Syndyk może sprzątać po Dolcanie

opublikowano: 19-02-2018, 22:00

Po upadłym deweloperze nie zostało nic. Poza problemami, bałaganem w dokumentach i gigantycznymi długami

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił zażalenie władz Dolcanu Plus (DP) i tym samym decyzja z lipca 2017 r. o ogłoszeniu jego upadłości stała się prawomocna. Zarządzająca majątkiem znanego dewelopera syndyk Katarzyna Uszak może brać się do pracy. A tej będzie miała tyle, ile mityczny Herakles przy sprzątaniu stajni Augiasza.

JEST O CO WALCZYĆ:Syndyk Dolcanu Plus zbiera listy intencyjne od deweloperów zainteresowanych kupnem Miasteczka Rubikon w warszawskich Włochach. Na brak ofert nie powinna narzekać. Pierwszy etap inwestycji jest prawie skończony, a zdecydowana większość mieszkań gotowa do sprzedaży.
Zobacz więcej

JEST O CO WALCZYĆ:Syndyk Dolcanu Plus zbiera listy intencyjne od deweloperów zainteresowanych kupnem Miasteczka Rubikon w warszawskich Włochach. Na brak ofert nie powinna narzekać. Pierwszy etap inwestycji jest prawie skończony, a zdecydowana większość mieszkań gotowa do sprzedaży. FOT. WM

Gang w banku

Bankructwo Dolcanu to rezultat wynaturzonej symbiozy, w jakiej funkcjonował z SK Bankiem. Już dwa lata temu ujawniliśmy w „PB”, że aż połowa kredytów z upadłej wołomińskiej instytucji (ponad 1,4 mld zł z 2,8 mld zł) wypłynęła do grupy kilkudziesięciu firm skupionych wokół DP. Te formalnie „niepowiązane” spółki brały coraz to wyższe kredyty, których większość szła na spłatę wcześniejszych. Ta finansowa piramida musiała się wywrócić i się wywróciła. Na dzień upadłości SK Banku saldo niespłaconych kredytów nieformalnej grupy Dolcanu przekroczyło 1,4 mld zł, a obecnie jest jeszcze wyższe. Według prokuratury bank i deweloper funkcjonowały przy tym jak wielki gang, na czele którego stali Sławomir D., założyciel i wieloletni właściciel DP, oraz Jan B., wieloletni prezes SK Banku (obaj od listopada 2017 r. przebywają w areszcie).

Dziwne umowy

Kiedy w lipcu 2017 r. do Dolcanu weszła syndyk, okazało się, że spółka ma ponad 800 mln zł długów, a w kasie ani grosza. I by w ogóle można było prowadzić upadłość, 100 tys. zł musiał wyłożyć… syndyk SK Banku. Katarzyna Uszak napotkała też duże problemy w przejęciu pieczy nad dokumentacją dewelopera i jego majątkiem. Wynikało to choćby z wielu umów, zawieranych tuż przed upadłością. Zaczęło się od tego, że kontrolę nad grupą Dolcanu od Sławomira D. przejęły dwie nowo powołane spółki z minimalnym kapitałem 5 tys. zł: Renova Capital (RC) i Avares Capital. Ich prezesem jest 68-letnia Grażyna Pachnik, a właścicielem 74-letni Jerzy Szkiela, oboje nieznani powszechnie na rynku deweloperskim. To już za ich czasów doszło do sprzedaży siedmiu nieruchomości DP oraz udziałów w kilku spółkach córkach, głównie do firm powiązanych z Grażyną Pachnik i Jerzym Szkielą, przy czym zapłatą były na przykład… usługi doradcze, świadczone na rzecz Dolcanu. Katarzyna Uszak prześwietla te transakcje pod kątem możliwości ich unieważnienia lub uznanie za bezskuteczne, a tym samym odzyskania majątku.

Równocześnie syndyk musi tłumaczyć się, nie ze swoich błędów, przed fiskusem. Na jesieni 2017 r. Podlaski Urząd Celno- Skarbowy wyliczył, że tylko w dwóch latach rozrachunkowych (2010-11 i 2011-12) DP zaniżył podatek dochodowy o 27,4 mln zł! Katarzyna Uszak uszanowała te ustalenia, uznając, że nie ma argumentów, by się odwoływać.

Przekroczyć Rubikon

Kolejne kłopoty syndyk ma z inwestycjami mieszkaniowymi Dolcanu. W przypadku tych skończonych, takich jak stołeczne Osiedle Skierniewicka i Kamyk Zielony, są wolne lokale, które można by wystawić na sprzedaż, ale na razie do tego nie doszło ze względu na gigantyczne braki i bałagan w dokumentacji DP.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja nieskończonych inwestycji: Osiedla Jordanowskiego w Częstochowie i Miasteczka Rubikon w Warszawie. W pierwszym przypadku chodzi o poradzenie sobie z nieprawidłowościami w zabezpieczeniu przeciwpożarowym prawie skończonego budynku. W drugim — o rozstrzygnięcie, co zrobić z niedoszłymi mieszkańcami lokali, sprzedanych im przez DP.

Deweloper oferował je jako mieszkania, ale przy podpisywaniu umów okazywało się, że są „lokalami użytkowymi z funkcją całodobowego zamieszkiwania”. Ta formuła wynikała pewnie z tego, że plan zagospodarowania przestrzennego przewidywał przeznaczenie działek na budynki biurowo-usługowe. Niestety dziś oznacza to, że nabywcy, którzy na ponad 40 mieszkań wyłożyli około 4,5 mln zł (a mają do dołożenia około 1,5 mln zł), mogą te pieniądze bezpowrotnie stracić. Nie są bowiem chronieni tak jak osoby z normalnymi umowami deweloperskimi. Na szczęście dla nich syndyk zadeklarowała dążenie do tego, by sprzedając inwestycję innemu deweloperowi, w warunkach przetargu zastrzec konieczność uwzględnienia interesów niedoszłych nabywców. Ewentualny kupiec nie powinien mieć problemów z akceptacją tego, bo w pierwszym najbardziej zaawansowanym etapie Miasteczka Rubikon zdecydowana większość lokali (około 200) pozostaje wolna.

1050 Tyle prokuratorskich zarzutów usłyszało 77 osób z SK Banku i „grupy” Dolcanu, zatrzymanych w listopadzie 2017 r. w ramach jednej z największych akcji w historii CBA.

1,64 mld zł Na tyle opiewają zarzuty wyłudzeń kredytów przedstawione w tej sprawie przez prokuraturę. Ich gros stanowią te związane z kredytami „grupy” Dolcan.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Syndyk może sprzątać po Dolcanie