Syndyk twierdzi, że pójdzie do sądu

Katarzyna Jaźwińska
27-07-2004, 00:00

Pomysły Teodora Skotarczaka to punkt dla zarządu upadłego holdingu i złe wieści dla nowej stoczni.

Stocznia Szczecińska Nowa (SSN) i syndyk Porty Holding finalizują sprzedaż majątku grupy za 180 mln zł. Tymczasem sąd sprawdzi, czy firma powstała zgodnie z prawem.

Lista syndyka

Syndyk rozważa zaskarżenie traksakcji, zrealizowanych przez zarządy grupy, przed jej upadłością.

„Działając jako syndyk Stoczni Szczecińskiej Porta Holding niniejszym przedkładam wykaz spraw, jakie zamierzam zaskarżyć zgodnie z art. 57 prawa upadłościowego”— napisał Teodor Skotarczak w piśmie do Tomasza Żelazowskiego, sędziego komisarza.

Wśród spraw, które chce zaskarżyć syndyk, jest sprzedaż w czerwcu 2002 r. spółki Allround Ship Service. Kupiła ją za 1 zł Agencja Rozwoju Przemysłu i zmieniła nazwę na SSN. Przedstawiciele firmy podkreślają jednak, że na transakcję zgodę wyraził nadzorca sądowy.

Kolejne sprawy, które ma zbadać sąd, to przekazanie ASS know-how budowy statków, przejęcie przez banki statków budowanych przez Portę (dokończenie ich przekazano SSN) oraz sprzedaż Prolimowi bazy paliwowej Porty Petrol. Na złożenie pozwów jest czas do 28 lipca.

„Przygotowywane są projekty pozwów, zbierane są załączniki i konieczne dokumenty — w przypadku gdy syndyk uzna zasadność dochodzenia roszczeń, pozwy zostaną złożone przed wskazanym terminem” — napisał Teodor Skotarczak.

Punkt dla zarządu

Jeśli syndyk zaskarży transakcje, spełni oczekiwania zarządu Porty Holding w upadłości. Menedżerowie firmy, składając do Prokuratury Krajowej doniesienie na syndyka, w uzasadnieniu wniosku zarzucali mu właśnie brak reakcji na traksacje dokonane przed bankructwem. Zarząd przypomina bowiem, że Porta miała otwarty układ, a sprzedaż majątku mogła narazić na straty wierzycieli holdingu.

— Syndyk poszedł nawet krok dalej niż my, wymieniając w piśmie przejęcie przez banki zastawów na statkach — mówi Krzysztof Piotrowski, prezes Porty Holding.

Co stanie się, jeśli syndyk zaskarży transakcje, a sąd uzna, że nie były zgodne z prawem? Oficjalnie w tej sprawie nikt nie chce się wypowiadać. Nieoficjalnie mówi się, że trzeba je będzie unieważnić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Syndyk twierdzi, że pójdzie do sądu