Sygnał o korupcji był dużo wcześniej

Mariusz Zielke
opublikowano: 22-01-2007, 00:00

Kontrowersje przy przetargach Fundacji Fundusz Współpracy za pieniądze unijne.Sygnały o korupcji w Fundacji Fundusz Współpracy trafiły do ABW w marcu 2005 r. Dlaczego śledztwo ruszyło 8 miesięcy później?

Kolejny odcinek serialu o kontrowersjach wokół Fundacji Fundusz Współpracy (FFW). To organ powołany przez skarb państwa, który zarządzał „setkami milionów euro” unijnej pomocy. Od ponad roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) i prokuratura badają, czy przy organizowanych przez FFW przetargach dochodziło do nadużyć i korupcji. Śledztwo zostało wszczęte w listopadzie 2005 r. Tymczasem sygnał o możliwości korupcji ABW otrzymała już w marcu 2005 r., czyli ponad 8 miesięcy wcześniej. Sygnał nie był anonimowy — pochodził od Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE).

 

Powaga śledztwa

Urząd „zidentyfikował” obszar „zagrożony korupcją” w związku z nieudanymi przetargami na zakup testów i sprzętu do wykrywania choroby szalonych krów (BSE).

„UKIE w piśmie z 2.03.2005 r. wystąpiło do szefa ABW z prośbą o zbadanie m.in. okoliczności przedmiotowego przetargu, w związku ze zidentyfikowaniem obszaru działania JFK (Jednostka Finansująco-Kontraktująca, organ FFW odpowiedzialny za przetargi — przyp. red.) zagrożonego korupcją” — napisał nam urząd.

Zbadanie nieudanych przetargów UKIE zlecił audytorom wewnętrznym oraz Najwyższej Izbie Kontroli (NIK).

„NIK przeprowadziła w Fundacji Fundusz Współpracy kontrolę przedmiotowego postępowania przetargowego. Wynikiem tej kontroli było wystąpienie NIK do prokuratury” — informuje biuro prasowe UKIE.

 

Niewinny prezes

Czy ABW zlekceważyła sygnały UKIE, czy też prowadziła dochodzenie bez wszczęcia oficjalnego śledztwa? Śledczy nie chcą tego ujawnić.

„W tej sprawie trwa szczegółowe śledztwo i do chwili jego zakończenia ABW nie ujawnia żadnych szczegółów” — zapewnia biuro prasowe ABW.

Mateusz Kujawa, prezes FFW, konsekwentnie zaprzecza, że w fundacji dochodziło do działań bezprawnych. Twierdzi, że jest spokojny o wynik śledztwa. Podkreśla, że FFW jest tylko pośrednikiem w przetargach. Jeśli specyfikacje są stronnicze, winnych należy szukać u beneficjentów (w tym wypadku w resorcie rolnictwa).

„UKIE do dziś nie poinformował mnie o skierowaniu jakiegokolwiek doniesienia do ABW. Sądzę, że nie ma podstaw do sensacji i wietrzenia korupcji. To się nie trzyma kupy — przecież ABW podjęło działania nie w marcu 2005 r., lecz dopiero w kwietniu 2006 r. (wtedy przeszukano fundację, siedziby firm i mieszkania części pracowników — przyp. red.)” — napisał do nas Mateusz Kujawa.

„Puls Biznesu” sprawę fundacji opisuje od tygodnia. Odkryliśmy m.in., że w fundacji wystąpił dość niecodzienny związek biznesowo-rodzinny: szef rady fundacji założył wspólną spółkę z jej pracownikiem i jego matką. Ta ostatnia z kolei realizowała kontrakty zlecone przez fundację. Siedzibą wspólnej spółki podaną w aktach była siedziba kontrahenta fundacji. Szef rady nie widzi konfliktu interesów, gdyż wspólna spółka nie podjęła działalności. Również prezes fundacji zapewnia, że związki między tymi osobami nie miały żadnego wpływu na działania fundacji.

Zobacz także:

Nie ma rady na fundację

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane