Sygnały z satelity odbierane za pośrednictwem urządzeń zainstalowanych w samochodach pozwalają na określenie pozycji, prędkości oraz kierunku, w jakim porusza się pojazd.
Dane lokalizacyjne są przetwarzane w pamięci umieszczonego w pojeździe modułu GPS/GSM, a następnie przekazywane przez sieć GSM do centrum monitorowania dostawcy usługi. Transfer danych następuje automatycznie po naruszeniu jednej z wielu linii alarmowych.
Poszukiwanie auta rozpoczyna się po przekazaniu przez użytkownika informacji o kradzieży. System odszukuje skradziony pojazd, wykorzystując wiadomości SMS, wysyłane przez urządzenie w nim ukryte — wyjaśnia Małgorzata Kozioł, dyrektor sprzedaży w firmie Monitel, produkującej system Proteka Auto.
Procedura
Centra monitorowania, zależnie od marki urządzenia, współpracują z policją lub lokalnymi służbami interwencyjnymi firm ochrony mienia.
— W odpowiednim czasie, uzgodnionym z policją czy firmą ochroniarską, centrum monitoringu za pośrednictwem immobilizera przystępuje do unieruchomienia pojazdu. Najpierw następuje krótkie przerywanie zapłonu i ostrzeżenie poprzez włączenie klaksonu oraz świateł awaryjnych, a następnie odcinanie dopływu paliwa na 10, 20, 30 sekund, aż do całkowitego zatrzymania auta — wyjaśnia Janusz Substelny, dyrektor ds. nowych technologii w firmie Liberty Poland.
Sporo kosztuje
Oparcie lokalizacji na technologiach GPS i GSM sprawia, że na koszt utrzymania urządzeń w dużym stopniu wpływają opłaty za przesyłanie wiadomości SMS. Z reguły trzeba więc podpisać dwie umowy — jedną z operatorem telekomunikacyjnym, drugą z dostawcą usługi lokalizowania i niezbędnego sprzętu.
Wydatki są niemałe, dlatego z systemów lokalizacyjnych najczęściej korzystają właściciele luksusowych samochodów.
— Drogie pojazdy są najbardziej narażone na kradzieże dokonywane przez specjalistów, dla których tradycyjne zabezpieczenia nie stanowią problemu — podkreśla Robert Rozesłaniec, prezes firmy AutoGuard, produkującej system Autoguard.
Można jednak wyjść na swoje. W przypadku auta wartości 100 tys. zł składka autocasco wynosi około 10 tys. zł rocznie, w tym około 6 tys. zł stanowi część wypadkowa składki, a 4 tys. zł — ubezpieczenie na wypadek kradzieży. Zamontowanie w samochodzie urządzenia lokalizującego pozwala na uzyskanie zniżki w drugiej części składki do 46 proc.
— Rocznie daje to około 2 tys. zł oszczędności. Inwestycja w system zwraca się po 1-1,5 roku i pozwala na uzyskanie w następnych latach realnego spadku kosztów ubezpieczenia AC nawet o 800 zł — wylicza Małgorzata Kozioł.