Syndycy na bakier z prawem

opublikowano: 01-07-2015, 22:00

Wśród kilkuset osób zarządzających upadłymi firmami zdarzają się czarne owce. Często bardzo znane w środowisku

Ponad miesiąc temu CBA i prokuratura poinformowały o zatrzymaniu Tomasza S., jednego z najbardziej rozchwytywanych syndyków w kraju, a jednocześnie wiceprezesa giełdowej spółki PMPG Polskie Media (PMPG PM), wydającej tygodniki „Wprost” i „Do Rzeczy”. „PB” ustalił, że to niejedyny znany syndyk, którym w ostatnich latach zajęły się organy ścigania.

Rys. Piotr Chatkowski

Zdaniem prokuratury Tomasz S. z kasy dwóch spółek, których był syndykiem, wydał ponad 1,2 mln zł na różne usługi, z których część w ogóle nie została wykonana, a ceny innych zawyżono. Sam miał przywłaszczyć z tego ponad 1 mln zł. Wiceprezes PMPG PM, który nie przyznaje się do winy, wyszedł z aresztu za kaucją 0,5 mln zł.

Jego zatrzymanie odbiło się szerokim echem w środowisku. I nic dziwnego. Był wiceprezesem dwóch stowarzyszeń syndyków, a na różne funkcje w postępowaniach upadłościowych wyznaczały go sądy z całego kraju. Był syndykiem tak znanych podmiotów, jak Kama Foods (niegdysiejszy potentat na rynku margaryn i olejów), Gymnasion (sieć klubów fitness, założona m.in. przez znanych sportowców Jacka Wszołę i Mariusza Czerkawskiego), Cezex (kiedyś największa hurtownia papieru w kraju) czy klub sportowy CWKS Legia.

Upadłe legendy

Ponad rok wcześniej podobny wstrząs wywołało zatrzymanie Mariusza Niziołka, byłego prodziekana Krajowej Izby Syndyków, który od lat w sądzie krakowskim dostawał największe upadłości, m.in. ośrodka turystyczno-narciarskiego Mosorny Groń, zakładów przetwórstwa owocowo-warzywnego Tenczynek, dużego krakowskiego dewelopera Budopol-3 czy firmy Code, która ponad dekadę temu zasłynęła tym,

Zatrzymany Tomasz S. był wiceprezesem dwóch stowarzyszeń syndyków, a na różne funkcje w postępowaniach upadłościowych wyznaczały go sądy z całego kraju.

że dziesiątki milionów złotych wpompowały w nią Totalizator Sportowy i PZU Życie. Prokuratura zarzuciła mu, że część pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży likwidowanego majątku spółek-bankrutów przelewał na własne konta. A w sprawozdaniach do sądu nie ujmował tych przepływów i preparował historię kont bankowych.

Łącznie z czterech firm, których był syndykiem, miał przywłaszczyć około 2,5 mln zł. Mariusz Niziołek nie przyznaje się do winy. Skutecznie o przywłaszczenie majątku wartego ponad 8,8 mln zł prokuratura oskarżyła inną legendę postępowań upadłościowych — Tadeusza Kohorewicza. Był syndykiem m.in. tak znanych stołecznych firm, jak Elemis, Telewizja Familijna, Norblin czy Beton-Stal. To postępowanie upadłościowe Beton-Stalu doprowadziło go na ławę oskarżonych. W marcu 2015 r. sąd skazał Tadeusza Kohorewicza prawomocnie na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 10 tys. zł grzywny i zakaz wykonywania czynności syndyka przez pięć lat.

Stosunkowo niski wyrok wynika ze specyfiki sprawy. Syndyk Beton-Stalu był w prawnym konflikcie z sądem upadłościowym — m.in. co do wysokości swojego wynagrodzenia. Jego skargę w tej sprawie rozpatrywał nawet Trybunał Konstytucyjny. Przez sześć lat po zakończeniu upadłości firmy Tadeusz Kohorewicz na swój sposób interpretował prawo i nie chciał oddać majątku i dokumentów przedsiębiorstwa, ale ostatecznie to zrobił.

Prawomocny wyrok za przywłaszczenie ponad 460 tys. zł z Rybnickiego Przedsiębiorstwa Budowlano-Montażowego „Peberow” usłyszał też Jerzy Trzeciak — w ostatniej dekadzie XX w. i pierwszej XXI w. jeden z najbardziej znanych syndyków na Śląsku. W 2013 r. sąd skazał go na dwa lata w zawieszeniu na pięć, grzywnę 4 tys. zł i obowiązek naprawienia szkody poprzez zwrot przywłaszczonych pieniędzy upadłej spółce.

Skazani za korupcję

Podobny status jak Jerzy Trzeciak na Śląsku na Opolszczyźnie miał Wiesław Henzler, były syndyk m.in. spółki Dobre Domy, znanej z afery ratuszowej, w której skazani zostali kolejni prezydenci Opola. Na początku maja 2015 r. sąd, po dziesięciu latach od przedstawienia zarzutów, prawomocnie skazał go m.in. za korupcję na dwa lata w zawieszeniu na pięć i 20 tys. zł grzywny.

Za korupcję sędziego komisarza prawomocnie skazany został też Roman Drabiński, w przeszłości syndyk kilkudziesięciu podmiotów i szef jeleniogórskiego oddziału stowarzyszenia syndyków.

On i drugi z jeleniogórskich syndyków Wiesław Kret z kas spółek bankrutów opłacali rachunki za telefony sędziego Artura Czuchaja, a Kret dodatkowo wspólną z sędzią wycieczkę do Tunezji. Artur Czuchaj usłyszał za to wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu na trzy, 15 tys. zł grzywny i zakaz zajmowania stanowiska sędziego przez siedem lat, Wiesław Kret — rok i cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na trzy lata, grzywnę 7,5 tys. zł i zakaz zajmowania stanowiska syndyka przez pięć lat, a Roman Drabiński — pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, grzywnę 5 tys. zł i zakaz zajmowania stanowiska syndyka przez trzy lata.

Różna skala zarzutów

W toku jest sprawa Grzegorza T., byłego syndyka spółki Altkrak Investment i likwidatora firmy Hatrol. Ciąży na nim aż dziewięć zarzutów, m.in. przywłaszczenia kilkuset tysięcy złotych, poświadczania nieprawdy i używania podrobionych wyciągów bankowych. Czasem sprawy syndyków bywają dużo mniej spektakularne. W 2012 r. sąd w Łodzi skazał prawomocnie Andrzeja Miodka na 4,5 tys. zł grzywny za naruszenie ustawy o rachunkowości, a konkretnie za notoryczne nieskładanie sprawozdań finansowych.

Pod koniec 2014 r. świebodzińska prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Jacentemu T. Zarzuty dotyczą sprzedawania różnych towarów bez zgody sędziego komisarza i przedłożenia w sądzie nierzetelnego sprawozdania o stanie masy upadłościowej spółki, której był syndykiem. W sądzie w Koszalinie toczy się natomiast sprawa Marka N., byłego syndyka Przedsiębiorstwa Innowacyjno-Wdrożeniowego Izo-Dom.

— Zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień przez rozporządzenie pieniędzmi upadłego Izo-Domu i działania na szkodę spółki poprzez kupowanie w latach 2008-13 różnych środków żywnościowych i chemicznych oraz opłacanie biura i telefonów za łącznie 34,3 tys. zł — informuje Adam Kuc, szef Prokuratury Rejonowej w Koszalinie. Bywa i tak, że kłopoty syndyków z prawem dotyczą ich innej działalności. Tak jest w przypadku Tomasza A., do niedawna syndyka, a w przeszłości m.in. członka zarządu giełdowego Swarzędza.

— Tomasz A. podejrzany jest o to, że w latach 2004-05, jako główny księgowy spółki Światowit z Myszkowa, udzielił pomocy członkom władz spółki w niegospodarnej sprzedaży majątku, co spowodowało szkodę wysokości około 5 mln zł — mówi Tomasz Ozimek, rzecznik PO w Częstochowie.

Donosy bez efektów

Najczęściej syndycy muszą się jednak tłumaczyć z rzekomo nadmiernych wydatków, jakie ponoszą zarządzane przez nich spółki bankruci. W prokuraturze w Krakowie trwa np. śledztwo w sprawie działań Joanny Opalińskiej, byłej syndyk giełdowego ABM Solid, dziś w upadłości układowej. Na wniosek zarządu ABM Solid śledczy wzięli pod lupę wydatki syndyk, m.in. na kancelarie prawne i firmy doradcze.

Przez dwa lata nie doszukali się jednak nieprawidłowości. Kilka tygodni temu umorzeniem zakończyła się sprawa Pawła Wietechy, byłego syndyka Euromarku i Apeximu (obie spółki były kiedyś na GPW), Wojskowych Zakładów Graficznych czy Pozabankowego Centrum Finansowego (piramidy finansowej, o której pisał „PB”). Władze Immo Development zarzucały mu m.in. wyprowadzanie pieniędzy ze spółki na fikcyjne usługi. Prokuratura jednak niczego takiego się nie dopatrzyła. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane