Sygnity odbija się od dna

MGA
opublikowano: 2012-08-20 00:00

Prezes napisał list i akcje spółki, mimo kiepskich wyników po długiej przecenie, w końcu poszły w górę.

Wyniki warszawskiej firmy IT nie zaskoczyły rynku. Zgodnie z oczekiwaniami były słabsze niż te sprzed roku. W II kw. przychody spółki spadły do 100 mln (wobec 106 mln zł rok wcześniej) i pokazała ona 6,1 mln zł straty. Rok temu, kiedy kończyła bolesny proces restrukturyzacji, miała 1,3 mln zł zysku. Mimo to złe wyniki nie stały się gwoździem do trumny dla kursu akcji Sygnity. Od lipca walory spółki mocno dołowały. W ciągu miesiąca straciły 40 proc. i na początku sierpnia osiągnęły historyczne minimum z 2009 r. Tymczasem podczas piątej sesji rosły nawet o ponad 5 proc., by ostatecznie na zamknięciu kosztować 12 zł (+ 2,8 proc.). Analitycy tłumaczą to odregowaniem po długim okresie spadków. Jego przyczyną są pierwsze informacje o przyszłości firmy po zmianach kadrowych. Na początku lipca, po fiasku wrogiego przejęcia Sygnity przez Asseco Poland, za sterami spółki zasiadł Janusz R. Guy. Słabe wyniki Sygnity nowy prezes tłumaczy tak samo, jak poprzednik — Norbert Biedrzycki.

Jest to efekt próby wrogiego przejęcia przez Asseco oraz gorszej koniunktury gospodarczej. Zarząd pracuje obecnie nad budżetem na rok finansowy 2013. Po jego zatwierdzeniu będzie mógł odnieść się do prognozy na rok kalendarzowy 2012. Ponadto zamierza przedstawić rynkowi aktualną wizję rozwoju spółki i cele finansowe na przyszły rok. Dlatego mimo czerwonych cyfr twierdzi, że Sygnity jest na dobrej drodze.

— Po wprowadzeniu zmian w sposobie zarządzania firmą i poszczególnymi projektami, realizując obecną strategię, uważam, że Sygnity powinna wygrać z rynkiem — mówi prezes.

Dlatego stawia przed sobą cel zbudowania strategii, która „zagwarantuje zwiększenie efektywności operacyjnej firmy i zdecydowaną poprawę rentowności”. Docelowo Sygnity ma osiągnąć rentowność zbliżoną do innych czołowych graczy z branży. Optymizmu nie podzielają analitycy.

— W liście nie ma argumentów, które poparłyby te tezy — mówi Piotr Grzybowski z DI BRE.

Podkreśla, że szybkiego wzrostu kursów akcji nie należy się spodziewać. Spółka musi pokazać rynkowi, że rzeczywiście za jej kiepskim półroczem kryje się wezwanie Asseco, a nie wewnętrzna słabość.

— Szansą na to są duże przetargi w obszarze publicznym. Pozytywnie na postrzeganie spółki wpłynęłoby ich zdobycie — twierdzi analityk.

Dużym zamówieniem dla Sygnity może być przetarg na system e-podatki wart 250 mln zł. Warszawska firma jest wymieniana wśród faworytów.