System Obrony Strategicznej USA nie chce działać

Marek Mejssner
opublikowano: 2015-06-02 07:50

Podstawa Systemu Obrony Strategicznej, pociski GMD, po raz kolejny nie przeszły testów technicznych. Sieć dowodzenia i kierowania ogniem także z nimi nie współpracuje. USA nie mogą z doprowadzić do zdolności bojowej systemu obrony przed pociskami międzykontynentalnymi.

Testowy start pocisku GMD CE-I
DID

System Obrony Strategicznej USA  jest najbardziej zaawansowanym technicznie tego typu rozwiązaniem na świecie. W założeniu przeznaczony jest do obrony przeciw międzykontynentalnym pociskom rakietowym z głowicami atomowymi ICBM (intercontinental ballistic missiles), typów  posiadanych obecnie przez Chiny i Rosję. Składa się on z trzech części. W części zstępującej pociski ICBM miały by być przechwytywane przez stanowiska PAC-3 Patriot oraz dalszego zasięgu pociski THAAD. Ponieważ należy się liczyć iż w razie rozbicia pocisku wielogłowicowego może zaistnieć zagrożenie wybuchem choć jednej głowicy, projektanci systemu dodali do niego system GMD (Ground-Based Midcourse Defense). Dedykowane  przeciwpociski rakietowe tego systemu miałaby rozbijać ICBM będące w locie stabilnym, na granicy atmosfery, a więc na znacznej wysokości i zanim zaczną one namierzać cele na terytorium USA lub aliantów Stanów Zjednoczonych. Wyrzutnie tych pocisków znajdują się w Kalifornii w Vandenberg AFB (4 szt.) i Fort Greely na Alasce (26 szt.).

Pociski GMD, stanowiące najistotniejszą, choć nie najdroższą część systemu po raz kolejny nie przeszły testów technicznych. W dodatku sieć dowodzenia, obserwacji i wykrywania ogniem nie współpracuje z nimi prawidłowo, więc ich zdolność do startu w momencie zagrożenia okazała się, według testujących, "czysto teoretyczna", mimo kilku udanych testów przechwyceń. Oznacza to, że USA pozostały bez bardzo istotnej części swojego systemu obrony przed pociskami międzykontynentalnymi.

Cały program GMD ze względu na konieczność zaprojektowania odpowiednich, dedykowanych pocisków i stworzenia rozwiązań teleelektronicznych i sieci informatycznych , jest dość drogi - jego finalne koszty mają wynieść 41 mld USD. GMD to bowiem nie tylko same pociski, ale i cała infrastruktura:

- COBRA DANE Upgrade Radar w bazie Eareckson Air Station,na Alasce

- najnowsze wersje radarów BMEWS Early Warning chroniące także Europe, posadowione w bazie RAF Fylingdales (Wlk.Brytania), Beale AFB (Kalifornia) i Thule AB (Grenlandia)

- sieć kontroli ognia i nawigacji GMD Fire Control oraz stanowiska dowodzenia Command Launch Equipment, system komunikacji Interceptor Communication System Data Terminals w Bazach na Alasce i Kalifornii

- system bezpiecznej szyfrowanej komunikacji i przesyłania danych poprzez satelity, okręty podwodne oraz siecią kablową

   - połączenie z innymi systemami obrony strategicznej jak niszczyciele rakietowe klasy Aegis, strategiczne stanowiska dowodzenia, radarowe i rozpoznania lotniczego oraz satelitarnego

    - radar wiązki X umieszczony na stanowisku morskim

Cały system jest mobilny i rozmieszczony na platformach EKV, aby nie można było go zniszczyć nagłym uderzeniem. W 2013 roku prezydent Barack Obama zdecydował , że pocisków GMD w najnowszej wersji GB CE-II (Capability Enhancement II) ma być docelowo 44, a cały system będzie funkcjonował przynajmniej do 2032 roku.