpóźniej do roku 2013, miało być podpisane na jutrzejszym szczycie w Samarze. Po stronie unijnej wszystko jest gotowe. Strona rosyjska twierdzi, że potrzebuje więcej czasu na wyjaśnienie „kwestii technicznych”.
— Są znaki zapytania, jeśli chodzi o wdrożenie zobowiązań Rosji do stopniowego wycofania się z pobierania opłat i możliwość zawarcia ostatecznego porozumienia na szczycie — powiedział Frank-Walter Steinmeier, niemiecki minister spraw zagranicznych.
Władimir Czyżow, ambasador Rosji przy UE, tłumaczy, że wielu rosyjskich ministrów zgłosiło zastrzeżenia do porozumienia. Jego zdaniem, „dalsze wyjaśnienia będą przedmiotem negocjacji między Rosją a UE”.