Robotyzacja chirurgii w Polsce idzie jak po grudzie, ale coraz większy biznes robi na niej notowany na GPW Synektik. Od 2018 r. spółka jest na krajowym rynku wyłącznym dystrybutorem amerykańskiej grupy Intuitive Surgical, największego gracza na globalnym rynku, znanego przede wszystkim z robotów chirurgicznych Da Vinci. Teraz będzie sprzedawać i obsługiwać roboty również za naszą południową granicą, bo przejmie działalność dystrybucyjną Intuitive Surgical w Czechach i na Słowacji.
- Ta umowa oznacza co najmniej podwojenie naszych przychodów z robotyki chirurgicznej, które obecnie wynoszą ok. 50 mln zł rocznie. Przejmujemy zorganizowaną część przedsiębiorstwa zajmującą się dystrybucją na bardziej dojrzałych w tym segmencie rynkach. Liczba robotów w Czechach i na Słowacji jest obecnie porównywalna do ich liczby w Polsce, ale procedur medycznych wykonywanych za ich pomocą jest znacznie więcej. To przekłada się wprost na wyższe przychody ze sprzedaży części i z serwisowania sprzętu - mówi Cezary Kozanecki, prezes i znaczący akcjonariusz Synektika.
Dojrzewająca robotyzacja
Warunki umowy z Intuitive Surgical przewidują, że Synektik zapłaci za zorganizowaną część przedsiębiorstwa w Czechach i na Słowacji 1,5 mln USD (ok. 6,15 mln zł) płatnych w kwartalnych latach przez dwa lata. Do tego dojdzie część zysku operacyjnego (do 30 proc.), wypracowywanego na tych rynkach w latach 2024-25 r. w maksymalnej wysokości 2 mln USD (8,2 mln zł) rocznie.
- Transakcja będzie w całości sfinansowana pieniędzmi, które wypracowuje czeska i słowacka spółka dystrybucyjna. To przewidywalny biznes - ok. 70 proc. przychodów przynosi powtarzalna sprzedaż instrumentów do robotów chirurgicznych oraz serwisowanie sprzętu. Dla nas ta transakcja oznacza mocniejsze wyjście na rynki zagraniczne, jest też dowodem na to, że sprawdziliśmy się jako dystrybutor Intuitive Surgical w Polsce i możemy nim być na kolejnych rynkach - mówi Cezary Kozanecki.

Obecnie w czeskich i słowackich szpitalach zainstalowanych jest 16 robotów Da Vinci. W Polsce jest ich 15, choć mamy populację ponad dwa razy większą niż nasi południowi sąsiedzi razem wzięci.
- Wszystkie te rynki są jeszcze bardzo dalekie od nasycenia, choć Czechy i Słowacja są pod tym względem dojrzalsze od Polski. Pandemia nieco zahamowała procedury przetargowe, ale spodziewamy się, że w tym roku finansowym sprzedamy w Polsce co najmniej 5 urządzeń, a na całym rynku jest miejsce na co najmniej kilkadziesiąt robotów. Chodzi nie tylko o ich instalację w kolejnych szpitalach, ale też o kupowanie kolejnych przez ośrodki, które już korzystają z robotów - wraz ze wzrostem liczby wyszkolonego personelu przybywa zespołów chirurgicznych, które chcą korzystać z urządzenia i jedno przestaje wystarczać. Wkrótce w Polsce po raz pierwszy sprzedamy robota do szpitala, który już jednego ma, w Czechach i na Słowacji takich ośrodków jest kilka - mówi Dariusz Korecki, wiceprezes Synektika.
Chirurgiczne przyspieszenie
W tegorocznym raporcie „Rynek robotyki chirurgicznej w Polsce" firma badawcza PMR wraz z doradczym Upper Finance Med Consulting szacowały, że do 2023 r. rynek będzie rósł w tempie ponad ponad 30 proc. rocznie. Potem dynamika nieco zwolni, ale wartość rynku w 2024 r. przekroczy 0,5 mld zł. Będzie mieć na to wpływ z jednej strony rosnąca liczba robotów, a z drugiej - wzrost ich wykorzystania, czyli liczby wykonywanych procedur medycznych.
Jeszcze w 2019 r. w całej Polsce wykonano zaledwie 900 procedur za pomocą robotów chirurgicznych.
- Pomimo pandemii liczba zabiegów rok do roku praktycznie podwaja się i na koniec 2021 r. powinna osiągnąć poziom ponad 2 tys. Procedur będzie szybko przybywać, choć hamulcem jest m.in. brak refundacji - mówi Dariusz Korecki.
Wzrost liczby procedur ma spowodować zmianę proporcji w przychodach z segmentu robotyki.
- Obecnie w przypadku rynku polskiego duży wpływ na wyniki tego segmentu biznesowego mają pojedyncze transakcje sprzedaży robotów po wygranych przetargach. Wraz z dojrzewaniem rynku coraz większą rolę - tak, jak już dzieje się to w Czechach i na Słowacji - będzie jednak odgrywała sprzedaż instrumentów jednorazowych i serwisowanie sprzętu, czyli biznes o wiele bardziej powtarzalny i przewidywalny - tłumaczy Dariusz Korecki.
W ostatnim roku finansowym, zakończonym we wrześniu, Synektik miał 128,6 mln zł przychodów, czyli o 2,6 proc. więcej niż rok wcześniej, i 8 mln zł zysku netto.
